Boruń Krzysztof — Spór o duchy


Чтобы посмотреть этот PDF файл с форматированием и разметкой, скачайте его и откройте на своем компьютере.
Ab\ ro]poc]ąü OeNturĊ
NOLNnLM na taNL pr]\cLsN 
Ntór\ da cL peán\ dostĊp do spLsu treĞcL NsLąĪNL.
-eĞOL cKces] poáąc]\ü sLĊ ] Portem :\daZnLc]\m
/,TERATURA.NET.P/
NOLNnLM na OoJo ponLĪeM.
Tower Press 2000
Copyright by Tower Press, Gda
UWAGI WST
Marzenia o
yciu wiecznym, o przetrwaniu ducha wbrew
mierci, o odrodzeniu si
w nowym
ciele lub swobodnym bytowaniu w za
wiatach, bez cierpienia i trosk, o spotkaniu z bliskimi nam
zmar
ymi lud
mi w innym, mo
e lepszym
wiecie marzenia te zdaj
si
prze
ywa
kolejny
renesans. Na przekr zapowiedziom heroldw rych
ego zwyci
stwa naukowego
wiatopogl
du
ostatnie lata dwudziestego stulecia nie
wiadcz
bynajmniej o dominuj
cej roli rozumu, empi-
rycznego poznania, realizmu, a zw
aszcza materialistycznego scjentyzmu w kszta
ci ,,nowego cz
owieka.
w nowy cz
owiek a si
rzeczy musi nim by
dzisiejszy m
ody cz
duje maksymie
carpe diem
onny jest coraz cz
ciej szuka
odpowiedzi na dr
ce go pyta-
y rz
wiatem i sens
ycia nie w przedstawianym przez nauk
obrazie przyrody i
owieka, lecz w tajemniczej sferze ducha i nadzmys
owych, nadrealnych, intuicyjnych drogach
biania istoty rzeczy. I oto na tej m
odej glebie od
ywa w r
nych formach wiara nie tylko
w istnienie
wiata nadnaturalnego i niematerialnego, ale tak
e w mo
manifestowania si
tego
wiata w sposb dost
pny poznaniu zmys
Zwrot ku spirytualizmowi
wiatopogl
ych grup spo
ecznych jest zjawiskiem
niemal powszechnym, przejawiaj
cym si
zazwyczaj w powstawaniu nowych ruchw religijnych
i wzro
cie aktywno
ci wielkich ko
cio
w chrze
cija
skich oraz islamu, judaizmu, hinduizmu i
buddyzmu, a tak
e w ponownej fali zainteresowania okultyzmem i spirytyzmem. Nawet tam,
gdzie do niedawna wojuj
cy ateizm pe
rol
oficjalnej pa
stwowej doktryny
wiatopogl
wej, wierzenia i praktyki religijne za
traktowano jako zjawisko szcz
tkowe i marginalne, coraz
mielej wychodz
z ukrycia i odradzaj
ruchy o charakterze spirytualistycznym.
Co prawda w wielu krajach, zw
aszcza Europy Zachodniej i Ameryki, ju
od d
szego czasu
zmniejsza si
liczba kap
anw i zakonnikw ko
cio
a katolickiego i duchownych wielkich ko-
cio
w protestanckich oraz wyst
puje indyferentyzm w
rd wiernych, lecz jednocze
i rozwijaj
ekspansywn
dzia
alno
coraz to nowe grupy religijne i quasi-religijne, opieraj
swe koncepcje na w
asnej interpretacji Biblii i staro
ytnych filozofii wschodnich, co z kolei
ywa mobilizuj
co na wielkie ko
cio
y chrze
cija
skie i poszukiwanie przez nie nowych drg
umacniania wiary.
Powrt do Biblii i szukanie w niej przez przywdcw nowych ruchw religijnych potwierdze-
oszonych tez lub inspiracji do ich formu
owania to tylko jeden ze wsp
czesnych nurtw
ywienia spirytualizmu, nienowy zreszt
i mimo du
ej aktywno
ci o do
ograniczonym
zasi
gu spo
ecznym. Fenomenem naszych czasw chocia
mo
na doszuka
si
tu prekursorw
w stowarzyszeniach teofizycznych i spirytystycznych s
wsplnoty religijne opieraj
enia ideowe i filozoficzne na hinduizmie i buddyzmie, nierzadko
ce i dopasowuj
ce do
nich wybrane elementy
wiatopogl
du chrze
cija
skiego. We wsplnotach tych szczeglnego
znaczenia nabiera mistyczne pojmowanie rzeczywisto
ci jako rzeczywisto
ci duchowej i mo
bezpo
redniego, pozazmys
owego kontaktu duszy z Bogiem, pojmowanym najcz
ciej
bezosobowo, panteistycznie jako kosmiczny umys
i energia. Temu te
celowi ma s
stop-
ganie drog
medytacji coraz wy
szych poziomw
ci. Opanowanie wschod-
nich technik medytacyjnych i ca
kowite podporz
dkowanie si
poleceniom przywdcy grupy
(guru) stanowi zasadniczy warunek uwolnienia si
od wewn
trznych napi
i duchowego zespo-
lenia z Najwy
. Owym zmienionym stanom
ci przypisuje si
te
osi
M. C. Burrell:
Wyzwanie kultw.
W zbiorze:
Nie wszyscy s
jednego ducha.
PAX, Warszawa
988, ss. 99-
ganie zdolno
ci paranormalnych, i to nie tylko telepatycznych i jasnowidczych, ale i psychoki-
Odsy
am tu Czytelnika do ksi
ki A. Tokarczyka:
Czterech je
cw Apokalipsy.
Iskry, Warszawa
988, ss.
23-
78.
Wiara w duchy i demony, cho
cz
sto wstydliwie skrywana i kamuflowana programowym
sceptycyzmem nie wygas
a. W ostatnich dziesi
cioleciach znw podnios
fala fascynacji t
tematyk
. Mit szatana opanowuj
cego dusze ludzkie prze
ywa renesans w filmie grozy i fanta-
styce, a daj
ce raz po raz zna
o sobie stowarzyszenia satanistyczne s
dowodem,
e i dzi
meta-
fizyczne problemy manicheizmu nie straci
y na aktualno
ci i mog
przejawia
si
rwnie
w pa-
tologicznych formach kultu diab
. Chyba nie nale
y si
temu dziwi
: wiek nasz przynis
nie
spotykan
dot
d w dziejach
wiata koncentracj
si
a, a szczeglnie jaskrawym przyk
wynaturzonego fideizmu s
masowe zbrodnie dokonywane w imi
... sprawiedliwo
ci spo
ecznej.
ca stulecie wielkich nadziei i rozczarowa
, czasy rozpadu imperiw i najokrut-
niejszego niewolnictwa, gwa
townego rozwoju gospodarczego i degradacji ekologicznej, zadzi-
cych osi
gni
nauki i techniki, a jednocze
miertelnych zagro
, spowodowanych
tym post
pem. Nauka ta magia naszych czasw rzuca uroki i niepokoi umys
y. Nowy, polo-
wy i organiczny obraz
wiata, ktry na pocz
tku naszego wieku ukaza
a fizyka relatywistyczna i
kwantowa, w drugiej po
owie za
ewolucyjna teoria poznania, zast
klasyczn
, mechanistycz-
i redukcjonistyczn
wizj
rzeczywisto
ci. Ten holistycznie opisywany
zdaje si
stwarza
mo
nowych relacji mi
dzy
wiatopogl
dem naukowym i religijnym
, niepokoi
abstrakcyjno
Satanizm kult szatana; pojawi
w XIXIII w. jako reakcja antyko
cielna; w XX w. ponownie daje zna
o sobie jako zorganizowany ruch,
dzia
cy najcz
ciej niejawnie lub p
jawnie. Jawn
dzia
alno
satanistw zapocz
tkowa
w
966 r. Sandor Anton La Vay, zak
adaj
c w USA
pierwszy ko
szatana i og
aszaj
c si
czarnym papie
em. Ruch jego skupia
w
987 r. oko
o 800 tysi
cy wyznawcw w
krajach
wiata.
W Polsce liczb
wyznawcw i sympatykw oceniano pod koniec
988 r. na blisko 20 tysi
cy. (A. Sici
ski: Kult szatana. Znaki czasu nr
988, s. 5)
J. Stacewicz:
Przemiany w nowo
ytnym obrazie
wiata.
Problemy nr 4/
990, ss.
owo okultyzm u
ywane bywa w trzech znaczeniach: l. wiedzy tajemnej o
wiecie i duszy ludzkiej, 2. wsplnej nazwy dla alchemii, astrolo-
gii, kabalistyki, magii, spirytyzmu, teozofii i jasnowidztwa, 3. bada
paranormalnych zjawisk psychiki. W tej ksi
ce wy
cznie w pierwszym
Popularnonaukowy charakter pracy, jak i skromne rozmiary ksi
ki ograniczaj
mo
ukazania wszystkich r
nic i odcieni w pogl
dach. Musia
em wi
pewnego rodzaju
idealizacji poprzez selekcj
i po
czenie stanowisk, ktre mo
na uzna
za najbardziej repre-
zentatywne
wiatopogl
dowo. Granice mi
dzy prezentowanymi tu grupami s
bowiem w rze-
czywisto
ci nieostre. Cz
sto na przyk
ad spiryty
ci w
czaj
wybrane dogmaty wiary chrze
ci-
skiej do swoich teorii, interpretuj
cie s
owa Biblii, okulty
ci odwo
si
do hipotez
parapsychologicznych, parapsycholodzy szukaj
analogii mi
dzy swymi spostrze
eniami i kano-
nami wiedzy ezoterycznej Wschodu. Musia
em wi
c nieco arbitralnie dokona
rozgraniczenia
stanowisk, decyduj
na pewne uproszczenia prezentowanych pogl
dw. W niektrych przy-
padkach brak materia
w dotycz
znaczeniu.
Prbom wyja
nienia niektrych zjawisk paranormalnych w oparciu o nauki przyrodnicze po
cona jest ksi
ka K. Borunia i S. Manczarskie-
Tajemnice parapsychologii.
Iskry, Warszawa, wyd. I-
977, wyd. II -
982.
. Chocia
mj naukowiec sceptyk zdaje sobie dobrze spraw
, jak ograniczon
war-
dowodow
maj
informacje zawarte w relacjach naocznych
wiadkw i sprawozdaniach
spisywanych
przez nie przygotowanych naukowo uczestnikw niezwyk
ych wydarze
gotw jest umownie uzna
opisywane fakty za wiarygodne, w celu wykazania,
e mog
by
one wyja
nione w bardzo r
ny sposb na solidnym gruncie nauk przyrodniczych i spo
ecznych
fizyki, fizjologii, psychologii i socjologii.
Spr o duchy
w za
eniu nie jest ksi
odpowiadaj
w sposb kategoryczny na pyta-
nie, czym s
zjawiska maj
wiadczy
o istnieniu pozamaterialnego
wiata duchw i demo-
nw. Ukazuje tylko, w jak r
ny sposb te zjawiska mog
by
wyja
niane. Ktra z prezentowa-
nych hipotez jest wiarygodniejsza pozostawiam uznaniu Czytelnika. Co sam s
o istnieniu
wiatw zawar
em w ko
cowych refleksjach, bynajmniej nie sugeruj
c,
e proponowany
obraz rzeczywisto
ci mo
e zawiera
wiecie i duchowej sferze bytu.
Przedmiotem przedstawionego w tej ksi
ce sporu s
zarwno duchy, pojmowane jako istoty
bezcielesne zjawy, widma, upiory itp., jak rwnie
duch jako synonim duszy czynnik o
cy cia
o, niematerialny byt osobowy, zdolny do
wiadomo
ci, a tak
e dusza jako og
ciwo
ci i procesw psychicznych.
DUCHY POKUTUJ
nie lubi opowie
ci o duchach, widmach ludzi zmar
ych, pokutuj
cych w starych domach
i zamkach, o upiorach wstaj
cych z grobu, aby wysysa
krew z
ywych, o marach strasz
cych
na cmentarzach, rozstajnych drogach, trz
sawiskach? Relacje z niesamowitych zdarze
ce rodzinne sagi i pami
tnikarskie zapiski, obok sprawozda
z autentycznych mani-
festacji za
wiatw, drukowanych w czasopismach spirytystycznych, mog
zawod-
niczy
z p
odami wyobra
ni pisarzy fantastw.
Czy opowie
ci te mo
na traktowa
serio? Czy zawieraj
eby cokolwiek zaczeka
a, i znw si
do tabliczek bierze i rylca. Ona nad g
pisz
cego
cuchami brz
zacz
a, podnosi tedy powtrnie oczy i widzi j
rwnie jak wprzd trwaj
niezw
ocznie wi
c bierze
puje za ni
. Wolnym sz
a krokiem, jakby kajdanami
obarczona, skr
ciwszy na dziedziniec mieszkania i nagle za nim znikn
wszy, towarzysza opu-
a; ten
e sam zostawiony b
c, traw
i li
cie zrywa i na tym
e miejscu na znak k
adzie. Na
drugi dzie
udaje si
do rz
du, radzi, aby miejsce to odkopa
kaza
. Znaleziono w nim w
chy okute i skr
powane ko
ci, ktre gdy wiek i ziemia w zgnilizn
cia
y, nagie i sprch-
e w okowach by
y pozosta
y. Zabrano je i kosztem rz
du pochowano, a dom na potem wolny
od ducha, ktremu nale
ny pogrzeb wyprawiono
Wsp
czesn
opowie
o odwiedzinach ducha pokutuj
cego s
ysza
em w dzieci
stwie z ust
dobrego znajomego moich rodzicw dyrektora du
ych zak
adw m
ynarskich w B. Pewnego
wieczoru pracowa
on samotnie w biurze zak
adw, ktrych kierownictwo niedawno obj
, gdy
ysza
pukanie i do pokoju wesz
K. Pliniusz Cecyliusz Sekunda (miodszy) Listy.
Wydanie Edwarda nr Raczy
skiego,
837, t. II, s. 263.
Gdy obudzi
em si
, by
a godzina sma. Zbieg
em na d
, aby zd
na pierwszy autobus od-
cy na lotnisko. Gdy wst
em do obu starszych pa
, stwierdzi
em,
e ju
nie spa
y. Obie
y si
po kuchni i na mj widok pierwsza z pa
spyta
Jak si
Cudownie odpowiedzia
knej nocy nigdy przedtem nie mia
em w swoim
ciu.
Patrzy
a na mnie z niedowierzaniem.
Opowiedzia
em jej,
e jaka
dobra pani gra
a dla mnie na fortepianie ko
ysank
I znw wyraz l
si
na jej twarzy. Zapewni
a mnie,
e oprcz niej i jej towarzyszki
ym domu nie ma
ywej duszy. Nast
wiadczy
a mi,
e w tym domu straszy. W
yszy si
gr
na fortepianie i poruszanie si
postaci kobiecej.
Z relacji uczestnikw spotka
z duchami zdaje si
wynika
e pojawienie si
zjaw i stra-
kowych nast
puje nieoczekiwanie, w sposb jakby spontaniczny, a nie zaplanowany
czy wymuszony. Znamy co prawda z ksi
tych, notatek dziejopisw i powtarzanych z po-
kolenia na pokolenie opowie
ci opisy wymuszonego dzia
aniami magicznymi pojawiania si
widm, czyli tzw. wywo
ywanie duchw, ale sk
onni jeste
my uwa
je za legendy. Przyk
e tu by
cho
by biblijny opis przywo
ania ducha Samuela na
yczenie Saula
czy opowie
o ukazaniu przez Twardowskiego ducha Barbary Radziwi
wny na pro
Zygmunta Augusta
Istniej
te
nowsze udokumentowane opisy zamierzonego z gry ,,zmaterializowania si
miesz-
cw za
wiatw w czasie seansw spirytystycznych i specjalnych
wicze
Biblia.
I Ksi
ga Samuela, 28, 7-20
R. Bugaj:
Nauki tajemne w Polsce w dobie Odrodzenia.
Ossolineum, Wroc
aw
976, ss.
73-
Wg informacji prof. A. Wielopolskiego Lgota Wielka nie by
a ani siedzib
, ani w
Wielopolskich. Grobowce tej rodziny znajduj
si
odzawach i Chrobrzu (pow. Pi
czw). Margrabia Aleksander Wielopolski pochowany zosta
w Dre
nie, za
serce jego, przewiezione do kraju
w grobowcu w M
odzawach.
Dopiero przy kolacji zapanowa
nastrj pogodniejszy pisze w swej relacji Maria S. Posy-
y si
arty i anegdoty na temat
ycia pozagrobowego, duchw i tym podobnych niezwyk
ych
zjawisk. (...)
nej pory nie mog
my zasn
A mo
e to my w
nie zajmujemy teraz sypialni
owych margrabiw? zapyta
a bratowa,
gdy uk
ada
my si
Podobno by
siedniej sali, za tymi drzwiami powiedzia
a moja matka.
jeszcze pl
cze gdzie
po tych pokojach duch margrabiego?
Nie wywo
uj wilka z lasu... Lepiej pomdlcie si
za nieboszczyka. Zga
cie lamp
Ja jednak nie chcia
am rezygnowa
. Wyskoczy
am z
am do drzwi prowadz
cych do sali szkolnej i przez dziurk
od klucza zawo
am:
Panie Wielopolski! Niech si
pan odezwie!
W tej samej chwili za drzwiami rozleg
si
og
uszaj
cy huk i trzask, jakby stoczy
si
na pod-
ca
y stos
awek. Uczu
am dziwny ucisk w okolicach serca. Widzia
am przecie
cie zamyka
drzwi wej
ciowe.
Siedzia
my chwil
na
kach, spogl
c ku drzwiom, a mama powiedzia
a uroczy
cie:
Ano, margrabia ci odpowiedzia
Zapanowa
o milczenie. Mama zgasi
a lamp
. Le
am wpatrzona w okno i nas
am.
Nagle w jasnej po
wiacie ksi
yca ujrza
am wyra
nie, jak do mojego
ka skrada si
jaka
. Le
ca obok mnie bratowa spa
a. Pomy
am wi
e to z pewno
moja matka okry
prze
cierad
em i chce nas nastraszy
zbli
wolno, krok za krokiem, i gdy podesz
ej, zauwa
am,
e twarz ma
zakryt
bia
ym p
tnem, podtrzymywanym obiema r
mieszy
o mnie to i
am odp
mamie pi
knym za nadobne: gdy podejdzie bli
ej, chwyc
niespodzie-
wanie obiema r
kami za nogi.
Czeka
am d
chwil
z r
kami przygotowanymi do niespodziewanego chwytu, gdy oto w
drugim ko
cu pokoju rozleg
os mamy, le
cej w swym
Marysiu! Co ty si
tu jeszcze szwendasz? Mnie nie. wystraszysz. Marsz do
Pot wyst
mi na czo
o. Spojrza
am w kierunku
ka mamy, potem w kierunku okna. Wid-
Mamusia by
a tu przy mnie? Przed chwil
? zapyta
am niezbyt pewnie.
Ja? Dziewczyno, nie blaguj! zdenerwowa
mama. To ja ciebie tutaj widzia
am.
Skrada
do mnie przed chwil
Do dzi
nie wiem, jak wyt
umaczy
to zdarzenie.
e znam t
niezwyk
rwnie
z ustnej relacji matki Marii S.
ci podobnych jak tu przytoczone jest bardzo wiele. Niemal w ka
dej rodzinie mo
ysze
o kim
T. Felsztyn:
Poza czasem i przestrzeni
Biblioteka Polska, Londyn
960, ss.
36-
Wydawa
by si
mog
e co jak co, ale te miejsca, w ktrych spoczywaj
mnogie doczesne
szcz
tki ludzkie, a wi
c cmentarze, powinny by
stale zamieszkane przez duchy. Tymczasem
W kryptach katakumb ko
a kapucynw w Palermo (Sycylia) przechowywane s
bez trumien tysi
ce zw
ok, zmumifikowanych przez
wysuszenie w specjalnych piecach.
L. Szczepa
ski:
Spirytyzm wsp
czesny.
Natura i Kultura, Krakw
937, s. 99.
przez duchy. Po wywo
aniu negatywu, w niektrych, do
rzadkich przypadkach mo
na by
dostrzec na zdj
ciach, prcz rzeczywistych obiektw, mgliste obrazy postaci lub twarzy ludzkich,
niekiedy uderzaj
co podobnych do zmar
ych krewnych lub przyjaci
uczestnikw eksperymen-
tu. Jasne o
Op. cit. ss. 88-9
fenomen, wyposa
c dziewcz
ta w kamer
filmow
i aparat do zdj
stereoskopowych elfy
znikn
y i ju
cej si
Fotografie duchw nale
do najbardziej w
tpliwych dowodw
ycia pozagrobowego i na-
L. S. de Camp i C. C. de Camp:
Duchy, gwiazdy i czary.
PWN, Warszawa
970, ss. 302-305
M. Kowalewski:
Maty S
ownik Teologiczny.
Ksi
garnia
w. Wojciecha, Pozna
960, ss.
03,
04.
Encyklopedia Katolicka.
Tow. Naukowe
KUL, Lublin
985, t. IV ss. 237, 378, 384
L. Szczepa
ski: op. dt. s. 36
E. G. White:
Wielki bj.
Wyd. Znaki Czasu, Warszawa
983, s. 430
O. Wojtasiewicz:
Religie Chin.
W zbiorze:
Zarys dziejw religii.
Iskry, Warszawa
964, s. 5
indywidualnej, wed
ug niektrych kierunkw hinduizmu to
sama z Absolutem. Tak pojmowany
atman znajduje si
poza wszelkimi uwarunkowaniami. Nieco odmiennym poj
ciem duszy jest
dziwa cz
stka Absolutu otoczona cia
em subtelnym podlegaj
cym prawu karmana. Prawo to
e skutki dobrych albo z
ych my
li, s
w i uczynkw cz
owieka wyznaczaj
jego los w
pnej i dalszych reinkarnacjach. Ewolucja ludzkiej ja
ni dokonuje si
poprzez stopniowe
wywik
ywanie si
z karmicznego prawa przyczyn i skutkw w szeregu kolejnych wciele
do
momentu wyzwolenia (nirwany). Dwa kolejne
ywoty stanowi
tylko krtkie odcinki egzystencji
duszy, poprzedzielane przerwami, w ktrych przetwarza ona swe do
wiadczenia i wybiera kieru-
pnego wcielenia. Dusza, b
Absolutu, otoczona bardzo subtelnym cia
psychicznym, zawieraj
cym umys
i charakter (pierwowzr cia
a astralnego okultystw), nie roz-
pada si
po
mierci cia
a fizycznego. Jest ona jednak niewidzialna i je
li czasem w miejscu
mierci cz
owieka lub pogrzebania jego cia
a fizycznego pojawiaj
si
zjawy s
to kamarupy,
czyli osobowo
ci wydzielone z tego cia
mier
i odrodzenie.
W zbiorze:
Buddyzm.
RSW PrasaKsi
kaRuch, Krakw
987, ss.
45,
50-
skondensowan
; tym t
umaczy si
e niekiedy zdarza si
nam spostrzega
widziad
Okulty
ci:
Istniej
trzy
wiaty: fizyczny, astralny i duchowy.
wiat astralny (astral) jest
wiatem
dz,
utworzonym z uczu
i pragnie
da istota
ywa sk
z cia
a fizycznego i cia
niemate-
rialnych o szczeglnych duchowych w
ciwo
ciach. Liczba tych ostatnich zale
y od stopnia
rozwoju duchowego. Cz
36 takich cia
, zwanych tak
e cia
ami energe-
tycznymi. S
cia
L. Szczepa
ski: op. dt. ss. 28-29
L. Szuman:
ycie po
mierci.
KAW, Gorzw Wielkopolski
982, ss.
86,
87,
wyobra
ktrej
z osb znajduj
cych si
w miejscu nawiedzanym, obdarzonej zdolno
ciami
medialnymi. Je
li jednak przyj
e relacje o tego rodzaju fenomenach s
cis
e i w wielu przy-
padkach s
to zjawiska powtarzaj
ce si
w obecno
ci r
nych
wiadkw, trudno by
oby je wy-
umaczy
mediumizmem fizycznym, przynajmniej w klasycznej jego postaci. Rozwi
zania za-
gadki nale
y wwczas szuka
raczej w jakich
niezwyk
ych w
ciwo
ciach nawiedzanego miej-
Trzeba tu przyzna
e parapsychologia i psychotronika nie zdo
y, jak dot
zadowala-
cego przyrodniczego wyja
nienia tych w
ciwo
ci. Mo
na co najwy
ej wysun
przypuszcze-
e w miejscu takim nast
o zakodowanie informacji o tragediach, ktre tam w przesz
wydarzy
y, i to informacji zdolnej wywo
w pod
ci ludzi przebywaj
cych w tym
miejscu halucynacje o okre
lonej tre
ci. By
aby to wi
c szczeglna posta
jasnowidzenia psy-
E. Bie
anowska-Tusiewicz:
Psychiczne i parapsychiczne funkcje mzgu.
Trzecie Oko nr 9/
985, s. 23
na znale
rozwi
zanie zagadki miejsc nawiedzonych. Jak dot
po-
twierdzi
istnienia takich sobowtrw i zbada
laboratoryjnie w
ciwo
ci fizycznych i chemicz-
nych ich cia
A oto do jakich wnioskw dotycz
cych ,,nawiedze
doszed
drugi po Ochrowiczu najwybit-
niejszy polski badacz zjawisk paranormalnych z pozycji przyrodniczej, in
. Piotr Lebiedzi
Widma z domw nawiedzanych podobne s
do zjaw, jakie ukazuj
si
na seansach, albo
do sobowtrw, wysy
anych przez ludzi umieraj
cych lub b
cych w niebezpiecze
stwie, jak-
kolwiek zjawy te nie s
duchami, gdy
osoby, ktre je wytwarzaj
jeszcze.
Ludzi, ktrzy zgin
mierci
gwa
, by
o na
wiecie bardzo du
o, gdy tymczasem zja-
wiska nawiedzania nale
do wzgl
dnie rzadkich; musz
one wi
c wymaga
jakich
warunkw
specjalnych. Takim warunkiem mog
aby by
medialno
na tedy przypu
e osoby, kt-
rych widma ukazuj
si
w domach nawiedzanych, by
y mediami lub te
obja-
w chwili
ywem wstrz
nienia psychicznego, spowodowanego przera
mierci, uczuciem zemsty nad morderc
itp. Medium maj
ce umrze
wytwarza
sobowtra czy zjaw
, ktra pozostaje.
. Widma i w ogle zjawiska nawiedzenia maj
charakter automatyczny, tak jakby by
y, w
rzeczy samej, kierowane pewn
my
przewodni
czy te
ostatni
wol
osoby umieraj
cej, w
zamiarze ujawnienia dokonanej zbrodni, zemsty,
dania chrze
cija
skiego pogrzebu, spe
nionego zobowi
zania, wynagrodzenia krzywd, ukazania si
osobom drogim itp.
2. Zjawiska nawiedzenia ustaj
zwykle, gdy te
dania lub cele zostan
spe
nione; w przeciw-
nym razie trwaj
przez czas d
szy, a nast
pnie, powoli i stopniowo, zanikaj
3. W wi
kszo
ci wypadkw widma ukazuj
si
tam, gdzie dokonano zbrodni, gdzie zosta
a ofiar lub gdzie osoby, ktrych widma ukazuj
si
, mieszka
y za
ycia, s
tam, gdzie pozostawi
y co
ze swej substancji (resztki cia
, krew, ubrania) lub te
gdzie ziemia,
mury i meble przechowa
L. Szczepa
ski: op. cit. ss.
na podejrzewa
e za rzekome widma brani byli
ywi ludzie i zwierz
ta, a tak
e naturalne
zjawiska (jak np. opary,
wiecenia fosforescencyjne, trzaski rozsychaj
cego si
drewna). Z pew-
te
zdarza
y si
przypadki celowego produkowania strachw dla zabawy czy osi
gni
cia
lonych korzy
ci. Szczeglnie szerokie pole dla tego rodzaju mistyfikacji otwiera
ruch spi-
rytystyczny i podejmowane przez jego dzia
aczy pseudonaukowe badania, czego klasycznym
przyk
adem s
afery z fotografiami duchw osb zmar
ych.
Rzekome duchy widywane s
najcz
ciej w godzinach nocnych w mroku zmniejsza si
zdolno
postrzegania,
atwo o z
udzenia wzrokowe i halucynacyjne, zw
aszcza przy pobudzonej
wyobra
relacje dotycz
zdarze
dziej
cych si
tu
przed za
ciem lub po prze-
budzeniu w nocy. Granica przej
cia ze stanu jawy w sen nie jest ostra i nierzadko majaki przed-
senne mog
by
mylone ze spostrze
eniami. Na przyk
ad nocna wizyta ducha mog
po
prostu dyrektorowi m
yna przy
niejsza relacja o tragedii dopasowana zosta
a do przy-
widzenia sennego.
Czynnikiem bardzo sprzyjaj
cym spotkaniom z duchami mo
e by
atmosfera niesamowito-
ci w starych domach czy zamkach, cz
gowana opowie
ciami o poprzednich nawiedze-
niach. Przytoczona relacja Marii S. jest tu dobr
ilustracj
. Wyprawa na cmentarz, rozmowy o
duchach, wezwanie widma do pojawienia si
i huk za
cian
mog
atwo ukierunkowa
widzia-
o. Je
sobie przypomina
by
to w
nie w duch we w
asnej osobie. I w ten sposb powstaje kolej-
ny dowd,
e w domu tym straszy starzec z siw
brod
, a s
siedzi, zasugerowani wizj
, zaczy-
sobie przypomina
e widywano kiedy
, dawno temu, w tym domu takiego starca, co mo
wynika
dy stary dom mia
nych mieszka
Rwnie
trudno mie
zaufanie do zestawie
statystycznych, zw
aszcza gdy nie wiemy, jakimi
metodami pos
ugiwa
si
badacz przy gromadzeniu informacji i ich weryfikacji, czy potrafi
za-
pe
ny obiektywizm i nie dobiera
materia
w do z gry przyj
MONICJE CZYLI ZWIASTUNY
Do najcz
stszych rodzinnych opowie
ci o manifestowaniu si
przybyszw z tamtego
wiata
relacje o tzw. monicjach (fr.
monitions),
czyli zwiastunach zgonw i w ogle znakach
ostrzegawczych. Dotycz
one najcz
ciej
mierci krewnych lub bliskich przyjaci
. Sposb prze-
kazywania tych wiadomo
ci, i to z regu
y w chwili
mierci, bywa bardzo r
ny: zmar
y pojawia
osobi
cie we
nie i mniej lub bardziej symbolicznie sygnalizuje swe odej
cie z tego
wiata,
rzadziej ukazuje si
komu
z rodziny jako krtkotrwa
T. Felsztyn: op. cit. ss.
40-
pozbawiona zdolno
ci parapsychicznych, zanim podnios
wiadczy
Na pewno dzwoni
z domu starcw, aby nam powiedzie
e umar
tatu
. Poniewa
poprzed-
niego wieczoru osobi
cie odwioz
em tatusia, czyli mego przyrodniego dziadka, do odleg
ego o
trzy mile domu starcw, nie by
adnego powodu, by spodziewa
si
takiej wiadomo
miast matka by
a pewna, gdy
o szstej rano obudzi
s
ysz
c wyra
nie z naciskiem
twierdzi
e to nie by
sen jak tatu
przez otwr na listy w drzwiach naszego domu wo
po
imieniu: Doris. Rzeczywi
cie, telefonowano z domu starcw, aby donie
e umar
o szstej rano. Krzykn
i spad
z
ataku serca
Kolejny przyk
ad, tym razem ze zjaw
, pochodzi z autobiografii kanclerza brytyjskiego, lorda
Henryego Broughama. Jeszcze w czasach szkolnych umwi
si
on ze swym przyjacielem, kt-
rego nazywa G,
starali si
ukaza
w przypadku
mierci ktrego
z nich, temu, ktry
dzie jeszcze
. Po latach, w czasie ktrych lord nie utrzymywa
zupe
nie kontaktu z przyja-
cielem, w trakcie pobytu w Gteborgu, nocuj
y, za
ywa
gor
cej k
pieli, gdy zdarzy
mu si
co
niezwyk
ego. Odwrci
em si
w stron
krzes
a pisze Brougham na ktrym po
em ubranie, poniewa
mia
em zamiar ju
wychodzi
z wanny. Na krze
le siedzia
G i spo-
kojnie na mnie patrzy
. Nie wiem, jak wydosta
em si
z wanny, lecz gdy odzyska
em zmys
em jak d
ugi na pod
odze. Zjawa czy cokolwiek to by
o, a wygl
o jak G znikn
Brougham dowiedzia
e jego przyjaciel zmar
w tym dniu w Indiach
Senne zwiastuny
mierci nie r
si
na og
od innych zapowiedzi przysz
ych zdarze
za-
wartych w tre
ci snw. Pojawienie si
we
nie cz
owieka zmar
ego, og
aszaj
cego sw
mier
wprost lub w sposb symboliczny, nale
y raczej do rzadko
ci. Zazwyczaj przekaz jest zaszy-
frowany w tre
ci snu, w przedmiotach w nim wyst
cych i relacjach mi
dzy nimi a
cym.
Do rozszyfrowania pos
ugujemy si
tu s
ownikiem, zwanym sennikiem. Symbolika ta ma na og
zreszt
niewiele wsplnego z popularnymi, jarmarcznymi sennikami egipskimi. Wyk
jest tu przede wszystkim produktem do
wiadczenia zgromadzonego we w
asnej rodzinie i
w niektrych przypadkach mo
e wykazywa
zbie
z sennikowymi wyk
niami z odleg
ych epok i kr
gw kulturowych
Zwiastunem
mierci kogo
bliskiego w mojej rodzinie by
y z regu
y sny o wypadaniu z
ych kwiatach. P
niej, gdy ju
powa
niej zainteresowa
em si
snami proroczymi, do-
wiedzia
em si
e zwi
zek mi
dzy snem o utracie z
bw i
mierci
kogo
z rodziny by
ju
ob-
serwowany w staro
ytno
ynny oneirokryta grecki Arystander doradca Filipa Macedo
skiego i Aleksandra Wielkiego t
umaczy
to w ten sposb,
e usta nale
y uwa
za dom, z
za ludzi w domu, przy czym zale
enia utraconych z
bw i ich funkcji prbowa
przewidywa
, wiek i pozycj
spo
eczn
zmar
ego domownika. Inaczej mia
jednak w
tamtych czasach sprawa snw o kwiatach. Na og
kwiaty nie zapowiada
mierci, z wyj
tkiem
purpurowych, co prawdopodobnie wi
z cz
dzi
mierci
gwa
i krwaw
tak
e zwyczajem sk
adania zmar
ym czerwonych (zw
aszcza amarantowych) wie
cw, gdy dzi
kwiaty bia
Przypadek snu, w ktrym zmar
y sygnalizuje osobi
cie swoj
mier
, opisuje m.in. rzymski
stanu i filozof Cyceron (
0643 p.n.e.). Znajomemu Cycerona Quintusowi przy
si
pewnej nocy przyjaciel, prosz
c go o pomoc, gdy
ciciel gospody, w ktrej w tej chwili no-
cuje, chce go zamordowa
. Quintus zbudzi
si
pod wp
ywem tego snu, ale uzna
go za przywi-
dzenie i po chwili zasn
. Wwczas po raz drugi pojawi
mu si
we
nie jego przyjaciel, o
I. Wilson:
ycie po
mierci.
Wyd. Pelikan, Warszawa
988, ss.
Op. cit. s.
33 (H. Brougham:
The Life and Times of Henry, Lord Brougham, written by himself.
, t. I, ss.
48).
K. Boru
, S. Manczarski:
Tajemnice parapsychologii.
Iskry, Warszawa
982, ss. 29
-297
czaj
e zosta
zamordowany, a jego cia
o wrzucono do wozu. Pod wra
eniem tego snu Quintus
pospieszy
rano do owej gospody i odnalaz
tam zw
oki swego przyjaciela ukryte w wozie
Jak t
umacz
tego rodzaju sygna
y z za
Teologowie:
przekazania bliskim przez umieraj
cego jakich
znakw w czasie konania i w
momencie
mierci nie koliduje z nauk
ko
cio
a katolickiego ani ko
cio
w protestanckich. W
poszczeglnych przypadkach mo
e budzi
zastrze
T. Felsztyn: op. cit. s.
Okulty
ci:
Umieranie jest procesem, ktrego ko
cowym efektem jest trwa
e oddzielenie si
cia
energe-
tycznych od cia
a fizycznego. Szczeglnie wa
rol
w tym procesie odgrywa cia
ma rozmiar podobny do organizmu fizycznego, jakkolwiek nie tak
le ograniczony na sta
organizmu, gdy
subtelno
jego cz
steczek umo
liwia mu
atw
zmian
formy, a nawet
rozmiarw.
W pewnych warunkach (objawy medialne, u
witkowski:
Cia
o eteryczne w parapsychologii.
Lotos nr
935, s. 7
W
939 r. rosyjski elektrotechnik Siemion Kirlian dokona
stykowych zdj
wiecenia wy-
cego mi
dzy cia
ami organicznymi (np. skr
ciem) a elektrod
transformatora
Tesli, wytwarzaj
cego pr
d zmienny o bardzo wysokiej cz
ci i napi
ciu. Owo wy
wanie, przybieraj
ce posta
wietlistej korony, zmienia swj kszta
t i barw
zale
yciowych czy w przypadku cz
owieka rwnie
stanu psychicznego elektrografowane-
go obiektu. Niektrzy parapsycholodzy dopatruj
si
w tym zjawisku sztucznego pobudzenia do
wiecenia aury tajemniczej otoczki cia
a ludzkiego widywanej przez jasnowidzw, za
okul-
ci cia
cia umieszczonego w polu wysokiego napi
cia i cz
tego li
cia
przed kolejnym zdj
ciem, a tymczasem ukazywa
wilgotnym
ladem, pozosta
ym po odci
ciu cz
ci li
cia na elektrodzie i wzmo
intensyw-
wydzielania substancji ciek
ych i lotnych w miejscu przeci
cia.
Zjawisko elektrografii zosta
o odkryte i demonstrowane ju
pod koniec XIX wieku przez polskiego lekarza i elektryka, dr. Jakuba Jodko-
Narkiewicza (
848-
904).
Bioplazma hipotetyczny stan materii organicznej, w ktrym analogicznie do stanu plazmy fizycznej (zjonizowanego gazu zawier
cego
jednakow
ilo
elektronw i jonw dodatnich) mo
e ona wywiera
silne oddzia
nikiem informacji wywo
cej analogiczn
reakcj
fale elektromagnetyczne zbli
one d
osoby we
nie. W ten sposb prawdopodobie
stwo trafienia bardzo wzrasta. Dodajmy,
e osoby
monitowane nie musz
bynajmniej stale pami
i rozmy
o tym krewnym i stanie jego
zdrowia. Wystarczy,
e pami
ta o tym ich pod
. W takich warunkach
atwiej te
autosugestie, a przy silnie pobudzonej wyobra
ni o halucynacje i omamy.
Nie znaczy to,
e relacje o zjawach i widmach zapowiadaj
cych
efektem halucynacji
udze
wzrokowych czy s
uchowych. Cz
to by
po prostu majaki senne lub w p
nie w czasie zasypiania i budzenia si
, gdy zaciera si
granica mi
dzy spostrze
eniami i wy-
eniami. Mo
na podejrzewa
e przypadki opisane przez Wilsona i Broughama dotyczy
dozna
odbieranych w takich w
nie stanach niepe
nej
ci.
Trzeba zreszt
zaznaczy
e tre
marze
sennych i ich symbolika kszta
towane s
procesami
kojarzeniowymi, dokonuj
cymi si
w nie
ci, i dopiero ich gotowe produkty docieraj
ywszy,
e zasoby pami
ci nie
wiadomej s
tysi
ce razy wi
ksze ni
domej i dociera do niej wiele bod
cw, ktrych sobie nie u
wiadamiamy, nie jest wykluczone,
wiadome diagnozy i prognozy dokonywane we
nie mog
okaza
si
trafniejsze ni
doko-
nywane
wiadomie, na jawie
y wreszcie rozwa
mo
odbioru jakich
sygna
w nie wykrytych dot
rycznie i wyst
powania tu zjawiska telepatii. Niestety, efektu lustrzanego nie mo
na uzna
za
wiadczalne, fizykalne potwierdzenie istnienia telepatii. Oddzia
ywania, a wi
c przep
yw in-
formacji i energii mi
dzy bli
niaczymi koloniami bakterii i izolowanymi organami maj
bardzo
ograniczony zasi
g nie przekraczaj
kilku metrw i jest w
tpliwe, aby sygna
mierci emi-
towane przez gin
ce organizmy by
y odbierane z odleg
ci tysi
Szersze omwienie tego zagadnienia mo
na znale
w ksi
ce K. Borunia i K. Boru
-Jagodzi
skiej:
Ossowiecki zagadki jasnowidzenia.
Epoka, Warszawa
990, ss. 233-236.
ZJAWY NA SEANSACH
Widma pokutuj
ce w domach nawiedzonych s
rzadkim i niewdzi
cznym obiektem bada
y ukazywa
si
fizycznie, widzialnie i dotykalnie; przechodz
c do wy
szej sfery utraci moc
ze swoim medium w tak materialny sposb. Stopniowo na polecenie zjawy
wzmacniano o
wietlenie, a
do
a dziennego (medium pozostawa
o w zaciemnionym gabi-
necie, przejawiaj
c z biegiem czasu coraz wi
sk
do zapadania w trans), przy czym
okaza
e twarz Katie King jest bardzo podobna do twarzy Florencji Cook. Wkrtce te
, aby
ewentualne oszuka
cze sztuczki, zacz
to medium wi
i konstruowa
systemy
sygnalizuj
ce jego ruchy.
W tym okresie fenomenem interesowali si
przede wszystkim spiryty
ci, chocia
w niektrych
seansach brali rwnie
udzia
sceptycznie nastawieni lekarze i naukowcy. Nale
do nich s
ynny
angielski fizyk i chemik William Crookes (
9), ktry od
870 roku prbowa
bada
tak
e zjawiska paranormalne. Systematyczne eksperymenty z Florencj
rozpocz
on w grudniu
873 roku na pro
rodzicw medium, po incydencie, do jakiego dosz
o na seansie 9 grudnia
tego
roku. Wwczas to pewien podejrzliwy spirytysta (William Volckman) pochwyci
Katie,
gdy pojawi
przed zas
e jest to Florencja Cook we w
Incydent nie rozwi
ostatecznie zagadki i Crookes podj
wyja
nienia prawdy.
wiadczenia przeprowadza
Crookes przewa
nie w swym laboratorium i bibliotece oraz
mieszkaniu s
dziego J.C. Luxmoore, pomaga
mu za
w nich inny znany fizyk in
jakim j
zostawi
em. Obejrza
em si
wko
o siebie, lecz Katie ju
znikn
a. Zawo
em j
otrzyma
em odpowiedzi.
Gdy wrci
em na swoje miejsce, Katie wkrtce zjawi
i powiedzia
e przez ca
y ten
czas sta
a przy pannie Cook. Wyrazi
yczenie, i
chcia
aby teraz sama zrobi
pewne do
czenie. Wzi
wszy z moich r
k lamp
fosforow
i wchodz
c za zas
poprosi
a, bym przez t
chwil
nie zagl
R. Bugaj:
Eksterioryzacja istnienie poza cia
em.
SIGMA NOT. Warszawa
990 ss.
40-
Jako dowd,
e Katie King nie by
a Florencj
Cook udaj
zjaw
, profesor Crookes opisuje
rwnie
przypadki, w ktrych widzia
Katie, a jednocze
nie zza zas
ony, gdzie znajdowa
medium, dochodzi
y go westchnienia i
kania panny Cook. Trzeba tu zaznaczy
Crookesowi
sfotografowa
medium i zjawy w taki sposb, aby na zdj
ciu widoczne by
y obie
twarze. W czasie bowiem zdj
, dokonywanych przy
wietle lampy
ukowej, Katie okrywa
medium szalem, aby uchroni
przed szkodliwym, jak twierdzi
a, dzia
aniem
a. Zda-
rza
jednak,
e profesor unosi
na moment brzeg zas
ony i 7-8 uczestnikw seansu widzia
nym o
Op. cit. ss.
z pami
tkami po Katie nie wiem.
adnej wzmianki czy poddane by
y naukowym ba-
daniom nie znalaz
em.
Florencja Cook nie by
a jedynym medium fizycznym pomagaj
cym sobie trikami iluzjoni-
stycznymi w produkowaniu duchw. Najs
ynniejsze medium ko
ca XIX wieku Eusapia Pal-
8), ktrej duchy manifestowa
y si
w postaci oddzia
ywa
dotykowych, wra-
uchowych i wzrokowych (m.in.
wietlistych ku
przypominaj
cych g
owy), zosta
a przy
pana na oszuka
czych manipulacjach r
kami i nogami w
909 roku. Podobnie pierwsze polskie
medium fizyczne o
wiatowej s
awie Jan Guzik (
928) seansuj
c zarobkowo, poma-
sobie fabrykowaniem iluzji. Repertuar zjawisk materializacyjnych by
u niego do
bogaty:
a, zimne powiewy, dotkni
cia czego
mokrego (m.in. przebiegaj
cego szczura), odciski w
sadzy, a tak
nego rodzaju zjawy (
asiczki, psa, ma
poluda) i twarze ludzkie. Zjawy ludzkie
tkowo przypomina
y medium i by
y nieme, p
906 r., zacz
y mwi
, w latach
2 za
przybiera
y posta
ludzi zmar
ych, bliskich uczestnikw seansu. Tak by
o na se-
ansie w Carskim Siole, gdzie Guzik w obecno
ci cara Miko
aja II wywo
ducha Aleksandra III.
W okresie najwi
kszej aktywno
ci medialnej Guzik produkowa
nie tylko pojedyncze fantomy,
ale po kilka naraz rozmawia
y one, a nawet k
y si
ze sob
sko wyspecjalizowanym medium materializacyjnym by
a w pocz
tkach naszego stulecia
Marta Beraud, wyst
ca pod pseudonimem Ewa C. Jej zadziwiaj
ce zdolno
ci odkry
najwy-
K. Boru
, K. Boru
-Jagodzi
ska: op. cit. ss.
57-
L. Szczepa
ski,
Mediumizm wsp
czesny i wielkie media polskie.
Natura i Kultura, Krakw
937, ss. 85-86
witkowski:
Ektoplazma.
Lotos nr 2/
935, s. 37
2 roku dr Schrenck-Notzing og
e stwierdzi
mikroskopowo, i
ektoplazma wy-
dzielana przez Ew
C. ma organiczn
natur
. Cztery lata p
niej in
ynier chemik, Piotr Lebie-
dzi
934), przeprowadzi
wraz z dr W. D
browskim analiz
chemiczn
prbki takiej
wydzieliny, pobranej od polskiego medium materializacyjnego Stanis
awy Popielskiej. Objawy
medialne wyst
y u Popielskiej, gdy mia
5 lat, po
mierci przyjaci
ki Zofii, ktra ukaza
jej si
w chwili zgonu. Zainteresowa
si
Popielsk
i podj
z ni
do
wiadczenia cz
onek War-
szawskiego Towarzystwa Psycho-Fizycznego F. Schneider, zabieraj
m.in. kilkakrotnie na
seanse z produkuj
cym zjawy medium Stefk
Banasiuk, co przyczyni
do rozwini
cia u Po-
pielskiej uzdolnie
materializacyjnych.
Zjawy produkowane przez Banasiuk i Popielsk
pojawia
y si
w bia
ych prze
cierad
cjalnie przygotowanych w tym celu przez eksperymentatorw (zdj
cia tak ubranych zjaw, przy-
pominaj
cych nieudolne wyst
py przebiera
cw udaj
cych duchy, bywa
y cz
sto traktowane
przez sceptykw jako oczywisty dowd oszuka
czych praktyk mediw i niewiarygodnej naiwno-
ci badaczy). Seanse odbywa
y si
przy o
wietleniu na tyle silnym,
e mo
na by
o rozpozna
godzin
na r
cznym zegarku i czyta
wi
kszy druk. Zjawy wytwarzane przez Banasiuk, umiesz-
czon
za parawanem lub w
elaznej klatce, chodzi
y po pokoju, podawa
ce uczestnikom. W
chwili za
znikania
egna
y si
przez podanie r
ki jednemu z obecnych i w tym samym momen-
cie prze
cierad
o na pod
pod jego stopy.
Popielska w czasie seansu le
a za zas
na kanapie, przywi
zana przypiecz
towanymi ta-
ciany i kanapy, lub zamkni
ta w siatkowym worku, rwnie
w ten sposb unieru-
chomionym. Zjawa, b
ca rzekomo duchem zmar
ej przyjaci
ki medium, Zosi, pojawia
przed zas
w prze
cierad
od medium i dokonywa
nych czynno-
ci mechanicznych (m.in. brzd
a na fortepianie, podawa
a uczestnikom i bra
a od nich r
przedmioty, zdejmowa
a poprzypinane szpilkami do
ciany papierki z numerami). Pocz
porozumiewa
z uczestnikami za pomoc
sygnalizacji d
kowej b
wskazywania liter
napisanych na tablicy, p
niej nauczy
rozmawia
i gwizda
. A oto fragmenty opisu zjawisk
zaobserwowanych przez uczestnikw seansw ze Stanis
Popielsk
dzonego przez
prezesa polskiego Towarzystwa Bada
Psychicznych prof. Alfonsa Gravier:
Zjawa Zosia ubiera si
w p
tno, ktre przy tej sposobno
ci mocno bywa potrz
sane, od-
chyla kotar
, pokazuje si
, pokazuj
c rwnocze
pione medium, by nie by
ci,
to nie samo medium udaje zjaw
. Zale
y (transu) Zosia bywa mniej lub wi
cej sfor-
mowana a wi
c przedstawia si
w zacz
tku formacji jakby s
tno ubrany, a gdy jest
dostatecznie dobrze sformowana, ca
jest prawid
owo uplastyczniona. Przewa
nie zjawa
ma twarz i g
zakryt
tnem, z rzadka tylko i przy bardzo dobrym seansie mo
na widzie
twarz. Osobi
cie widzia
em j
zaledwie kilka razy. Zauwa
mo
nie, jak tuman piasku poruszany wiatrem (...) Zosia pokazywa
kilkakrotnie bez prze
cie-
a, ca
a sformowana z ektoplazmy wygl
a wtedy jak zbudowana z bia
awego dymku.
Jednak mia
on dostateczn
, by odchyli
kotar
dla pokazania medium.
Pozytywka (stanowi
ca wyposa
J. A. Gravier:
Sprawozdanie z seansw z medium pani
Stanis
Zagadnienia Metapsychiczne nr 7-8/
925, ss. 383-385.
ka. Po wyschni
ciu mia
rednic
5 mm. Analiza dokonana w pracowni bakteriologicznej
Muzeum Przemys
u i Rolnictwa przez dr. Wac
browskiego w mojej obecno
ci da
zultaty nast
ce:
cz
sk
ektoplazmy stanowi substancja bia
kowa, o s
abo widocznej struk-
turze w
knistej i ziarnistej. Substancja ta zawiera t
uszcz w postaci kropelek.
2. Substancja nie zawiera cukrw i w ogle w
glowodanw.
3. Substancja zawiera jako domieszk
leukocyty i komrki nab
onkowe pochodz
ce z jamy
ustnej oraz pewn
ilo
mikroorganizmw tego
pochodzenia. Poza tym mieli
my pewn
ilo
oskw we
nianych i bawe
P. Lebiedzi
ski:
Sprawozdanie z seansw z medium pani
Stanis
P.
Zagadnienia Metapsychiczne nr 7-8/
925, ss. 379-380.
a). Wy
faz
materializacji by
o produkowanie fragmentw cia
(najcz
ciej
owy, torsu, r
k) i ca
ych postaci. Twory te o
wietlaj
ekranem fosforyzuj
cym na
czenie uczestnikw seansu przeobra
y si
i doskonali
y na oczach widzw, czasem pocz
kowo podobne tworom z tektury i szmat. Rwnie
stroje zjaw podlega
y ewolucji, przypominaj
w fazie wst
pnej ubranie medium, stopniowo przybiera
y form
odpowiadaj
profesji rzeko-
mego ducha. Zachowanie si
widm by
o zgodne z ich wygl
dem: oficerowie byli szarmanccy,
zmarli okazywali wielk
serdeczno
wobec bliskich uczestnikw seansu, cz
owiek pierwotny
, arcykap
an asyryjski by
Zachowanie si
zjaw zdaje si
przemawia
za hipotez
ci,
korzysta
z informacji zawartej w mzgach uczestnikw eksperymentw. Znany literat i publicy-
sta Andrzej Niemojewski (
) rozmawia
ze zjaw
, ktra wypowiada
ze znaw-
stwem w sprawach wiadomych tylko jemu samemu. Mia
on wra
enie,
e rozmawia z samym
. Widma pope
y te
typowo ludzkie pomy
ki. Na przyk
ad duch poleg
ego w
920 r. syna
stwa P. wita
si
bardzo serdecznie z rodzicami uczestnikami seansu, ca
c ojca w r
Podczas nast
pnego seansu duch znw si
pojawi
i poca
w r
dr Geleya, ktry usiad
tym razem na miejscu pana P., po czym, u
wiadomiwszy sobie pomy
, powiedzia
z
alem;
Nie ma ojca...
Bardzo ciekawym zjawiskiem by
y te
niezwyk
e mg
awicowe twory, wybiegaj
ce z cia
medium i ko
, niekiedy w odleg
N. Oko
owicz:
Wspomnienia z seansw z medium Frankiem Kluskim.
Ksi
nica Atlas, Warszawa
926.
nego dwjnika wykazuj
cych r
ne stopnie materializacji (hipotez
takich r
k prbowano t
maczy
zjawiska zdalnie wywo
ywane przez medium).
Na pro
Ochorowicza medium fizyczne Stanis
awa Tomczykwna zradiografowa
a r
fluidaln
na b
onie fotograficznej zwini
tej w rulon i w
onej do butelki, ktrej otwr za-
krywa
swoj
eksperymentator. Tomczykwna pogr
ona w transie hipnotycznym usiad
obok niego i po
ce na flaszce. Wkrtce odczu
a wra
enie,
e flaszka si
rozszerza, r
jej zdr
y i z krzykiem upad
a na pod
. Po wywo
aniu b
ony ukaza
na niej d
ksza od d
oni medium i Ochorowicza, z kciukiem po
onym na palcu wskazuj
cym (praw-
dopodobnie dlatego, aby mg
si
zmie
na zdj
ciu). Innym razem Tomczykwna mia
a zra-
diografowa
sw
z naparstkiem, ale zaproponowa
a, aby Ochorowicz na
naparstek na
asny palec. Po wywo
aniu ukaza
si
obraz d
oni mniejszej od d
oni medium i eksperymentato-
ra z naparstkiem na trzecim palcu. Ochorowicz prbowa
umaczy
tego rodzaju zjawiska fo-
tograficzn
projekcj
my
li, zdaj
si
przemawia
za s
uszno
jego parapsychologicznej
teorii ideoplastii, czyli materializowania si
wiadomych lub bezwiednych wyobra
, dzi
dzia
aniu twrczego czynnika biologicznego zwanego energi
psychiczn
Fotografowanie my
li by
L. Szczepa
ski: op. cit. ss. 6
J. Salij:
tne.
Wyd. Polskiej Prowincji Dominikanw W drodze,
Pozna
988, ss.
28-
29.
Wzbronione jest uczestniczenie we wszystkich seansach spirytystycznych, zarwno czynne,
jak i bierne, zarwno z u
yciem hipnotyzmu, jak i bez niego czytamy w orzeczeniu Kongrega-
cji
w. Oficjum z 27 kwietnia
7 roku. Zakaz ten mo
e by
zawieszony przez w
adze ko
ciel-
ne w przypadku bada
prowadzonych przez specjalistw w celach czysto naukowych. Ostre po-
pienie przez ko
ci
do
wiadcze
mediumicznych wynika zarwno ze sprzeczno
ci filozoficz-
nych tez spirytyzmu i okultyzmu z Prawdami Objawionymi (patrz rozdz. l), jak rwnie
z obawy,
aby nie s
y one praktykom magicznym (nekromancji), gdy
zjawiska wyst
ce na sean-
sach mog
by
powodowane dzia
alno
ego ducha.
Pisarze katoliccy i protestanccy podejmuj
niekiedy prby uzasadnienia argumentami teolo-
gicznymi mo
ci komunikowania si
ze zmar
ymi, stwierdzaj
c jednocze
e ekspery-
menty takie mog
tylko przynie
skutki ujemne, tak moralnie, jak i fizycznie.
Religie chrze
cija
skie nigdy nie pozwala
y na kultywowanie nadnaturalnych zdolno
ci, gdy
ryzykowne jest ka
de spotkanie z tym, co mo
e by
demoniczne.
Wsplnoty religijne oparte na hinduizmie przyjmuj
mo
manifestowania si
duchw w
postaci zjaw na seansach. Uwa
one jednak raczej za demony, ni
duchowe istoty ludzkie
w stanie mi
dzy
mierci
a ponownymi narodzinami. Nie nale
y te
przecenia
warto
ci takich
kontaktw. Duchy nie maj
wiedzy o prawdzie najwy
szej pisze Svami Sivananda w
Yoga
Nie mog
pomc innym w urzeczywistnieniu ja
ni. Niektre z nich s
upie, zwodni-
cze i ciemne. (...) Nikt nie powinien pozwala
sobie na wyst
powanie w roli medium. Media tra-
mo
samokontroli. Ich energia
yciowa, si
y witalne i intelektualne s
wykorzystywane
przez maj
ce nad nimi w
duchy. Media nie osi
gaj
wy
szej wiedzy boskiej
Buddyzm ortodoksyjny wyklucza mo
e zjawy na seansach s
duchami zmar
ych.
y jako wytwory my
li (my
lowe formy) medium lub uczestnikw seansu.
Spiryty
ci:
Pojawienie si
zjaw na seansie spirytystycznym zale
J. Allan:
Joga analiza chrze
cija
ska.
W zbiorze:
Nie wszyscy s
jednego ducha.
PAX, Warszawa
988, s. 255.
jak
przyjmuje zjawa, zale
y od wyobra
enia powstaj
cego w ciele astralnym medium. Na wy-
enie to mog
wywiera
rwnie
wp
yw przekazywane nie
wiadomie my
li uczestnikw
2. Zjawa jest my
form
(my
lakiem) istot
powo
do
ycia my
medium i
przyobleczon
w materi
astraln
i eteryczn
. Tworzywem umo
liwiaj
cym materializacj
jest
substancja czerpana z cia
a fizycznego medium, jednak nie jest to zwyk
a materia organiczna,
lecz ektoplazma.
3. Widma s
duchami zmar
ych, w tym znaczeniu,
to istoty z
one z ich cia
a astralnego
i cia
ganego drog
hipnozy lub autohipnozy, i w pe
nym rozwoju wyst
puje tylko u ludzi o wybit-
nych uzdolnieniach medialnych.
Z pozoru zdolno
materializacji wyobra
z przyrodniczym pojmowaniem
wiata i
w nim wyst
cych. W rzeczywisto
ci powierzchnia cia
a nie stanowi nieprzekraczalnej
granicy oddzia
ywania organizmu na otoczenie i otoczenia na organizm, przede wszystkim in-
L. Szczepa
ski: op. cit. ss. 58-6
psychiki, organizmu fizycznego i materialnego otoczenia. Coraz cz
ciej te
zamiast o duszy i
G. P. Krochalew:
Fotografowanie halucynacji wzrokowych.
Trzecie Oko nr 7/
984, ss. 4-9.
nych do
wiadczenia, maj
ce rzekomo dowodzi
jej realno
ci, mog
by
interpretowane na wiele
nych sposobw bez mno
enia bytw.
Dotyczy to rwnie
wynikw analiz chemicznych prbek ektoplazmy (bardzo przypominaj
liny i jej bakteriobjcze w
ciwo
ci). Niejasny jest zreszt
zwi
zek ektoplazmy z
rzekomym cia
Brzytwa Ockhama regu
a metodologiczna obowi
zuj
ca w nauce, sformu
owana przez filozofa Williama Ockhama (ok.
300
350), stwier-
dzaj
ca,
e nie nale
y mno
bytw bez potrzeby i wprowadza
ich tam, gdzie wyja
nienie zjawisk do tego nie zmusza.
CHOCHLIKI DOMOWE
Pojawiaj
si
od wiekw. Mwi
o nich klechdy i pami
tnikarskie relacje, sprawozdania ko-
misji parapsychologicznych i sensacyjne doniesienia reporterw. W Polsce, zgodnie z tradycj
, nazywane s
chochlikami. W literaturze parapsychologicznej przyj
niemiecka
nazwa (rwnie
pochodzenia ludowego)
czyli duch ha
cy. Chyba trafna,
gdy
rzeczywi
cie owe niewidzialne istoty s
duchami wielce ha
liwymi, w sposb psotny, a
liwy manifestuj
cymi sw
obecno
w nawiedzonym mieszkaniu. By
y one te
obec-
ne u kolebki spirytyzmu. Gdy w
848 roku w domu farmera Foxa w Hydesville (USA) us
yszano
po raz pierwszy stukania i szmery, te sygna
y z tamtego
wiata nie r
y si
przecie
niczym
od typowych ha
asowa
Znamienne jest,
e relacje z takich nawiedze
, pochodz
ce z r
nych czasw i krajw, s
bardzo podobne, chocia
wraz z medium p. N. i p. G. zaszli do wspomnianego lokalu. Przyst
piono do bada
polegaj
cych
na dok
adnym obejrzeniu i obstukiwaniu
cian i przedmiotw oraz informowaniu si
u mieszka
cw domu. P. Wotowski udzieli
obecnym wskazwek, w jaki sposb b
dzie mo
na doj
do
porozumienia z tajemniczym i figlarnym mieszka
cem za
wiatw. Obecno
ci mediw nie wyko-
rzystano, gdy
w tym czasie zjawili si
w zakl
tym domu trzej ksi
a parafii
w. Aleksandra, z
ktrych ks. Nowicki dokona
po
cenia izby oraz odczyta
odpowiednie egzorcyzmy. Po po-
ceniu przyby
dzielnicowy policjant, ktry nie znalaz
szy, rzecz prosta, sprawcy zbiegowiska
mo
ci spisania protoko
u. Wychodz
cego ostatniego p. G. niewidzialna jaka
si
ugodzi
kiem w g
Informacje prasowe (zamieszczane rwnie
w innych czasopismach) potwierdza znany badacz
zjawisk paranormalnych dr Ksawery Watraszewski
na podstawie przeprowadzonego wywiadu.
Uwag
jego zwrci
a le
ca w tym mieszkaniu kuzynka zmar
Duchy u p. Lichwy?
Zagadnienia Metapsychiczne nr
926, ss.
54-
Ksawery Watraszewski (
853-
929) lekarz naczelny Szpitala Ujazdowskiego w Warszawie. Spirytysta, badacz zjawisk metapsychicznych.
Dzia
i pisa
pod pseudonimem Dr Franciszek Habdank.
K. Boru
, K. Boru
-Jagodzi
ska: op. cit. s.
57.
samorzutne, i nie mo
na by
o nimi kierowa
. Nie da
wywo
ich na
yczenie. Nie uda
wywo
stukw w szyb
ani w szaf
stwo Grabi
scy przypuszczali,
moja,
obcej osoby, wp
co na te zjawiska.
Nie stwierdziwszy niczego wi
cej przy stole, przeszed
em po p
godzinnym seansie z pani
wieci
w nim lampa, ale
z pokoju sto
owego
oraz przez oszklone drzwi z przedpokoju. Pan Grabi
ski wyszed
Widz
c fortepian otwarty, poprosi
em pani
Grabi
, aby przed nim, w odleg
ci przy-
najmniej jednego metra od klawiatury, usiad
a na taborecie. Uczyni
a to. Stan
em tu
przy niej.
o z przedpokoju przez oszklone drzwi pada
o na r
l. Szczepa
ski: op. cit. ss. 56-57.
Przekonany,
e jest to dzie
a, ktry chce go zmusi
do powrotu do hinduizmu, prosi
Pillay ksi
dza o egzorcyzmy. Zaledwie jednak ksi
dz je sko
czy
yszano ha
as w kuchni.
dz i Pillay chcieli do niej wej
, lecz drzwi nie da
y si
otworzy
. Wezwany s
cy przelaz
przez
cian
(by
to du
y dom, w ktrym poszczeglne pokoje by
y przedzielone
cianami nie
gaj
cymi do sufitu). Okaza
e drzwi kuchni by
y zamkni
te na zasuwk
w kuchni
nikogo nie by
o, a Pillay tylko co stamt
d wyszed
. Ku jego przera
eniu narysowane po
o by
e pomazane
ajnem krowy, a na
rodku jego by
wizerunek i symbol jednego z
hinduskich bogw.
Przera
ony t
profanacj
postanowi
Pillay przenie
kuchni
do innego pokoju domu. Nie-
wiele to jednak pomog
w. Benedykta, ktry Pillay chcia
zawiesi
dla ochrony tego
nowego miejsca, znik
w czasie, gdy poszed
on szuka
gwo
dzia, i po pewnym czasie spad
siedniego pokoju, mi
dzy Pillayem i ksi
dzem, z pobliskiej katedry. W tej nowej
kuchni zacz
y si
dzia
dziwy. Jaka
niewidzialna si
a nagle rzuci
a w gr
stoj
cy na ogniu
y garnek z mlekiem. Garnek spad
, rozbijaj
w kawa
rozla
o. To samo
powtrzy
nast
pnie, gdy Pillay, jego rodzina i zaproszony go
zasiedli do obiadu. Tym
razem by
to garnek z ry
em i dzban z serwatk
Wystraszony Pillay, za porad
kap
ana hinduskiego, wyprowadzi
si
tego
dnia wieczorem
do innego domu. Chochlik jednak przeprowadzi
si
wraz z nim. Kiedy bowiem Pillay, spokojny
i pewny,
min
o, wszed
do nowego domu, w hollu zapali
y si
dwie szczotki, a nowo
zakupione gliniane garnki by
y rozbite, zupe
nie tak samo jak w domu poprzednim. Zawieszony
krucyfiks le
na ziemi, zdarty ze sznura i po
amany.
Chochlik hula
nadal. Nie pomog
y egzorcyzmy, nie pomg
obraz
w. Marii Magdaleny, po-
cony przez biskupa. Garnki, naczynia z mosi
dzu, pal
kawa
ki w
gla lata
y po domu.
W czasie jednego z posi
kw jaka
niewidzialna si
a wyrwa
a garnek z r
T. Felsztyn: op. cit. ss.
82-
84.
nicznego. Terenem tajemniczych zjawisk sta
za
jednopokojowe mieszkanie pa
stwa Ga-
A. Ostrzycka, M. Rymuszko:
Nieuchwytna si
Oficyna Literacka Rj. Warszawa
989, ss. 27-28.
ukowcy, m.in. pracownicy Grniczego Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej w Tar-
nowskich Grach, Zak
adu Biofizyki
skiej Akademii Medycznej w Zabrzu-Rokitnicy, Insty-
tutu Psychologii Uniwersytetu
skiego oraz Instytutu Metaloznawstwa i Spawalnictwa Poli-
skiej w Gliwicach. Niektre z wyczynw Joasi uda
powtrzy
w warunkach
laboratoryjnych, z czym wi
zano uzasadnione nadzieje na wyja
nienie fizykalnego i fizjologicz-
Op. cit. ss.
86-
96.
gry do do
u fartuch. Joasia siedzia
ku i, jak twierdzi piel
gniarka, zawo
a do niej,
lepiej teraz nie wchodzi
. Ostrze
enie jednak przysz
o za p
ce szk
o zd
o za-
Op. cit. ss.
4. Nie dotykany przez nikogo talerz porcelanowy (
redniej wielko
ci) znajduj
cy si
na stole,
uszkodzonych, naczynia szklane i porcelanowe rozbite, a prowianty znajduj
w lodwce
y zniszczeniu. Jaja kurze rozbite na
cianie pozostawi
y tam trwale
lady (...) Za dziewczyn-
id
do szko
y czasami lecia
cz
stek elementarnych. Je
li prawd
jest,
adunek grawi-
tacyjny gromadzi si
w zewn
trznej otoczce cz
stki nazwanej przeze mnie subteln
, oznacza to,
e istnieje mo
liwo
oddzia
ywania na t
cz
i zmiany jej pola grawitacyjnego bez znaczne-
go naruszenia energii tej cz
stki wyja
nia prof. Gral w rozmowie z autorami Nieuchwytnej
y, nie wykluczaj
e w wyniku pewnej konfiguracji pl, nawet elektromagnetycznych,
na zaburzy
pola grawitacyjne w takim stopniu, i
spowoduje to okre
lone zjawiska fizycz-
ne, jak na przyk
ad znacznie silniejsze ni
zazwyczaj przyci
ganie, odpychanie lub wr
cz odpy-
chanie zamiast przyci
gania
Czy
by wi
c poruszanie si
przedmiotw w obecno
ci obu dziewczynek powodowa
y nie z
liwe duszki, lecz zaburzenie pola grawitacyjnego przez biograwitacyjne oddzia
ywanie organi-
zmw
ywych, przenikanie za
(czy raczej przeciskanie si
, i to niszcz
) przedmiotw poprzez materialne przeszkody by
o skutkiem os
abienia wewn
trznych
zi mi
dzyatomowych jak przypuszczaj
niektrzy naukowcy?
Co na temat tych przedziwnych fenomenw s
Teologowie:
ci
katolicki ani te
ko
cio
y protestanckie nie wypowiadaj
si
na temat zjawisk zalicza-
nych do chochlikw, pozostawiaj
c w ka
R. Bugaj:
Wsp
czesne polskie media psychokinetyczne.
Referat wyg
oszony na III Sympozjum Psychotronika 85 w dn.
5.09.
985. Trzecie
Oko nr
985, ss. 4-8.
A. Ostrzycka. M. Rymuszko: op. cit. ss.
52-
69.
Wyznawcy hinduizmu i buddyzmu dostrzegaj
w zjawiskach
Poltergeist
przejaw dzia
alno
demonw, zwi
zanych z okre
lonym cz
owiekiem uczestnikiem tych manifestacji. Demony
istniej
bowiem naprawd
dla tych, ktrzy wierz
w ich istnienie i moc czynienia dobra lub
szkodzenia tym, ktrzy je czcz
albo ich si
boj
. W walce z nimi przyjmuje si
mo
sto-
sowania praktyk magicznych.
Spiryty
ci:
Chochliki s
jednym z przejaww dzia
alno
ci duchw ludzi i zwierz
t. Allan Kardec tak oto
wyja
nia tego rodzaju fenomeny:
Za po
rednictwem perispritu duch oddzia
ywa na materi
nieo
ywion
i wywo
zjawiska d
kowe, ruch przedmiotw, pismo itp. Stuki i poruszenia przedmiotw s
dla du-
rodkami, ktrymi daj
zna
o swej obecno
ci i zwracaj
na siebie uwag
, zupe
puka, aby oznajmi
o swym przybyciu. S
duchy, ktre nie poprzestaj
na umiarkowanych
stukach, ale posuwaj
si
do wywo
ywania
oskotu, przypominaj
cego t
uczenie si
naczy
do otwierania i zamykania drzwi lub do przewracania mebli (...) Za pomoc
stukw i przesuwa-
nia przedmiotw duchy mog
wyra
swe my
li. (...) Obok dobrych duchw s
e duchy. Skoro
duchy nie s
niczym innym, jak duszami zmar
ych ludzi, nie mog
sta
si
doskona
ymi przez to
tylko,
e porzuci
y cia
wy
ej, zachowuj
niedoskona
ci
ycia cielesnego
i dlatego obserwujemy r
ne stopnie dobroci i z
ci, wiedzy i ignorancji...
Spiryty
ci wierz
cy w reinkarnacj
twierdz
w niektrych przypadkach mo
na podejrze-
e manifestacje chochlika powodowane s
przez ducha poszukuj
cego obiektu kolejnego
wcielenia. W zrelacjonowanym przypadku chochlikw w domu przy ul. Mokotowskiej 67,
wspomniany dr Watraszewski sugeruje,
ca w ci
y wsp
lokatorka zmar
ej by
a o tyle
decyduj
cym czynnikiem w powstawaniu opisanych zjawisk,
e duch niedawno zmar
L. Szczepa
ski:
Spirytyzm wsp
czesny.
Op. cit. ss. 29-30.
uzdolnienia, okre
lane oglnie mianem telekinezy lub psychokinezy. Uzdolnienia te by
y ju
przedmiotem systematycznych i wszechstronnych bada
pionierw
wiatowej parapsychologii
A. Dubrow, W. Puszkin:
Parapsychologia i wsp
czesne przyrodoznawstwo.
KAW, Warszawa
989, ss.
Zjawiska obserwowane w Sosnowcu, Zakopanem i Sochaczewie s
z pewno
niezwykle
gowan
postaci
telekinezy. Zdaniem komisji badaj
cych te fenomeny nie mo
e tu by
mowy o jakimkolwiek triku iluzjonistycznym. Zagadk
pozostaje nadal zarwno mechanizm tych
zjawisk, jak i
o ogromnych energii powoduj
cych ruch przedmiotw. Ich wyja
nienia mo
na oczekiwa
od bada
R. Bugaj: op. cit. ss.
rwnie
wyst
powanie pewnych anomalii, charakterystycznych dla atakw epileptycznych, u
ludzi zdrowych przejawiaj
cych pewne uzdolnienia medialne. Na przyk
ad po
udniowoafryka
ski badacz G. Nelson zaobserwowa
w zapisach EEG dokonywanych u mediw zapadaj
cych w
trans zak
cenia charakterystyczne dla chorych na epilepsj
, chocia
osoby te nigdy nie choro-
y na padaczk
w przypadku Joasi Gajewskiej badania analityczne dotycz
zmian hormonalnych wykaza
y bardzo niski poziom dopaminy, wyst
cy zwykle w okresach
atakw epileptycznych
Naukowcy sceptycy:
Zjawiska zwane chochlikami mo
na wyja
w bardzo r
ny sposb. Przede wszystkim nale-
y bra
pod uwag
mo
oszustwa. Znane s
przypadki przy
apania s
ynnych telekinetykw
na oszuka
czych manipulacjach, a nawet publicznego przyznania si
mediw spirytystycznych
E. Bie
anowska-Tusiewicz: op. cit. s. 25.
A. Ostrzycka, M. Rymuszko: op. cit. s.
94.
niecznie wytwarzane jest si
ami psychicznymi, lecz na przyk
ad przez nagromadzenie si
kw na odzie
y. Elektrokinez
nie mo
na jednak wyja
wszystkich zjawisk, o jakich opowia-
wiadkowie manifestowania si
rzekomych psotnych duszkw.
K. Boru
, S. Manczarski: op. cit. ss. 240-244.
J. Taylor:
Nauka i zjawiska nadnaturalne.
PIW, Warszawa
990, ss.
CI ZZA GROBU
zmaterializowane zjawy zmar
ych s
z pewno
najbardziej spektakularnym dowo-
dem przemawiaj
cym rzekomo za s
uszno
spirytystycznych koncepcji
ycia pozagrobowego
wnymi i najbardziej cenionymi
cznikami z tamtym
wiatem by
y i s
media psychiczne.
Repertuar form manifestowania si
duchw jest i tu do
urozmaicony.
Najbardziej popularn
metod
kontaktowania si
z za
wiatami s
tzw. skryptoskopy tabli-
ce z literami, cyframi i prostymi pomocniczymi informacjami (tak, nie, nie wiem, nie rozumiem,
pyta
, zmieni
miejsca, zako
czy
seans itp.), umieszczonymi w uk
adzie prostok
tnym lub na
obwodzie ko
a. Tablic
tak
adzie si
na stole (zazwyczaj okr
ym stoliku) na niej za
talerzyk
z narysowan
na nim strza
gopisem, jak si
wydaje, ca
kowicie automatycznie, bez
wiadomej kontroli. Nie patrzy na r
nie wie, co ona pisze, cz
sto zreszt
jednocze
nie rozmawia na inny temat z uczestnikami seansu
(lub hipnotyzerem, je
li jest to trans hipnotyczny) albo wyg
asza komunikaty. Tre
takiego pi-
sma bywa nierzadko, zw
aszcza je
li seans organizowany jest przez spirytystw, przekazem wia-
ci nadawanych przez duchy,
Zagadka szcz
tkw ludzkich, znalezionych w domu Foxw nie zosta
a rozwi
zana, a komplikuje j
jeszcze fakt,
e szcz
tki takie odnalezio-
no... dwukrotnie. Pierwszy raz ju
w
848 r., wkrtce po otrzymaniu od ducha informacji,
e jest duchem zamordowanego komiwoja
era i
zosta
pochowany w piwnicy, podj
to poszukiwania i znaleziono tam pod deskami w niegaszonym wapnie ludzkie w
osy i troch
ming) mieszkaj
ca w Indiach. Przemawiaj
cy przez pani
Verrall duch Myersa, kaza
jej w tran-
o tek
cie, ktry trzeba odczyta
i ktry da odpowied
. Z kolei tekst napisany r
pani Holland zawiera
nast
ce zdanie: Nie jestem w stanie r
pani kre
greckich liter i
dlatego nie mog
poda
tekstu, jakbym chcia
am przeto do I Kor. XVI,
3. By
o to wi
anie do I Listu aposto
a Paw
L. Szczepa
ski: op. cit. s. 8
Phinuit: Jest jeszcze dwoje. Jedno, drugie, trzecie. Jedno starsze i jedno m
odsze od Kakie.
(To prawda). Czy ta ma
zyk bardzo suchy? Ci
gle mi pokazuje j
zyk. (Mia
a sparali-
owany j
zyk i do samej
mierci bardzo cierpia
a). Na imi
jej Katherine, mwi o sobie Kakie.
(To prawda). Umar
a ostatniego... (To prawda).
Katherine: (
piewa) Pa, pa, pa, dziecinko, pa! Tato,
piewaj razem ze mn
. (Tata i Katie
piewaj
. To by
a piosenka, ktr
zwykle
piewali razem). Gdzie jest Dinah? Chc
Dinah. (Dinah
to by
a stara lalka szmaciana, nie mieli
my jej ze sob
). Chc
Bagie. (Tak nazywa
a swoj
siostr
I. Wilson: op. cit. ss. 93-94.
Op. cit. s. 96.
Jestem... sygnalizuje medium.
Witam Was, Mistrzu mwi
. Czy wiecie, Panie, w jakim celu pragn
em porozumie
si
z Wami?
e?...
Wszak zdajecie sobie zapewne spraw
z tego, w jakim kulcie
yje pami
Wasza w naszym
ecze
Zali
tak jest? otrzymuj
odpowied
, po czym uwag
nast
: Trzeba przej
przez
eby si
narodzi
u Was!...
Wolna obecnie Polska pragnie Wasze ziemskie, drogie nam szcz
tki sprowadzi
do kraju.
(...) Za
ycia wypowiedzia
si
kiedy
, Panie, i
pragniesz, by szcz
tki Twe pozostawiono w
spokoju na miejscu, gdzie b
bym bardzo wiedzie
obecne zdanie i
yczenie
Twe w tym wzgl
dzie.
gar
popio
u Wam chodzi mwi S
owacki. Tak mi si
chce rzec: Nie ruszajcie
w, by Was nie oskar
y!... Ale znw je
li w tkliwych uczuciach mych dawnych
ziomkw dojrzewa pragnienie jakiego
posiadania czego
z dawnego Juliusza je
li to jest wy-
piastowane w duszy, niejako z pami
tkami przesz
ci ju
dzi
sp
ej powi
zane to niech i
dzie! C
mnie, o, ci wszyscy, ktrzy mnie s
yszycie, wasze ziemskie dzisiaj wraz z wa-
szymi pragnieniami, interesowa
mo
e, gdy moje wczoraj kaza
o mi wyl
dowa
na dalekich, nie
znanych mi brzegach?!
ale moje, wy
piewane ongi
w wi
zanych strofach, nie dosi
ju
dzisiejszego pokolenia... Tamci ju
wszyscy tutaj! I nie oskar
am! Rwni w obliczu Boga, no-
simy swj ca
un Wieczno
ci, a gar
popio
w, ktre tam zosta
y, mog
by
przechowywane w
mauzoleach, jak rozniesione wichrem po szerokich drogach. Duch mj radosny jest,
cie wol-
ni! Do wolnej ziemi niech wraca proch wolnego ducha! Lecz wola
bym zaiste, gdyby do wolnych
dusz pada
wolny poryw ku Odrodzeniu... C
, tak jeszcze nie jest!... (...) Fryderyk mwi
mi,
go zakl
ni swj sen krlewski przez
ce strze
ony Rycerze... Powiedz-
cie, bawicie wy si
, czy czuwacie?
Wieszczu...
Nie przecz mi, panie! Znam bowiem spo
ecze
stwo i nard, z ktrego wyszed
em! Pr
u Was budz
poczynania, pr
i zapomnienie! (...)
Nastaje chwila przerwy i odpoczynku medium, podczas ktrej robi
uwagi na temat zmian za-
ych w psychologii S
owackiego.
Tak mwi ten
e w konkluzji bo je
li poemami was darzy to ten dawny
piewak... Z
cw Wszech
wiata wydarta strofa d
czy dawno
; lecz je
li mwi to, co zosta
o z daw-
nego Juliusza wierzcie mi innymi odzywa si
Rozmawiamy z p. Doma
na temat projektowanych uroczysto
ci, zwi
zanych ze sprowa-
dzeniem zw
owackiego do kraju. W trakcie tego p. Doma
ska pod wp
ywem inspiracji, kt-
re odczuwa, mwi
poczyna:
Nie mogi
om, a urny serc trzeba... Serc, ktre...
Pani Doma
abiona jeszcze bardzo po d
szym niedomaganiu, nie jest w mo
y, poddawanych jej s
w i my
li. Robimy przerw
, po czym mwi:
wam chcia
em,
e nie te mogi
y Pami
tnych, ktrych mauzolea strzeg
anio
y ka-
mienne, a jedynie te, ktre s
krwi
serc, warto
maj
dla tych, dla ktrych ju
w ogle
ci na ziemi nie ma... Warto
bowiem jest zmienna i tak
przedstawia ona cen
, jakim jest
nika. Dlatego warto
nigdy nie jest oceniona, a przeceniona i niedoceniona.
Ocena jest rwnie
wzgl
dna w stosunku do warto
ci tego, co jest cenione; krytyka nie godzi si
zazwyczaj ze sprawiedliwo
, ocena z warto
, kunszt ze sztuk
, u ludzi: my
l ze s
owo zazwyczaj z czynem...
Zdaj
sobie spraw
nie Ochorowicz ani S
owacki do nas przemawia, i korzystaj
c z krt-
kiej przerwy, zapytuj
, komu zawdzi
czamy powy
ej powiedziane enuncjacje?
Zygmunt mwi... otrzymujemy odpowied
obja
nas, i
przemawia do nas druh
owackiego, wieszcz-filozof Zygmunt Krasi
ski, od ktrego przy r
nych sposobno
ciach mie-
my ca
y szereg cennych komunikatw.
A oto wiersz podyktowany Jadwidze Doma
skiej 2
lipca
927 roku przez S
owackiego:
Rymy s
nieudolne... Kt
nimi wypowie
Uczu
lub my
li, gdy szuka wyrazu?
Rym si
Trudno jest zakl
Wszech
wiat i Ducha od razu...
Jest lot, ktry ponad rymu kunszt wyrasta,
Jest trud, co ponad s
piewem dzwoni
Jest ugr, ktry kraja
trzeba p
ugiem Piasta
I czyn jest, co si
nigdy bezczynem nie p
Jam z tych, co lot, wraz z trudem czyn w jedno ogniwo
Zwi
duchem i
ym twrczych duchw gestem
Mych pl znojnych ogarn
wybuja
W ktrego plonie szumnie d
czy s
owo J e s t e m!
Jestem i niech Was nie wstydz
Gdy s
serca, co proch Wasz wznios
Ja Waszym krwawi
sercem, Jam Wami weso
Jam w Was, z Wami, nad Wami jam
ez Waszych rosa.
I pomnijcie gdy w Wasze piersi Duch
ywota
Uderzy, a dusze b
okach lata
Dla Was to b
dzie dar mj s
c girlanda z
Do serc Waszych uderz
sercem chc
ata
Takie wiersze, rozwa
ania filozoficzne i r
nego rodzaju z
ote my
li, b
ce rzekomo po-
miertnym dzie
em tytanw ducha, produkowa
y media niemal ta
mowo, a ich wydania ksi
kowe cieszy
y si
swego czasu spor
popularno
. Nie znaczy to,
wiatlejszych
spirytystw ra
co niski poziom tych tworw nie budzi
ci. Zagorzali obro
cy du-
chownictwa sk
onni byli jednak raczej wysuwa
hipotezy o po
miertnym zubo
eniu umys
wym zmar
ych tytanw, ni
zakwestionowa
autentyczno
kontaktw ze
Oglnie jednak dyskusja na temat mediw inkarnacyjnych tocz
ca si
mi
dzy teologami, spi-
rytystami, okultystami, parapsychologami i naukowcami sceptykami dotyczy
a zagadnie
niepo-
rwnanie powa
niejszych:
Teologowie:
ci
F. Habdank:
okazji sprowadzenia do kraju prochw Juliusza S
owackiego.
Zagadnienia Metapsychiczne nr.
927, ss. 58-60.
Op. cit. s. 63.
cio
a, a zw
aszcza z
yciorysw niektrych
tych. Oczywi
cie, je
li takie zdarzenia
y miejsce, wymaga
o to specjalnego aktu woli Boga, przy czym z regu
y duchy przez tych
ludzi przemawiaj
ce nie by
y zmar
ymi zwyk
ymi lud
mi, lecz wys
ami
tymi. Poza tymi rzadkimi przypadkami mo
na podejrzewa
manifestowanie si
rzeko-
mych duchw zmar
ych poprzez media inkarnacyjne jest b
chwilowym patologicznym rozsz-
czepieniem
szczegln
form
dzia
alno
ci z
ego ducha. Prby kontaktowania
ze zmar
ymi za po
rednictwem mediw s
przez ko
ci
pot
piane i kategorycznie zakazywa-
ne wiernym.
Analogiczne stanowisko zajmuje wi
kszo
teologw protestanckich, stosunek ich do mediu-
mizmu psychicznego jest jednak na og
znacznie liberalniejszy ni
w ko
ciele katolickim. Znane
przypadki udzia
u pastorw nie tylko w badaniach tych zjawisk, ale rwnie
w ruchu spiryty-
stycznym.
Zdecydowanie przeciw spirytystycznym praktykom mediumizmu wypowiadaj
si
przedsta-
wiciele ko
cio
a Adwentystw Dnia Sidmego, Zielono
tkowcy,
wiadkowie Jehowy i wiele
mniejszych liczebnie chrze
cija
skich wsplnot religijnych, opieraj
cych swe pogl
dy na Biblii.
...sk
d bierze si
w czasie seansu g
os podobny do g
osu naszych zmar
ych oraz kto odpo-
wiada na pytania, ktre zadajemy? Odpowied
jest prosta pisze J. Decaris w miesi
czniku Ad-
wentystw Dnia Sidmego. U podstaw tych wszystkich zjawisk znajdujemy wielkiego mistyfi-
katora, tego, ktry poczynaj
c od raju maskuje si
eby zwodzi
cz
owieka. W spirytyzmie
przybiera on posta
ukochanych zmar
ych, imituje ich g
os, gesty, pismo itp.
Dalekowschodnie religie traktuj
manifestacje inkarnacyjne jako przejawy dzia
alno
ci demo-
nw, rzadziej jako u
wiadamianie sobie poprzednich wciele
(patrz: rozdz. 8). Buddyzm, odrzu-
c mo
istnienia duszy, pojmowanej jako indywidualna osobowo
, tym samym wyklu-
cza rwnie
wcielania si
dusz ludzi zmar
ych w ludzi
ywych, ju
reinkarnowanych i
narodzonych.
Spiryty
ci:
Istnieje w
rd spirytystw du
e zr
nicowanie pogl
dw na istot
zjawisk obserwowanych na
seansach i wiarygodno
komunikatw przekazywanych przez media. Obok zagorza
ych wy-
znawcw kardecjanizmu, przyjmuj
cych z wiar
wszelkie manifestacje duchw, spotka
mo
wybitnych my
licieli spirytystw, staraj
cych si
podchodzi
do tych zagadnie
z naukowym
krytycyzmem.
To, co nazywamy duchem pisa
prof. Myers jest prawdopodobnie jednym z najbardziej
onych zjawisk w przyrodzie. Stanowi funkcj
dwu czynnikw zmiennych i nieznanych: sen-
sytywno
ci ducha uciele
nionego i zdolno
posiada duch bezcielesny, do manifestowania
swego istnienia. Podkre
la te
e nale
y by
bardzo ostro
nym w przyjmowaniu dowodw na-
zania kontaktw z duchami, gdy
komunikaty medialne s
przewa
nie produktem pod
Wiadomo
ci przekazywane przez wybitne media inkarnacyjne niejednokrotnie by
y znane tyl-
ko zmar
ym przez nie przemawiaj
cym, co jest najlepszym dowodem kontaktu ze
wiatem poza-
grobowym. Zgodno
tre
ci komunikatw z nie znanymi medium faktami nie znajduje zadowa-
laj
cego wyja
nienia w telepatii i czerpaniu informacji z pod
ci uczestnikw seansu.
Prof. Hyslop twierdzi,
e trzeba raczej przyj
osobista
utrzymuje si
po
mierci i
przejawia si
za po
rednictwem takich mediw jak pani Piper. Droga komunikacji jest dwojaka:
J. Decaris:
Echa demonw.
Znaki Czasu nr 4/
986, s.
F. Myers:
Human Personalny.
Londyn
903.
bezpo
rednia. Bezpo
rednio duch-komunikator manifestuje si
za pomoc
pisma
automatycznego. Droga po
rednia polega na tym,
e komunikator przekazuje swoje my
li naj-
pierw ,,duchowi kontrolnemu (przewodnikowi) w postaci obrazw my
lowych (mental
pictures) i ten dopiero przekazuje te obrazy poprzez medium, i to w taki sposb, jakby te obrazy
rzeczywi
cie spostrzega
. Nie zachodzi tu wi
c zjawisko widzenia czego
realnego medium
obleka w s
owa tylko my
li komunikatora. St
sto spotykane pomy
ci i
dy w komunikatach.
Ten sam temat podejmuje w swej hipotezie spirytystycznej dr Gustaw Geley, rozwa
c, jak
bardzo skomplikowane czynniki b
wp
ywa
y na przebieg eksperymentw i wyniki komuni-
ducha ze
wiatem
ywych za po
rednictwem mediw:
Pos
ugiwanie si
organizmem obcym nie przyzwyczajonym b
dzie niewygodne w wysokim
stopniu. Sposb my
lenia i dzia
ania medium pozostawi na u
yczanych przez nie czynnikach
tno, do ktrego wypadnie przystosowa
si
duchowi i duch utworzy z komunika-
tw swych nie rzecz oryginaln
, czyst
, lecz mieszanin
, zabarwion
czynnikami umys
medium. To nie wszystko jeszcze: umys
eksperymentuj
cych odegra tu rwnie
rol
prze-
szkadzaj
i paso
ytnicz
L. Szczepa
ski: op. cit. ss. 77-78.
Op. cit. s.
27.
We wszystkich trzech przypadkach, w warunkach sprzyjaj
cych przewadze czynnikw my-
lowych nad uczuciowymi, manifestuj
ce si
osobowo
ci mog
przejawia
zdolno
ci jasnowi-
dzenia w czasie i przestrzeni.
Parapsycholodzy:
Zarwno wszystkie zadziwiaj
ce zdolno
ci mediw inkarnacyjnych, jak ich pomy
ki i uroje-
si
wyt
umaczy
bez uciekania si
do hipotezy spirytystycznej na podstawie spo-
strze
i odkry
parapsychologw. W ich
wietle trafne wiadomo
ci przekazywane przez media
ze
wiata pozagrobowego, lecz s
przejawem zdolno
ci telepatycznych i jasnowid-
czych. Co prawda istota zjawisk postrzegania pozazmys
owego nie zosta
d wyja
niona,
niemniej jednak wysuwane dotychczas hipotezy pozwalaj
na podj
cie prb przyrodniczego opi-
su fenomenw mediumizmu inkarnacyjnego. Nale
y tu doda
e rozr
nienie mi
dzy telepati
jasnowidzeniem jest w rzeczy samej umowne, na co wskazuj
m.in. wyniki eksperymentw, na-
cych do tzw. prb prostych
statystycznie dla obu postaci paranormalnego
odbioru informacji. Z pozoru
atwiej sobie wyobrazi
przekazywanie sygna
w nios
cych infor-
macje z mzgu do mzgu (i tu w
y hipotezy elektromagnetycznej czy biograwita-
cyjnej
czno
ci) ni
Prby proste proces losowania, w ktrym przy ka
dym losowaniu zachowany zostaje stale ten sam wsp
czynnik prawdopodobie
stwa
przypadku. W badaniach spostrzegania pozazmys
owego (ESP) w tym celu u
ywa si
kart z pi
cioma (karty Zenera) lub czterema (karty Man-
adna rewolucja. Banalno
odpowiedzi, z wyj
tkiem nadzwyczaj rzadkich przy-
padkw, jest rozpaczliwa. Ani jedna iskierka przysz
L. Szczepa
ski: op. cit. s.
Psychometria termin oznaczaj
cy w parapsychologii zdolno
ci jasnowidcze, polegaj
ce na doznawaniu wizji zdarze
odleg
ych w przestrzeni
i w czasie pod wp
ywem
ladw pozostawionych przez psychik
ludzk
w materii martwej i wyczuwanych przez jasnowidza. Nie ma nic wspl-
nego z psychometri
jako dzia
em psychologii zajmuj
cym si
opracowywaniem i stosowaniem testw oraz ocen
ich wynikw metodami mate-
matycznymi.
WRACAJ
CY Z TAMTEGO
Co dzieje si
z nami po
mierci? Gdzie podziewaj
si
dusze zmar
ych? Jak wygl
da tamten
wiat? Tego rodzaju pytania zadawali sobie ludzie od tysi
cleci wsz
dzie tam, gdzie wiara w
ycie pozagrobowe stanowi
a i stanowi jeden z podstawowych elementw religijnego
du. Religie daj
, co prawda, odpowied
na te pytania, lecz s
to na og
odpowiedzi sk
pe i
oglnikowe, a kt
by nie chcia
wiedzie
okolica by
kna, kolorowa, wsz
dzie jasne kolory, ale nie takie jak na Ziemi, inne, nie do
opisania. I wsz
dzie tam byli szcz
liwi ludzie. Niektrzy zbierali si
w ma
e grupy, inni co
studiowali. (...) W oddali widzia
am miasto, budynki, ca
e budowle. One rwnie
wieci
y. Lu-
dzie w nich byli szcz
liwi. Ach, i by
a tam woda, rozpryskuj
ca si
yszcz
ca, jak kaskada i
fontanny. (...) To by
o miasto ze
a i przypuszczam,
e to jest najlepsze okre
lenie. By
cudowne. I muzyka by
a tam pi
kna. Wszystko promienia
o i by
o urocze. Ale pomy
am sobie,
e gdybym wesz
a do tego miasta, nigdy bym nie wrci
a. W
ciwie, to mi powiedziano,
e gdy
tam, to nie b
na Ziemi
e ta decyzja nale
y do mnie
Zadziwiaj
co podobne wizje mia
czyzna w czasie zawa
Mia
em zapa
i kliniczn
mier
(...), lecz pami
tam wszystko dok
adnie. Nagle poczu
em,
twiej
ki zacz
y dochodzi
do mnie z bliska. (...) Ca
y ten czas by
em zupe
wiadomy wszystkiego, co si
dzia
ysza
em, jak aparatura do badania serca zamilk
a. Zo-
baczy
em piel
gniark
wchodz
do pokoju i potem telefonuj
. Widzia
em wchodz
cych le-
karzy, siostry i salowe. Kiedy wszystko dooko
a mnie zblad
o, zacz
dociera
do mnie d
podobny do bicia w b
ben lub strumienia pospiesznie wpadaj
cego do w
wozu. I wtedy wsta
i znalaz
em si
kilka stp w grze, patrz
c na d
na w
asne cia
o. Le
em tam, a ludzie usi
wali mnie ratowa
. Nie obawia
em si
, nie odczuwa
em blu. Jedynie spokj. Po kilku chwilach
em wra
enie,
e wykonuj
obrt, unosz
si
do gry. By
o tak ciemno, jak w dziurze lub
tunelu, i wreszcie ukaza
coraz ja
niejsze i mia
em wra
enie przecho-
dzenia przez nie. Nagle znalaz
em si
gdzie indziej. Pi
kne z
dzie. Nie mog
znale
nigdzie
a tego
a. By
, przychodz
c zewsz
d. I by
a tam muzyka. Wra-
enie takie, jakbym by
na wsi, gdzie znajduj
si
strumienie, trawa, drzewa i gry. Ale kiedy si
rozejrza
em doko
a, je
na by u
tego s
owa, to wszystkie te rzeczy i drzewa nie by
takie, jakie my znamy na Ziemi. A najdziwniejsz
spraw
dla mnie by
e tam znajdowali si
ludzie, ale nie w formie fizycznej, jak
znamy (...). Zazna
R. A. Moody:
Refleksje o
yciu po
yciu.
Skrypt Stow. Radiestetw, s.
Op. cit. ss.
Op. cit. ss.
am,
e mo
e to jest matka tych dzieci i crka tej starszej pani. Dzieci jednak spokojnie bawi
Op. cit. s.
A. Donimirski:
Czy
yjemy tylko raz?
MAW, Warszawa
985, s. 55.
R. A. Moody: op. cit. s. 22.
Op. cit. s. 26.
W jakiej formie ta Wszechmocna Nad
objawi
pani? pyta Moody. Czy
owach, czy w obrazach?
am j
wzrokiem, s
uchem, my
lami. Ona by
a Czym
, by
a Wszystkim. To tak, jak-
by nie by
o nic, co by by
o niewiadome. Tam by
a wszechwiedza, nie jedna jaka
dziedzina,
ale ca
Jak ju
wspomnia
em, istniej
pewne analogie mi
dzy relacjami zebranymi przez dr. Mo-
odyego i opisem dozna
umieraj
cego zawartym w tybeta
skiej Ksi
dze Bardo. Naturalny pro-
ces umierania, polegaj
cy na stopniowym rozpuszczaniu si
psychofizjologicznych sk
wych formy (rupa), czucia zmys
owego (vedana), postrzegania (samj
a) i woli (samskara). W
Op. cit. ss. 6-7.
Geshe Ngawang Dhargyey:
Przebieg umierania.
W zbiorze:
Buddyzm.
Op. cit. ss.
50-
Dewy bogowie, istoty zamieszkuj
ce sfer
niebia
M. Eliade:
wiat
o i Bardo.
W zbiorze:
Buddyzm.
Op. cit. ss.
Teologowie:
Obraz
wiata pozagrobowego, wynikaj
cy z relacji ludzi przywrconych do
ycia, nie znaj-
duje potwierdzenia w Pi
mie
tym, a tak
e dociekaniach wybitnych teologw. Mo
prawda, dopasowywa
pojedyncze elementy tych wizji do wybranych wersetw Biblii, ale wy-
ganie st
d oglniejszych wnioskw by
oby ryzykowne. Znamienny jest tak
e zupe
ny brak w
tych doznaniach obrazw nieba i piek
a, i to nie tylko takich, ktre by
yby zgodne z nauk
ko-
cio
a katolickiego i wi
kszo
ci ko
cio
w protestanckich czy judaizmem, ale rwnie
z islamem
i buddyzmem. Podejmowane przez niektrych duchownych, zw
aszcza protestanckich, prby
teologicznego powi
zania tre
ci tych relacji ze
wiatopogl
dem chrze
cija
skim lub co najmniej
wykazania,
e problematyka moralna dominuj
ca w drugiej cz
ci wizji odpowiada w pe
wskazaniom chrystianizmu (mi
bli
niego) i mo
pog
bieniu wiary s
z regu
chybione i spotykaj
si
z krytyk
autorytetw ko
cielnych. Co wi
cej, rwnie
ortodoksyjni
buddy
ci zaprzeczaj
istnieniu strefy Bardo, w ktrej przebywa
ma dusza po
mierci, a
do od-
rodzenia.
Relacje o rzekomym
wiecie zagrobowym nie poszerzaj
wiedzy ludzkiej na ten temat, a
przyczyniaj
si
do podwa
ania zaufania do Prawd Objawionych, chocia
w pewnych przypad-
kach prze
ycia reanimowanych mog
spowodowa
korzystn
zmian
ich trybu
ycia i stosunku
e przywrci
utracon
wiar
w Boga. Je
li chodzi o niezwyk
e doznania umie-
cych, wielu duchownych sk
onnych jest traktowa
je jako halucynacje wywo
naturalny czynnikami patologicznymi, zwi
zanymi z procesem umierania, a tym samym jako
zjawisko b
ce przedmiotem zainteresowania medycyny, a nie teologii. Niektrzy ksi
storzy wyra
jednak przypuszczenie,
e wizje te mog
powstawa
za spraw
szatana dla wy-
ania zamieszania w umys
ach ludzi wierz
cych.
Spiryty
ci:
Relacje o doznaniach po
miertnych zebrane przez dr. Moodyego i dr Kbler-Ross rzucaj
sporo nowego
a na proces oddzielania si
duszy od cia
a fizycznego i zagadki
wiata du-
chw. Doznania te jeszcze raz potwierdzaj
mier
nie jest niczym innym jak zniszczeniem
grubej pow
oki ducha. Dusza jest nie
miertelna i zachowuje po
mierci swoj
indywidualno
i zdolno
postrzegania, a tak
e zdolno
oceny moralnej swych czynw i
dw pope
nionych za
ycia ziemskiego.
wiat pozagrobowy, w ktrym bytuje dusza po
opuszczeniu cia
a materialnego, jest z pozoru troch
podobny do naszego ziemskiego
wiata, lecz
w istocie zupe
nie inny. Doznania reanimowanych ludzi o pobycie ich duchw w tym
wiecie
pozwalaj
na stwierdzenie pewnych oglnych praw nim rz
cych. Nale
do nich: zdolno
swobodnego poruszania si
w przestrzeni i przenikania przez materialne przeszkody, pomoc du-
chw zmar
ych wcze
niej krewnych i przyjaci
jako przewodnikw w innych
wiecie, pojawie-
wietlistej istoty opieku
czej (uto
samianej przez niektrych badaczy z Anio
em Str
em,
przez innych z wy
szym Ja zmar
ego), ktra ukazuje mu panoram
wa
niejszych wydarze
minionego
ycia i sk
ania do samodzielnego krytycznego ich os
dzenia. Spotykane tam duchy
zmar
ych nie wszystkie s
obdarzone
, chocia
ich perisprity odpowiadaj
ziem-
skiemu wygl
dowi. Bezpo
redni kontakt z
ywymi lud
mi jest jednak bardzo utrudniony, s
dla
nas niewidzialni i nies
yszalni. Niektre relacje ludzi przywrconych do
ycia potwierdzaj
uszno
przekonania, utrzymuj
cego si
od wiekw,
e niektre problemy nie rozwi
zane za
ycia mog
utrzymywa
si
w
ci pozacielesnej zmar
ego przez pewien czas, wywo
enie do nawi
zania kontaktu z
ywymi, co jednak bez pomocy mediw nie jest w za-
sadzie mo
liwe (kontakt taki wyst
puje czasem we
Okulty
ci:
wiat, do ktrego prowadzi droga poprzez
mier
cia
a fizycznego, cho
by tylko niepe
z kilku warstw. Pierwsza z nich to
wiat astralny, zwany w skrcie
astralem, nie r
ni si
on wygl
wiata fizycznego, gdy
wyra
w kszta
tach i bar-
wach. Wszystko tu jest w nieustannym ruchu, a jego substancj
uczucia i pragnienia. Bytuj
nim istoty pozbawione ziemskiej pow
rd nich osobowo
ci ludzkie, z
one z cia
oddzielenie si
cia
a energetycznego, tworz
cego biopole, od cia
ciwo
ciach czysto
fizjologicznych i jego krtkotrwa
a egzystencja w postaci sobowtra obdarzonego
zjawisko oddzielenia si
(eksterioryzacji)
ci jako struktury informacyjnej o nie-
znanym no
niku. By
mo
jednostkowa jest tylko elementem sk
adowym po-
wszechnego, wsplnego wszystkim istotom
ywym pola informacyjnego. W tym uj
ciu telepatia
i jasnowidzenie s
realizowane poprzez eksterioryzacj
ci.
Szczeglnie zagadkow
spraw
wizje innych
wiatw odbierane przez eksterioryzuj
cych.
to by
twory my
li, podobne do my
lowych form, o ktrych mwi
filozofowie buddyjscy; ich
i realno
zale
od poziomu rozwoju duchowego i wyobra
cego;
zwyk
e halucynacje, ktrych tre
i form
okre
la kr
g kulturowy cz
owieka (pobudzaj
uczuciowo krajobrazy, budowle, urbanizacja, wierzenia religijne, potrzeba obcowania z lud
mi);
pne naszym normalnym zmys
adniki naszej rzeczywisto
ci lub rzeczy-
ci (
wiatw) rwnoleg
ych do naszej. Nie ma, jak dot
adnych dowodw istnienia
wiatw rwnoleg
ych lecz mo
na s
dzi
e hipoteza ta jest co najmniej rwnie prawdopo-
dobna jak spirytystyczna hipoteza
wiata pozagrobowego.
Z kolei kontakt z istot
wy
, dostrzegan
jako wszechogarniaj
wszystko
wyja
cymi hipotezami:
jest to powi
zanie halucynacji wzrokowej i s
uchowej, spowodowane kolejn
zmian
stanu
ci w ko
cowym okresie konania, z wyobra
eniem niewidzialnego, lecz wszechobec-
nego Boga;
wietlista Istota to twr naszej pod
ci, a
lej niezwykle wa
ny sk
ci, nie kontrolowany przez
, lecz oddzia
cy na ni
poprzez wp
ywanie na
tok my
li i wyobra
moraln
(jako sumienie);
W ten niezwyk
y sposb ujawnia swe istnienie sprzyjaj
ca nam istota wy
sza, ktra za-
wiatopogl
du badacza mo
e by
uto
samiana z Bogiem osobowym, w
asnym wy
szym Ja, wy
inteligencj
mieszka
cem naszego Kosmosu czy
wiata rwnoleg
ego lub
emanacj
powszechnego pola informacyjnego.
Naukowcy sceptycy:
mierci
kliniczn
nazywamy stan organizmu charakteryzuj
cy si
ustaniem akcji serca i od-
dychania, przy zachowanych minimalnych procesach metabolicznych w komrkach mzgu i ser-
ca. W ci
gu 4-7 minut nast
puje jednak zanik tych procesw w o
rodkowym uk
adzie nerwowym
z braku tlenu i po tym czasie nieodwracalne zmiany w mzgu, objawiaj
w przypadku
reanimacji trwa
utrat
ci. Na to, aby zapami
swe doznania, procesy przemiany
materii w komrkach mzgu musz
by
na tyle intensywne,
eby mog
a utrzymywa
si
zdol-
postrzegania i kojarzenia (zapami
tywania). W opisanych przypadkach trzeba wi
c bra
pod
uwag
trzy mo
ci: albo doznania dotycz
samego pocz
mierci klinicznej, gdy
serce i p
uca ju
nie pracuj
, lecz nie wygas
y jeszcze czynno
ci kory mzgowej, albo opisywany
stan nie by
w istocie
mierci
kliniczn
(pomy
ka lekarza), albo wreszcie relacje dotycz
dozna
poprzedzaj
cych
mier
kliniczn
lub w czasie odzyskiwania przytomno
ci w trakcie zabiegw
reanimacyjnych. Hipoteza o oddzieleniu si
ci od jej no
nika mzgu nie znajduje
adnego potwierdzenia we wsp
czesnej wiedzy biologicznej i medycznej.
y uzna
za bardzo w
tpliwe, aby relacje reanimowanych odpowiada
y wiernie ich prze-
yciom, aby postrze
enia nie miesza
y si
z wyobra
eniami, aby nie dochodzi
o do pomy
ek i
udze
pami
ci, r
nego rodzaju przejaww paramnezji i konfabulacji. Nie jest te
pewne, czy
w wielu przypadkach istnia
a rzeczywi
cie ci
dozna
e by
ona z
udzeniem, gdy w
rzeczywisto
ci dziel
je okresy ca
kowitej utraty
ci.
Poszczeglne doznania umieraj
cych znajduj
naturalne wyt
umaczenie w fizjologii, psycho-
logii i medycynie (patologii):
Umieraj
cy niekoniecznie musi s
ysze
os lekarza stwierdzaj
cego jego zgon mo
e to by
rwnie
wyobra
enie krytycznej sytuacji, zbie
ne z orzeczeniem lekarza. Relacje dotycz
prze-
cie
prze
po wypadku lub kryzysu w szpitalu, nierzadko na sali operacyjnej, i umieraj
onny jest podejrzewa
zbli
mier
Szum, dzwonienie czy brz
czenie s
typowymi halucynacjami towarzysz
cymi zaburzeniom
w funkcjonowaniu mzgu, niekoniecznie zwi
zanymi ze stanem zej
ciowym.
Wra
enie zamkni
cia w ciemnym i ciasnym pomieszczeniu lub tunelu, a nast
enie ku
dostrze
onemu w nim
u, wyst
puje w niektrych chorobach psychicznych, w epilepsji, w
stanie narkozy, a tak
e czasem w koszmarach sennych, co mo
si
z zak
ceniami do-
ywu tlenu do mzgu.
Doznanie ,,wyj
cia z cia
prawdopodobnie z zaburzeniami lub zanikiem czucia
somatycznego, tj. sygna
w nap
ywaj
cych do mzgu z powierzchni cia
a i wn
trza organizmu.
Kojarzenie tych sygna
w z sygna
ami p
cymi ze
wiata zewn
trznego poprzez zmys
y sta-
nowi prawdopodobnie o zdolno
ci odr
niania w
asnego cia
wiata zewn
trznego. A prze-
cie
w stanie bliskim
mierci czucie somatyczne mo
e by
bardzo przyt
pione. Tymczasem od-
bierane jeszcze drogami zmys
owymi informacje ze
wiata zewn
trznego, skojarzone z informa-
cjami zawartymi w pami
ci (dotycz
cymi aktualnej sytuacji, wygl
du otoczenia i przewidywa-
nych czynno
ci lekarzy i piel
gniarek) sprzyjaj
tworzeniu si
u umieraj
cego wyobra
pnie halucynacji,
e obserwuje on jakby z zewn
trz w
asne cia
o i zabiegi reanimacyjne.
Zmar
ych krewnych i przyjaci
spotka
mo
na nie tylko na tamtym
wiecie, ale tak
marzeniach sennych, w niektrych chorobach psychicznych i wizjach mediw-spirytystw, jak
w starczych zaburzeniach
ci, zw
aszcza tu
przed
mierci
Zjawisko filmu
ycia jest zwi
zane nie tyle ze
mierci
, co
miertelnego za-
gro
enia. Pojawia
si
on rwnie
u himalaistw w momentach krytycznych, gro
cych
mierci
jak rwnie
lotnikw, ktrzy utracili kontrol
nad samolotem i byli przekonani,
e los ich jest
przes
dzony. Film
ycia powstaje wwczas, gdy bardzo silne pobudzenie emocjonalne wywo-
asocjacji pobudzenie w mzgu zapisw prze
o szczeglnym nat
eniu emocji, a
c tych prze
, ktre uwa
amy za najwa
niejsze
Rwnie
pojawienie si
Istoty Opieku
czej, wra
enie wyj
cia poza czas i przestrze
, zespole-
nia z wszech
wiatem i swoistej iluminacji nie jest wy
cznie domen
umieraj
cych. Odczuwanie
ci jakiej
tajemniczej niewidzialnej lub
wietlistej istoty, nios
cej mi
a jednocze
aniaj
cej do rozmy
nad sensem
ycia w wymiarach wszechbytu znane jest
mistykom w stanach ekstazy, joginom i lamom tybeta
skim, a tak
e wspinaczom wysokogrskim
ych wysoko
ciach i... narkomanom.
Wyzwalanie si
z ziemskich wi
zw czasu i przestrzeni wi
rwnie
z utrat
zdolno
cw zmys
owych. Poczucie biegu czasu jest doznaniem
le zwi
zanym z odbio-
rem i kojarzeniem przez mzg r
nych, pojawiaj
cych si
jednocze
nie i niejednocze
nie, bod
ywaj
cych zarwno ze
wiata zewn
trznego, jak i z samego organizmu. Brak ich to
rwnie
brak miernikw up
ywu czasu, co tym samym stwarza wra
enie ponadczasowo
ci zda-
rze
. Podobnie zaburzenie w odbiorze bod
cw decyduj
cych o orientacji przestrzennej mo
stwarza
wyj
cia poza przestrze
wiat innego wymiaru.
J. Konorski:
Integracyjna dzia
alno
mzgu.
PWN, Warszawa
969, ss. 223-225.
Owo wyj
cie poza czas i przestrze
wiedzie
atwo do wra
enia zespalania si
z Kosmosem,
Bogiem czy absolutnym rozumem. Konsekwencj
tego staje si
doznanie osi
gni
cia stanu
iluminacji pozazmys
owego i pozarozumowego poznania wszechrzeczy. W rzeczywisto
jest to z
udzenie, nie maj
ce nic wsplnego z prawdziw
wiedz
i poznaniem. Po powrocie do
ci nikt nie potrafi przypomnie
sobie tego, czego rzekomo dowiedzia
si
ol
nieniu, nie dlatego,
e zapomnia
, lecz dlatego
e w przekaz nie zawiera
WYCIECZKI POZA CIA
Zagadka eksterioryzacji pasjonuje okultystw i parapsychologw od blisko stu lat. Chocia
bowiem relacje z pobytu
ci poza cia
em zacz
y bulwersowa
szersze kr
gi spo
eczne
dopiero po ukazaniu si
ksi
ki Moodyego
ycie po
yciu, zjawiska zdaj
wiadczy
ci wy
aniania si
z organizmu ludzkiego niewidzialnej duchowej istoty by
y od dawna
obserwowane, od ko
ca za
XIX stulecia rwnie
wywo
ywane eksperymentalnie. Badania te
na podzieli
na dwie grupy: do pierwszej, zwi
zanej z wczesnym ,, fizykalnym okresem
tworzenia podstaw parapsychologii, nale
prby stwierdzenia rzeczywistego istnienia dwjni-
J. Ochorowicz:
Zjawiska mediumiczne. Cz. II.
Warszawa
3, ss. 2
8-2
rioryzacji, Hectora Durvillea zmierza
y do poznania wygl
du zewn
trznego, budowy anato-
micznej i zachowania si
sobowtra. I tu, podobnie jak Ochorowicz w przypadku Tomczy-
kwny, w stan umo
liwiaj
cy eksterioryzacj
wprowadza
R. Bugaj:
Eksterioryzacja istnienie poza cudem.
Op. cit. ss. 22
-232.
kolejnego wy
czania zmys
w i przej
cia do najwa
R. Bugaj:
Techniki prowadz
ce do osi
gni
cia stanw egzosomatycznych.
Trzecie Oko nr 4/
986, ss. 27-30.
K. Boru
, K. Boru
-Jagodzi
ska: op. cit. s.
06.
Teori
omawia szerzej R. Bugaj w cyklu art. pt.
Teoria i praktyka eksterioryzacji S. J. Muldoona.
Trzecie Oko nr 7, 8, 9,
0,
987.
, jest on zawsze pe
ycia. (...) Sznur astralny zdaje si
zwi
zany z g
w dwojaki spo-
e on wywo
wra
enie,
e przylega do przed
onego rdzenia, do czo
a, albo do jednej
strony g
owy, stosownie do tego, ktra strona podczas od
czenia cia
a astralnego jest skierowana
do gry, ko
czy si
za
o ile wiemy we wn
trzu g
owy w szyszynce
li opisy dozna
egzosomatycznych Durvillea, Foxa i Muldoona mog
konkurowa
okultystycznymi opowie
ciami grozy lat dwudziestych, to relacje Monroego z jego wypraw
poza cia
o czyta si
czesn
fantastyk
z gatunku
innerspace
i
wiatw rwnoleg
ych.
Jego ksi
ka Journeys Out of the Body, wolna od prb spirytystycznej i okultystycznej inter-
Op. cit. nr 8/
987, s.
5, nr
987, s.
R. A. Monroe:
Eksterioryzacja.
Skrypt Tow. Psychotronicznego, Warszawa
986, ss.
Op. cit. ss.
82-
83,
84.
W pierwszym okresie wycieczek poza cia
o Monroe (a
lej wyzwolona z cia
a fizycz-
nego jego
Op. cit. ss. 38-39.
em si
w sypialni ok. 3 po po
udniu, wszed
em w relaksacje, poczu
em ciep
(wysoki stopie
wibracji), potem my
em intensywnie o ch
ci odwiedzenia R. W.
Pojawi
znajome wra
enie ruchu poprzez jasnob
kitne obszary, potem znalaz
em si
pomieszczeniu wygl
cym na kuchni
. R. W. siedzia
a na krze
le po prawej stronie. W r
trzyma
a szklank
. Patrzy
a na lewo ode mnie, gdzie siedzia
y dwie dziewczyny (ok.
8 lat,
Op. cit. ss. 43-45.
Po wielu przygotowaniach przysz
y silne wibracje i cz
ich wzros
e nie czu-
em poszczeglnych impulsw.
atwo wyszed
em z fizycznego cia
a. Z uczuciem wyswobodze-
nia i przy pe
em si
, przenikn
em strop i wnikn
em do prostok
tnego pokoju
na grze. Pokj ten by
ciemny i by
em pewien,
e jestem w dziecinnym pokoju, ale
adnego z
nich nie widzia
em. Ju
chcia
em sprbowa
uda
si
gdzie indziej, kiedy odczu
em,
e z pewno-
Op. cit. ss.
55-
57.
nych ciasno razem, ale nie zwi
zanych czy skr
conych w spiral
. By
wiotki i wydawa
si
po-
kryty skr
. Zadowolony,
e istnieje, wypu
em go i wszed
pny normalnemu poznaniu
wiat materialny nie jest jedynym jak twierdzi Monroe
rodowiskiem, w ktrym mo
e przebywa
drugie cia
o. W swych stanach eksterioryzacji odkry
on bowiem jeszcze dwa inne
wiaty, niedost
pne naszym zwyk
ym zmys
om, lecz istniej
ce ja-
koby obok (czy mo
e raczej w tym samym miejscu) naszego materialnego
wiata. Pierwszy z
tych niewidzialnych
wiatw, nazywamy przez Monroego obszarem II, jest prawdopodobnie
rodowiskiem niematerialnym, ktrego prawa ruchu i materii tylko lu
fizycznemu. Jest on stanem natury, w ktrym
em egzystencji wydaje si
my
l. Jest to wi-
talna, twrcza si
ca energi
, kszta
ca materi
w formy i utrzymuj
ca kana
y per-
cepcji i komunikacji (...). Czas, znany w poj
ciu fizycznym
wiata, nie istnieje. Istniej
sekwen-
cje wydarze
dawnych i przysz
ych, ktre nie s
chronologicznie pouk
adane. Jedne i drugie ist-
obok teraz. Miary od mikrosekund do stuleci s
nieu
yteczne. (...) Nasze tradycyjne po-
cie miejsca nie da si
zastosowa
do okre
lenia obszaru II. (...) W obszarze II rzeczywisto
z najg
bszych pragnie
i najbardziej ukrywanych l
kw. My
l jest dzia
aniem, a
ne zewn
trzne warstwy nie skrywaj
twego wn
trza. (...) Poza tym nie istnieje nic (...). Obszar II
jest naturalnym otoczeniem Drugiego Cia
a. (...) Drugie cia
y w zasadzie do
fizycznego
Monroe podczas swych wypraw do obszaru II spotyka
jego mieszka
cw: istoty o r
nym
stopniu inteligencji, a tak
e zmar
ych przyjaci
, krewnych i znajomych. Oto opis spotkania z
ojcem:
(...) pewnej nocy obudzi
em si
o trzeciej nad ranem i poczu
em,
e mog
sprbowa
odwie-
dzi
mego ojca. (...) Skoncentrowa
em si
na osobowo
ci mego ojca i uda
em si
tam, gdzie on
przebywa. Zacz
em porusza
si
gwa
townie poprzez ciemno
. Nie widzia
em nic, ale istnia
silne wra
enie ruchu po
czone z oporem g
stego, p
Op. cit. ss.
36-
37.
Op. cit. ss. 57, 58 59.
Poczu
em,
ca. Nie mog
ju
nic wi
cej zdarzy
. Cicho wysze-
em z pokoju, obrci
em si
, wylecia
em i wrci
em do cia
W okolicach najbli
szych
wiatu fizycznemu Obszar II nie jest jak wynika z do
wiadcze
Monroego miejscem przyjemnym. M.in. atakowany tam by
przez dziwne stwory ni to ludzkie
ni to zwierz
ce, ktre czepia
y si
jego drugiego cia
a, sadowi
na plecach; przy prbach
uwolnienia si
od nich potrafi
y przybiera
posta
crek Monroego. Skuteczn
obron
okaza
wywo
ywanie odpowiednich wyobra
. Oto przyk
27.05.60 noc
Po wyj
ciu (z cia
a fizycznego przyp. K. B.) poczu
em tego, ktrego zna
em jako niena-
zwanego na moich plecach.
adnych s
w ani dzia
. To ma
e cia
ko dynda
o tylko na plecach.
Tym razem nie przestraszy
em si
zbytnio i usi
em
go powoli. Ci
em i prosi-
em Boga o pomoc (by
a to rada wielu osb bardziej ni
ja religijnych). Znw wypr
si
dy ci
em, ale nie da
si
ca
kowicie
. Przypomnia
em sobie jak wyobrazi
em sobie
ogie
i cho
nie zadzia
o to w pe
ni skutecznie, to jednak troch
pomog
o. Tym razem sprbo-
em pomy
o elektryczno
ci. Wyobrazi
em sobie dwie elektrody o wysokim napi
ciu.
Mentalnie przytkn
em je do tej cz
ci cia
a, ktrej nie mog
em
. Natychmiast cia
aszczy
o i wydawa
umiera
. W tej chwili co
Op. cit. ss. 90-9
Op. cit. s.
111
Op. cit. ss. 94-95
czystego pokoju. Jednak by
y tam wspania
e, przeszywaj
ce na wskro
emocje. By
o tak, jakby
si
w gor
cych, mi
kkich chmurach gdzie nie by
o gry ani do
u, gdzie nie istnia
jak oddzielna cz
stka materii. Gor
co jednak nie by
a ciebie, ono przenika
o ciebie
. Twoja percepcja by
lepiona i zalana Doskona
ym Otoczeniem.
Chmura, w ktrej si
unosisz, przenikana jest promieniami
a, ktrych kszta
ty i barwy
zmieniaj
si
ustawicznie, a ka
da jest dobra, kiedy k
piesz si
w nich, kiedy one przenikaj
po-
przez ciebie. (...) Odczuwasz i wpijasz si
w wieczno
ci, zieleni, czerwieni i ca
Op. cit. ss. 97-99.
zamkni
te. Pojemniki mog
y by
niebezpieczne z powodu gor
ca lub promieniowania. Zachowa-
technikw wskazywa
o na to drugie
Monroe opisuje wygl
d i sposb sterowania pojazdami mechanicznymi, poruszaj
cymi si
po
drogach, stwierdzaj
e ewolucja techniczna i socjalna odbiega nieco od naszej. Za najwa
sze odkrycie uwa
a dziwne zjawisko, i
po znalezieniu si
w Obszarze III jego drugie cia
czy
automatycznie i mimowolnie z cia
em fizycznym jednego z mieszka
cw tamtego
wiata, jak z w
asnym cia
em fizycznym. Nie u
wiadamia
em sobie jego procesw my
lowych
w czasie, kiedy go czasowo zast
em pisze Monroe. Moja wiedza o nim, jego dzia
niach i jego przesz
ci pochodzi od jego rodziny i pami
ci jego mzgu. Chocia
wiedzia
zawsze,
e nie jestem nim, odczuwa
em emocje, jakie prze
ywa
dawniej. Zastanawia
em si
jakie problemy mog
y powsta
dla niego w rezultacie okresw amnezji, jakie powodowa
przez moje naj
cie. Relacj
zamyka opis
ycia nawiedzonego m
czyzny, jego ma
stwa i
opotliwych sytuacji powodowanych przemieszczeniem osobowo
Trzeba tu zaznaczy
autor Journeys Out of the Body bynajmniej nie przyjmuje bezkry-
tycznie swych dozna
eksterioryzacyjnych. Chocia
bogactwo do
wiadcze
i wyrazisto
prze-
sk
ania go do przyj
cia za realne ,,wyj
cie poza cia
o, a tak
e istnienie obszarw II i III,
niemniej w wielu przypadkach zastrzega,
e doznawane wizje mog
by
halucynacjami, maja-
kami sennymi, czy nawet zaburzeniami
ci. Wstrzymuje si
te
od ostatecznego wnio-
sku wyra
c pogl
e jedynie szerokie badania fenomenu drugiego cia
a dadz
odpowiedzi
na pytania zwi
zane z trzema obszarami odwiedzanymi w stanach eksterioryzacji.
Oczywi
cie, OOBE budz
ci i spory jak relacje wracaj
cych zza grobu:
Teologowie:
Doznania egzosomatyczne i wizje innych
wiatw s
halucynacjami o pod
u psychofi-
zjologicznym, b
omamami powodowanymi przez szatana i nie wnosz
niczego do nauki Ko-
cio
a o duszy, jej zwi
zku z cia
em i losami po
miertnymi. Eksperymenty tego rodzaju mog
o tyle jednak niebezpieczne,
e sugeruj
obraz pozaziemskich bytw sprzeczny z t
nauk
do herezji. Powo
ywanie si
na wyrwane z tekstu Pisma
tego fragmenty maj
rzekomo potwierdza
spostrze
enia eksterioryzuj
cych, podobnie jak na opisy niektrych
prze
mistycznych pozostawione przez
tych ko
cio
a, jest niedopuszczalnym sztucznym
preparowaniem dowodw b
dnych teorii i hipotez. Istnieje ponadto powa
na obawa,
wiadczenia takie przeprowadzane przez ludzi nie maj
cych odpowiedniego przygotowania na-
ukowego (psychologicznego i teologicznego) mog
spowodowa
gro
ne, nieodwracalne zmiany
w psychice eksperymentatorw, powoduj
c utrwalenie w niej fa
szywego obrazu
wiata, mog
cego rzutowa
nie tylko na ich stosunek do religii, ale tak
eczn
i moraln
Stanowisko powy
sze wobec OOBE zajmuje wi
kszo
teologw katolickich i protestanckich.
Szczeglnie ostro przeciw tego rodzaju eksperymentom wyst
wiadkowie Jehowy, zielono-
tkowcy i adwenty
ci.
Religie Wschodu, a zw
aszcza buddyzm i lamaizm, dopuszczaj
mo
chwilowego
opuszczenia cia
a przez Ego, interpretuj
c jednak tego rodzaju stany w bardzo swoisty sposb,
cy daleko od interpretacji zachodnich badaczy eksterioryzacji. Wed
ug buddyzmu oso-
tak jak wszystko, co istnieje powstaje ze wsp
dzia
ania dharm czynnikw ist-
nienia powstaj
cych i znw przemijaj
cych. W istocie wszystko jest nierealne, a
wiat jest snem.
Tylko poprzez
wiczenia medytacyjne mo
na wyj
ze
wiata-snu i wej
w
wiaty innych by-
Op. cit. ss. 74-75.
Op. cit. ss. 75-79.
tw, rwnie zreszt
Parapsycholodzy:
Stanowisko badaczy zjawisk OOBE z pozycji parapsychologii i psychotroniki i wysuwane na
ten temat hipotezy r
si
tylko tym od przedstawionych w poprzednim rozdziale,
e dotycz
ci wywo
ywanych drog
odpowiednich
wicze
autosugestywnych i medyta-
cyjnych. Ograniczymy si
wi
Op. cit. ss. 8-
, kiedy na ni
naciska
em, ale nie mog
em przez ni
przej
em si
niczym
zwierz
w klatce i wrci
em w ko
cu do fizycznego cia
a. Po przemy
leniu doszed
em do wnio-
e nie by
y to przewody, lecz pole elektryczne, ukszta
towane podobnie jak klatka, ale bar-
dziej elastycznie. Mo
e na tym mog
aby polega
zasada
apacza duchw
Monroe prbuje te
umaczy
fizykalnie istnienie w tym samym miejscu dwch r
nych
wiatw: Najbardziej przekonywaj
ca jest teoria wibracji fal, ktra zak
ada istnienie niesko
czonej ilo
ci
wiatw, z ktrych ka
dy dzia
a na innej cz
ci. Jednym z nich jest nasz
wiat fizyczny. Tak jak w przestrzeni mog
fale elektromagnetyczne o r
nych cz
ciach nie wp
ywaj
c wzajemnie na siebie, tak samo
wiat lub
wiaty Obszaru II mog
z naszym fizyczno-materialnym
wiatem. Poza rzadkimi przypadkami czy niezwy-
ymi okoliczno
ciami, nasze naturalne zmys
y i nasze przyrz
dy, b
ce ich przed
eniem,
ca
kowicie niezdolne do wykrycia i przekazania istnienia takich, mo
liwych w teorii,
Niezwykle interesuj
ce wyniki bada
, i to przeprowadzanych w warunkach laboratoryjnych,
dotycz
przejaww stanw egzosomatycznych u Ingo Swanna ameryka
skiego artysty malarza
o uzdolnieniach medialnych. Osi
ga on ten stan na
yczenie eksperymentatora, nie w czasie snu
czy p
snu, lecz przy pe
ci, siedz
c w wygodnym fotelu, za
aktywno
jego sys-
temu nerwowego jest rejestrowana. Do
wiadczenia z nim by
y przeprowadzane m.in. przez zna-
nych fizykw ameryka
skich dr. Russela Targa i dr. Harolda Puthoffa w Stanford Research In-
stitute w Kalifornii. Swann potrafi
opisa
prawid
owo obrazy znajduj
w zamkni
tych po-
kojach, rozpoznawa
ryciny i przedmioty umieszczone nad jego g
pod sufitem, a nawet wy-
ywa
zmiany w dzia
aniu aparatury technicznej w odleg
ych od miejsca jego pobytu po-
mieszczeniach laboratoryjnych. Wed
ug relacji H. Puthoffa na sto prb przeprowadzonych przez
niego ze Swannem, 43 mo
na uzna
za w pe
ni udane, 32 za cz
ciowo udane, a tylko
9 za
nieudane (w 6 przypadkach nie mo
na by
o oceni
trafno
ci).
Wyczyny Ingo Swanna prbuje si
umaczy
telepati
, za
oddzia
ywania fizyczne teleki-
Naukowcy sceptycy:
Doznania eksterioryzacyjne s
halucynacjami powstaj
cymi pod wp
ywem autosugestii me-
dytacyjnych o tre
ci egzosomatycznej, przy zmniejszonej zdolno
ci rozr
niania bod
ranych przez eksteroreceptory i interoreceptory (patrz poprzedni rozdzia
). To ostatnie mo
spowodowane senno
(stanem pogranicza jawy i snu), transem hipnotycznym lub auto-
hipnotycznym, dzia
aniem narkotykw lub chorobami psychicznymi. Niektre z tych dozna
by
rwnie
marzeniami sennymi i majaczeniami przedsennymi.
stwo dozna
u r
nych eksperymentatorw mo
e by
spowodowane znajomo
prze
innych badaczy, a tak
e podobnymi warunkami i czynnikami warunkuj
cymi doznanie,
wyst
cymi w czasie tego rodzaju eksperymentw. Zgodno
spostrze
eksterioryzuj
cego
z nie znanymi mu rzeczywistymi obrazami i zdarzeniami mo
e by
udzeniem spowodowanym
tak, by potwierdza
y spostrze
enia w OOBE, a tak
niejszym nie-
wiadomym dostosowywaniem rzekomo zapami
tanych faktw do rzeczywistych wydarze
scenerii (zjawisko paramnezji). Jak trudno zdoby
dowd prawdziwo
ci fenomenw OOBE do-
brze ilustruje relacja Ch.T. Tarta.
Op. cit. s.
Op. cit. s. 59
astraln
nale
y zaliczy
do halucynacji wywo
anych zasugerowaniem si
rela-
cjami poprzednikw. Przemawia za tym rwnie
odmienno
opisu sznura i miejsca w ciele, z
ktrego si
wy
ania. Autosugesti
mo
na rwnie
wyt
umaczy
prze
ycia Monroego w klatce
Faradaya. Eksperymenty takie nie mog
by
sprawdzianem realno
ci wychodzenia poza cia
nawet je
liby eksterioryzuj
cy nie wiedzia
czy urz
dzenie jest w
czone. Je
li rzeczywi
cie
nieprzyjemne doznania wyst
yby tylko wwczas, gdy klatka by
a pod pr
dem, dowo-
dzi
oby to co najwy
owiek w niej zamkni
ty wyczuwa przep
yw pr
du elektrycznego.
Spostrze
enia dokonywane przez Monroego w Obszarze II s
podobne do prze
spisywa-
nych przez dr. Moody i znajduj
podobne wyt
umaczenie. Prze
ycia niebia
skie to typowe
doznania w ekstazie mistycznej, ktrej psychofizjologiczne
a przedstawione zosta
y w po-
przednim rozdziale.
Relacje z pobytu w Obszarze III i przypuszczenia Monroego na temat wielo
ci przenikaj
cych
wiatw zaliczy
nale
y raczej do naukowej fantastyki ni
hipotez opartych na naukowych,
fizykalnych i przyrodniczych podstawach.
wiadczenia przeprowadzane z Ingo Swannem, ktrych wyniki zdaj
si
przemawia
za
istnieniem jakich
nie poznanych jeszcze zdolno
ci spostrzegania i zdalnego oddzia
ywania, nie
y przeprowadzane w warunkach ca
kowicie wykluczaj
cych oszustwo lub b
dne interpreta-
cje. Brak te
jak dot
d dobrze udokumentowanych podobnych do
wiadcze
, prby za
laborato-
ryjnego powtrzenia wyczynw Swanna z innymi mediami przynios
y wynik negatywny.
DOWODY REINKARNACJI
Trudno uwierzy
, aby nasze Ja ko
czy
wraz ze
mierci
cia
a, aby nie pozosta
o nic z na-
szych dozna
, uczu
, pragnie
i my
li, aby nasz
wiat wewn
trzny, nasz w
asny intymny, jedyny,
niepowtarzalny
wiat mia
rozp
si
w niebycie. Co prawda chrystianizm, judaizm i islam
o zmartwychwstaniu w dniu S
du Ostatecznego, ale ta wiara nie uwalnia od
alu za od-
cym w nico
yciem doczesnym. Gdyby tak mo
na by
na ten
wiat i sprbowa
raz jeszcze, od nowa przeby
drog
od narodzin do
mierci mo
e w rozs
dniejszy, szcz
szy, bogatszy duchowo sposb!
Wiara w reinkarnacj
w ponowne odradzanie si
duszy w nowym ciele si
ga czasw sta-
ytnych. Jej kolebk
prawdopodobnie Indie, gdzie w VIII-VI wieku p.n.e. sformu
zosta
a doktryna ponownych narodzin. Rwnie
w staro
ytnej Grecji, w tym samym czasie, ide
drwki dusz g
osili orficy, a p
niej pitagorejczycy. Odradzanie si
duszy w nowym ciele nie
o jednak nagrod
, a raczej kar
dla duszy sp
acaniem w kolejnych wcieleniach win
poprzedniego
ycia.
Dzi
jeste
my
wiadkami jak gdyby ponownego od
ywania wiary w reinkarnacj
. Przyczyn
tego zjawiska jest jednak nie tyle wzrost zainteresowania filozoficzn
tre
teorii realizowania
w ten sposb sprawiedliwo
ci doskona
ej i szukania w niej odpowiedzi na jak
e aktualne i
w naszych czasach pytanie o metafizyczny sens z
a i cierpienia, co raczej atmosfera sensacji,
nowych dowodw wielokrotnego odradzania si
duszy. Chocia
bowiem dot
nie przekona
y one upartych sceptykw, sam przebieg podejmowanych bada
w wielu przypad-
kach zdawa
si
potwierdza
hipotez
reinkarnacji, podsycaj
c ciekawo
i nadziej
rych
ego
rozstrzygaj
cego werdyktu.
Przedmiotem tych bada
wizje i wspomnienia zdarze
prze
ywanych jakoby w przesz
yciu, ktre pojawiaj
si
w transie hipnotycznym, w spontanicznych stanach somnambulicznych
lub rzadziej przy pe
nej przytomno
ci umys
u. Konfrontowanie informacji zawartych w rela-
cjach z owych wizji z materia
ami historycznymi i rzeczywisto
, jak rwnie
poszukiwanie
ukrytych wsp
czesnych
tych informacji, to zadanie bardzo trudne, a nierzadko wr
beznadziejne, niemniej jednak uda
wyja
niejedn
zagadk
Jedn
z pierwszych, a zarazem najg
niejszych pod koniec ubieg
ego wieku zagadek by
sprawa wizji transowych Katarzyny Elizy Mller (
929), szwajcarskiej spirytystki, znanej z
ek opisuj
cych jej niezwyk
e zdolno
ci jako Helena Smith. Przypomnia
a ona sobie w som-
nambulicznym transie wiele faktw z poprzednich wciele
. By
rd nich nie tylko takie
znane historyczne postacie, jak krlowa Maria Antonina i Wiktor Hugo, ale rwnie
ksi
niczka
marsja
ska, opisuj
ro
tej planety i demonstruj
ca uczestnikom seansu j
zyk, jakim pos
uguj
si
Marsjanie. Sceptycznie usposobieni uczeni traktowali oczywi
cie wizje
te jako fantazje medialne, a dok
adniejsze zbadanie przez j
zykoznawcw rzekomego j
zyka
marsja
skiego wykaza
e nie by
to
aden oryginalny j
zyk, lecz wymy
lone przez medium
owa, oparte na d
kach s
w francuskich i tworz
ce zdania zgodnie z szykiem i gramatyk
rd wciele
Heleny Smith, tworz
cych ca
e cykle romantycznych lub dramatycznych opo-
ci, znalaz
si
jednak jeden wielce zagadkowy przypadek, ktrego przez wiele lat nie uda-
wyja
. Twierdzi
e w XIV wieku by
a jedenast
indyjskiego ksi
cia Siw-
ruki, ktra po jego
mierci, zgodnie z obyczajem, zosta
a spalona na stosie. Nosi
a ona imi
Si-
mandini, ojcem jej za
by
arabski szejk. Zarwno Siwruka, jak i Simandini s
postaciami histo-
rycznymi, a opisy zwyczajw, strojw, sprz
tw i innych przedmiotw z tamtej epoki zaskaki-
y uczonych sw
autentyczno
. Co wi
cej, w relacjach medium pojawia
y si
skryckie, dla wykazania za
znajomo
ci arabszczyzny napisa
a poprawnie zdanie w tym alfabe-
cie, dokonuj
c tego jednak jakby w sposb mechaniczny od lewej w prawo, a nie odwrotnie,
jak to czyni
Arabowie.
Zagadka Simandini- Mller nie dawa
a spokoju najbardziej wytrwa
czowi jej wciele
francuskiemu astronomowi i psychologowi Teodorowi Flournoy. I oto po
ugich poszukiwaniach odkry
on w genewskiej bibliotece publicznej ksi
, ktrej tre
sta
tworzywem hinduskiego cyklu Heleny Smith. Nie tylko zreszt
zawiera
a ona szczeg
owy
yciorys Siwruki i Simandini oraz opis realiw tamtej epoki, ale rwnie
zamieszczony by
L. S. de Camp i C. C. de Camp: op. cit. ss. 374-375.
ciem jakich
rzeczywistych zdarze
. Szczeglnie liczne przypadki tego rodzaju przypomnie
wyst
w Indiach i Sri Lance, co mo
na przypisa
nie tylko powszechnej wierze w reinkarna-
, ale tak
e warunkom materialnym i spo
ecznym, w jakich
yje wi
kszo
mieszka
cw tych
krajw. Rzecz w tym, i
jak wynika z bada
prowadzonych m.in. przez ameryka
skiego psy-
chiatr
Iana Stevensona niemal wszystkie dzieci tamtejsze, ktre przypomina
y sobie swe prze-
ycie, mwi
y o rodzinach maj
cych wy
kastowo i ekonomicznie pozycj
. Ta prawid
statystyczna mo
e wynika
zarwno z ch
ci poprawienia swego losu (podejmowane s
niekiedy prby dochodzenia swych praw w rodzinach, do ktrych rzekomo dziecko nale
poprzednim wcieleniu), jak te
z ukrywania przypomnie
niekorzystnych lub po prostu ze zna-
ci dzieci do wspominania niepowodze
Za szczeglnie wa
ki dowd prawdziwo
ci przypomnie
nie tylko ich zgodno
rzeczywistymi wydarzeniami, ale przede wszystkim tajemnicze znamiona odnajdywane na ciele
dzieci w miejscach urazw, jakich rzekomo dozna
y podczas poprzednich wciele
. Przyk
e tu by
na swego czasu sprawa Ravi Shankara, hinduskiego ch
opca urodzonego w lipcu
roku, ktry maj
c dwa lata zacz
twierdzi
e jest synem fryzjera zamieszka
ego w s
siedniej dzielnicy, zamordowanym w wieku sze
ciu lat w styczniu
roku. Ch
opiec wskazy-
na d
ugi znak na szyi, b
cy jakoby
ladem po zadanej ranie. Wkrtce okaza
e rela-
cja dziecka o zamordowanym synu fryzjera by
a zgodna z prawd
, a ponadto jako mordercw
wymieni
dwch m
czyzn podejrzanych w czasie
ledztwa o morderstwo, lecz zwolnionych z
Podobny przypadek prbowa
bada
znany angielski pisarz i popularyzator nauki Ian Wilson.
I tu rwnie
dowody reinkarnacji wi
y si
z tragedi
rodzinn
: dwie creczki kupca Johna
Pollocka zgin
y w
957 r. zabite przez samochd. P
tora roku p
ona Pollocka urodzi
ta dwie dziewczynki. U jednej z nich na czole widoczna by
a cienka bia
a kreska iden-
tyczna z blizn
mia
a w tym miejscu w wyniku upadku z rowerka jej zmar
a tragicznie sio-
stra. Co wi
cej, zauwa
ono u niej na biodrze br
zowe znami
identyczne jak u zmar
ej, chocia
a to by
cecha dziedziczna, gdy
nie wyst
a u jej siostry bli
niaczki (s
to bli
ta jednojajowe). Gdy dziewczynki sko
czy
y trzy lata, zacz
y przypomina
e by
swymi zabitymi siostrami, a nawet prze
ywa
y jakby ponownie sceny z ich
ycia, zw
aszcza
chwil
mierci. Te wspomnienia zanik
y jednak, gdy bli
niaczki mia
y pi
lat i jak stwierdzi
Wilson nie pozosta
I. Wilson:
Umys
poza czasem?
Instytut Prasy i Wydawnictw NOVUM, Warszawa
988. ss.
722.
Spontaniczne wizje i przypomnienia s
bardzo niewdzi
cznym przedmiotem bada
nauko-
wych, gdy
stwierdzenie
nie tylko zgodno
ci wizji z rzeczywistymi zdarzeniami, ale
samej rzetelno
ci relacji jest bardzo trudne. Sytuacja zmienia si
radykalnie, gdy takie wizje mo-
by
wywo
ywane na
yczenie eksperymentatora, a wi
c nadaje si
im charakter powtarzal-
nych eksperymentw. I oto drog
do tego zdawa
otwiera
hipnoza, a
lej hipnotyczne
wywo
ywanie stanw regresji. Polega ono na tym,
e przy odpowiednio g
tycznym pojawia si
zdolno
cofania si
w przesz
na polecenie hipnotyzera i ponownego
prze
ywania w wyobra
ni zdarze
z zasugerowanego okresu
ycia. W ten sposb mo
na w tera-
pii psychoanalitycznej odtwarza
zapomniane i wyparte ze
ci fakty mog
ce by
przy-
czyn
fobii, a nawet schorze
psychosomatycznych. T
metod
wywo
te
wizje spostrze-
nie
wiadomych, lecz utrwalonych w pod
ci. Prze
yciom w stanie regresji towarzy-
szy cz
e regresja osobowo
ci i uzdolnie
ca si
np. zmian
charakteru pisma,
do wieku i poziomu wykszta
cenia.
Co to jednak ma wsplnego z poszukiwaniem dowodw reinkarnacji? Ot
cofaj
c w prze-
zahipnotyzowanego pacjenta hipnotyzerzy nie tylko docierali w taki sposb do okresu
ctwa i
ycia p
odowego, ale prbowali wywo
wizje okresw... jeszcze wcze
szych, przed pocz
ciem. W wyniku dalszego cofania zazwyczaj, po wra
eniach ciemno
ci i pust-
ki, hipnotyzowany przenosi si
w cia
o obcego mu dot
owieka i zaczyna odpowiada
na
pytania hipnotyzera, jakby by
tym cz
owiekiem, podobnie jak media transowe relacjonuj
ce swe
poprzednie wcielenia. Dla ilustracji przytocz
tu fragmenty stenogramu z takiej relacji. Hipnoty-
zerem by
H: Posuwamy si
teraz w twoim
yciu znw rok naprzd. Powiedz mi, w jakiej teraz jeste
sytuacji.
P: Ju
teraz nie pracuj
, wiedzie mi si
bardzo
cej trzyma
H: Dlaczego?
mam nie
lubne dziecko.
H: Gdzie teraz mieszkasz?
P: Nigdzie,
H: Z kim masz dziecko?
P: Nie mog
tego powiedzie
(...) On mi zabroni
dziesz teraz robi
P: Chyba si
zabij
H: Gdzie teraz jeste
P: W domu. (...) Jestem tam, gdzie by
dot
d mj dom. Ale oni mnie nie widz
, ani nie czuj
mojej obecno
W przypisie do tego sprawozdania Dethlefsen informuje,
e dziennikarce uda
ustali
Anna Schwenzer by
a postaci
historyczn
. Czy to jednak oznacza,
e prze
ycia transowe dzien-
nikarki by
y rzeczywi
cie regresj
do innego wcielenia?
Pierwszym, wielce bulwersuj
cym pras
ameryka
i nie pozbawionym sensacyjnych
zwrotw przypadkiem zastosowania hipnozy do poszukiwania minionych wciele
by
rozp
tany
954 roku spr wok
sprawy Bridey Murphy. W
953 roku hipnotyzer amator Morey Bern-
stein przeprowadzi
sze
do
wiadcze
z dwudziestodziewi
A. Donimirski: op. cit. ss.
43.
informacje prasy hearstowskiej by
y nieco naci
gni
te. I tak np. ciotka Virginii by
a, co
prawda, szkocko-irlandzkiego pochodzenia, ale urodzi
w Nowym Jorku i mieszka
w Chicago, pozna
a za
bli
ej Virgini
, gdy mia
a ona osiemna
cie lat, nie mog
dzieci
ci. Podobnie nie wszystko, co napisano w sprawie pani Corkell, jest ja-
sne. Virginia nie przeczy,
e zna
Corkell, ale miejsce, sk
d ona pochodzi, jest bardzo
e od Cork, a ponadto nie jest pewne, czy nazywa
kiedy
I. Wilson: op. cit. ss. 66-73.
Op. cit. ss. 79-80. Obszerne fragmenty sprawozdania z tego seansu mo
na znale
w ksi
ce A. Donimirskiego:
Reinkarnacja.
Oficyna wy-
nie by
rze
cych tworami wyobra
ni pisarza
. Oczywi
cie tego rodzaju odkrycia nie s
zbyt cz
ste i badacze wierz
cy w reinkarnacj
mog
przytoczy
I. Wilson: op. cit. ss. 227-23
Op. cit. ss.
20.
rd badanych, ktrych wcielenia
y w
850 r., po
owa tych wciele
a w Ameryce
nocnej, jedna trzecia za
w Europie, w
700 r. ponad po
owa w Europie, a tylko
6 proc. w
Ameryce P
nocnej; nikt nie wspomnia
, aby
w 30 roku n.e.; w 500 roku p.n.e. wi
kszo
a na Bliskim Wschodzie i Azji Po
udniowo-Wschodniej;
rd wciele
z ubieg
ych wiekw 5-8 proc. nale
o do klas uprzywilejowanych (arysto-
kracji, bogatej szlachty, duchowie
stwa itp.), 20-30 proc. do klas
rednich (mieszcza
ubogiego rycerstwa itp.), 60-72 proc. do klas najni
szych (ch
informacje dotycz
ce ubra
, obuwia, wy
ywienia, u
ywanych naczy
i zastaw sto
owych w
ni potwierdzaj
fakty znane ze
historycznych, a dotycz
ce okre
lonych epok i okresw.
Na podstawie tych wynikw Wambach s
dzi,
e relacje hipnotyzowanych nie s
wytworem
fantazji czy sugestii, ale raczej w pe
ni zas
uguj
na wiar
, gdy
opisuj
faktyczny stan cywiliza-
cji i kultury w czasach, ktrych dotyczy
a regresja hipnotyczna
. Nie brak jednak tak
e takie wnioski s
co najmniej bardzo dyskusyjne.
c nie uda
dot
d zdoby
ani jednego pewnego i jednoznacznego dowodu istnienia
reinkarnacji. Z drugiej strony nie wszystkie zagadki wizji wywo
ywanych podczas regresji
wyja
, brak wi
c rwnie
dowodu,
e wszystkie one s
tylko z
udnym tworem wy-
uchajmy jednak, co o tym s
Teologowie:
Wiara w reinkarnacj
, jako sprzeczna z Pismem
tym i naukami ko
cio
a katolickiego, jest
przez niego kategorycznie odrzucana. Sprzeczno
ci te dotycz
tak zasadniczych zagadnie
eschatologicznych i teologicznych, jak stosunek Boga do cz
miertelno
i indywidu-
alna osobowo
duszy, cel
ycia ziemskiego, walka ze z
em oraz kara i nagroda po
miertna. Ju
zreszt
pierwsi chrze
cijanie zdecydowanie odcinali si
od wiary w reinkarnacj
. Czynili to nie
tylko dlatego,
e odrzucali mo
wcielania si
duszy ludzkiej w zwierz
ta, ale przede
wszystkim dlatego,
e doktryna reinkarnacji jest przeciwna wierze w zmartwychwstanie i niepo-
wtarzalno
osoby ludzkiej (Tertulian)
. St
wszelkie prby
czenia wschodnich doktryn
karmy i reinkarnacji z chrystianizmem nale
y uzna
za chybione i prowadz
ce do herezji. Wy-
ywaj
ca z nich zasada niepodejmowania walki o uwolnienie bli
niego od cierpienia jest
A. Donimirski:
Reinkarnacja.
Op. cit. ss.
33,
37-
38,
46.
(js):
Staro
ytni chrze
cijanie na temat reinkarnacji.
W drodze nr 4/
987, ss.
08-
czasie kolejnego spotkania w innym
yciu. Zap
za swoje czyny pisze S. Radakrishnan w
Filozofii indyjskiej otrzymuje cz
owiek nie od Boga, bo Bg nie zajmuje si
ledzeniem na-
szych post
pkw. Karmiczne prawa otaczaj
dy ludzki czyn, ka
de ludzkie s
my
w odpowiednich
wiatach przyczyn, ktre niezawodnie wywo
odpowiednie skutki, i te
do cz
owieka w postaci kary i cierpienia albo jako szcz
cie i rado
Nauka o karmie i samsarze (reinkarnacji) wi
w buddyzmie z nauk
o dharmach pod-
stawowych elementach egzystencji b
cych jakby tkank
wiata rzeczy
przenikaj
wszyst-
kie zjawiska psychiczne i materialne. Znajduj
si
one w ustawicznym ruchu, w ka
dej chwili
przejawiaj
, podobne p
omieniowi, zapalaj
si
wiec
, przygasaj
i zanikaj
de przy-
gasanie oznacza rodzenie si
nowego rozb
ysku i jest zwiastunem nowego wygasania.
mier
ywej istoty jest jedynie przejawem rozpadu danej kombinacji dharm i drog
do powstania nowej
laj
cej rodzaj nowej istoty. Nowa kombinacja dharm jest przes
dzona z
gry okre
karm
wszystkich grzechw i cnt, a wi
c sposobem
ycia i post
powania
aktualnie
cej istoty, ktrej
materii, wype
cej przestrze
. Przenika ona w dusze ludzkie i okre
la w ten sposb los jed-
mier
powoduje rozk
ad i zanik materialnych i duchowych sk
adnikw organizmu cz
wieka, ale
wiadome
ycie, podtrzymywane przez karm
, nie zostaje przerwane. Staje si
ono
podstawowym czynnikiem sprawczym narodzin nowej istoty ludzkiej.
Wydawa
si
mo
e, i
przypomnienia i wizje poprzednich wciele
, wywo
ywane regresj
hipnotyczn
, jako dowody reinkarnacji powinny wzbudzi
rd filozofw i autorytetw religij-
nych hinduizmu, buddyzmu i d
inizmu szczeglne zainteresowanie. Tymczasem przyjmowane s
J. Rerich:
Buddyzm.
W zbiorze:
Buddyzm.
Op. cit. ss. 7-8.
H. von Glasenapp:
Buddyzm.
W zbiorze:
Buddyzm.
Op. cit. ss. 24-25.
na og
ch
odno, a nawet z pewnym sceptycyzmem. Wynika to nie tylko z koniecznej ostro
wobec sensacyjnych doniesie
na ten temat i licznych przypadkw naturalnego wyja
nienia rze-
komych fenomenw. Rzecz w tym, i
doktryna reinkarnacji nie przewiduje poznania przesz
ych
wciele
tak
drog
. Stwierdza ona,
e dopki nasza ja
nie osi
gnie bardzo wysokiego stopnia
rozwoju, przypomnienie sobie przesz
ych pobytw na ziemi nie jest mo
liwe. W procesie samsa-
ry nie zmienia si
tylko najg
bsza ja
i tylko w jej pow
oce karmicznej przechowywane s
wspomnienia wszystkich prze
ytych dot
d wciele
. Przypomnienia takie mog
wi
c pojawi
si
tylko na najwy
szym poziomie medytacji u joginw,
tych m
w, ktrzy osi
li najwy
sze stopnie doskona
Spiryty
ci:
W kwestii istnienia reinkarnacji wyst
rd spirytystw podzia
stanowisk. W w
dusz wierz
przede wszystkim wyznawcy klasycznego kardecjanizmu, ktry odrzucaj
c nie-
ktre dogmaty chrze
cija
skie jako niezgodne z s
dem rozumu i sprzeczne z poj
ciem dobroci i
sprawiedliwo
ci bo
ej w
cza jednocze
doktryn
wybrane elementy indyjskiej filo-
zofii ezoterycznej i teozofii.
Wcielenie si
(inkarnacja) nie zosta
o bynajmniej przez Boga na
one duchowi jako kara;
jest potrzebne dla jego rozwoju pisze Allan Kardec. Doskonalenie si
ducha jest owocem
jego w
asnej pracy; nie mog
c w ci
gu jednego cielesnego bytu zdoby
wszystkich moralnych i
intelektualnych warto
ci, ktre go powiod
do celu, dochodzi do niego w drodze kolejnych egzy-
stencji, z ktrych ka
da posuwa go o krok dalej na drodze post
Nie brak jednak rwnie
spirytystw odrzucaj
cych nauk
o reinkarnacji jako nie potwierdzo-
hipotez
. Przyjmuj
oni,
e istnieje tylko jeden
ywot i po
miertna egzystencja duszy, powo-
nierzadko na wyniki bada
parapsychologicznych. Ujawnianie si
rzekomych poprzed-
nich wciele
w czasie transw medialnych (spontanicznych lub wywo
ywanych hipnoz
) jest w
istocie manifestowaniem si
osobowo
ci ludzi zmar
ych lub na
cych je innych istot ze
wiata pozagrobowego.
Okulty
ci:
Istnienie reinkarnacji mo
na w zasadzie uzna
za dowiedzione; przedmiotem bada
jest zgod-
staro
ytnych filozoficznych koncepcji struktury i losw ja
ni cz
owieka w procesie me-
tempsychozy ze wsp
czesn
wiedz
i do
wiadczeniem. Z bada
tych wynika,
uwolniona z cia
a fizycznego w postaci astrosomu przechodzi do
wiata astralnego, ktry odpo-
wiada hinduskiemu siedlisku
dz Kamaloka, gdy
funkcjami cia
a astralnego s
sympatie,
afekty, po
dania, nastroje i wyobra
enia. Czas pobytu osobowo
ci w
wiecie astralnym, uzale
niony od nagromadzenia w astrosomie substancji powsta
ej z pragnie
i wyobra
przeci
tnie wynosi kilkaset lat i jest tym d
szy, im wi
cej czasu ten cz
za
cia sprawom materialnym i zaspokajaniu swych
dz. Pragnienia ni
sze mog
si
urzeczywist-
tylko w
wiecie fizycznym, pragnienia wy
sze w
wiecie mentalnym. St
ci ludzi o po
daniach ni
szych musz
kr
tam i z powrotem mi
dzy
wiatem fizycz-
nym a
wiatem astralnym bardzo d
ugo, zanim nadejdzie moment, w ktrym ja
zrzuci astraln
i przejdzie do nast
pnego przej
ciowego, mentalnego
wiata. Czas pobytu w tym
cie bywa bardzo r
ny tym d
szy, im bardziej cz
owiek za
ycia rozwija
w sobie uczucia
sze po czym ja
wraca do
wiata astralnego, gdzie tworzy sobie odpowiedni
pow
o fizyczne powstaje w
onie matki
A. Donimirski: op. cit. ss. 33-38.
Potwierdzona wieloma do
wiadczeniami mo
wyzwalania cia
a astralnego z cia
a fi-
zycznego, poprzez trans hipnotyczny i autohipnotyczny, rzuca
o na natur
wizji przebytych
wciele
. Okazuje si
e utajone w pow
oce karmicznej wspomnienia mog
w pewnych
szczeglnych warunkach od
ywa
w ciele astralnym, nie tylko w postaci g
osu sumienia (co do-
puszcza doktryna karmy), ale rwnie
wyobra
K. Boru
, K. Boru
-Jagodzi
ska: op. cit. ss.
25.
stii, je
li odkryto je w czasie przypomnienia sobie przez dziecko poprzedniego wcielenia. Je
lady wyst
powa
y od urodzenia, nie mo
na wykluczy
mo
ci,
e wywo
a je autosugestia
matki w okresie ci
y (przyk
ad: siostry Pollock).
Ujawnianie si
r
nych osobowo
ci podczas regresji hipnotycznej nie dowodzi istnienia rein-
karnacji, lecz ogromnej z
ci procesw przetwarzania informacji przez mzg, decyduj
cych
o integracji psychiki i
ci istnienia. Dowodz
one rwnie
wielkiej roli
ci nie
wiadomej i nie
wiadomego tworzenia modeli my
lowych (wyobra
) w formowa-
osobowo
ci, a tak
e powstaj
cym w pewnych warunkach niebezpiecze
stwie jej rozsz-
czepienia.
Proces tworzenia si
iluzji przypominania sobie, czy te
ponownego prze
ywania dozna
rzekomych poprzednich wciele
na w wielkim skrcie i uproszczeniu opisa
nast
wprowadzenie w stan hipnotyczny, poprzedzone z regu
y dzia
aniem wyciszaj
cym wp
yw bod
cych z otoczenia, polega na stopniowym skupianiu uwagi hipnotyzowanego wy
cznie
na tym, co mu poleca hipnotyzer. Osi
ga si
to poprzez wzmacnianie przekazywanych wyobra-
drog
tworzenia wok
nich atmosfery zaanga
owania emocjonalnego, co prowadzi do do-
datniego sprz
enia zwrotnego mi
dzy wyobra
eniami i emocjami, kumulacji sugestii i wywo
nia stanu, ktry zwyk
nazywa
transem hipnotycznym. Charakteryzuje go nie tylko wysoki
podporz
dkowania hipnotyzowanego hipnotyzerowi, ale zw
enie pola
ci do
przekazywanych sugestii i niemal ca
kowite odci
cie od innych bod
cw. Wyobra
enia, ktrych
nie potrafimy skonfrontowa
krytycznie z rzeczywisto
, a wi
c od niej odr
, przybieraj
halucynacji. Zahipnotyzowany dostrzega pod wp
ywem sugestii hipnotyzera to, czego nie
ma, lub nie dostrzega tego, co rzeczywi
cie go otacza. Je
li jak chc
niektrzy badacze hip-
mo
na traktowa
jako gr
wyobra
przez hipnotyzowanego na
yczenie hipnoty-
zera, gra ta tak silnie anga
uje hipnotyzowanego,
e coraz bardziej wierzy on w narzucon
mu
, a w stanie g
bokiego transu jego pole
ci ulega nie tylko zw
eniu, ale i autono-
mizacji
zahipnotyzowanego uniezale
od jego
ci normalnej,
zwi
zanej ze zwyk
ym aktywnym
yciem. Ten sam cz
owiek nie zahipnotyzowany i w g
hipnozie to jakby dwie
asnym
yciem osobowo
ci.
Zjawisko regresji nale
y, co prawda, do najbardziej zagadkowych fenomenw hipnozy, nie-
mniej i tu mo
na ju
przedstawi
pewne oglne hipotezy dotycz
ce jego mechanizmu psychofi-
zjologicznego. Ju
pod koniec lat trzydziestych kanadyjski neurochirurg dr Wilder Penfieid
976) zaobserwowa
e elektryczna stymulacja skroniowego p
ata mzgu powoduje po-
jawienie si
bardzo wyrazistych wspomnie
z przesz
skonstruowane, na podstawie tych informacji, twory wyobra
ni. Nierzadko zreszt
to informa-
cje, ktre nigdy nie dociera
y do
ci osoby hipnotyzowanej, a wydobyte zosta
y z zaso-
bw fotograficznej pami
ci nie
wiadomej. Proces konstruowania takich wizji przebiega poza
, z ktr
mo
na nawi
kontakt s
owny poprzez hipnoz
(do
ci docieraj
gotowe produkty wyobra
enia), jest on jednak inicjowany i kierunkowany po-
leceniami hipnotyzera (cho
by nawet by
o to tylko polecenie cofni
cia si
poza chwile urodzenia
cia), ktrego intencje s
zazwyczaj hipnotyzowanemu znane.
Nie brak zreszt
eksperymentw wskazuj
cych,
e wizje hipnotyczne s
gr
wyobra
ni na za-
dany temat. Ameryka
ski psycholog, profesor Uniwersytetu Stanforda Ernest Hilgard poleci
zahipnotyzowanemu studentowi, aby opisa
scen
badania przez niego i jego kolegw nowo od-
krytej jaskini. Chocia
jaskinia i wyprawa speleologiczna by
y ca
fikcj
, student przez
minut opowiada
ynnie, ze szczeg
ami, co widzi i jak przebiega wyprawa (m.in. wygl
krytej pieczary), a relacje zako
czy
o odkrycie przepi
knej dolinki, w ktrej ros
y niezwyk
kwiaty. Przez ca
y czas trwania wizji zahipnotyzowany czu
si
widzem, ca
a akcja za
rozwija
bez
adnego
wiadomego jego wp
ywu.
Trzeba tu doda
e podobne zjawisko wyst
puje niekiedy podczas tworzenia fabu
y powie
u pisarzy
. Realizm dozna
mo
e by
nawet tak daleko posuni
ty,
e na ciele ogarni
tego
twrczym transem pisarza mog
pojawi
si
stygmaty odpowiadaj
ce opisywanym urazom.
Znany jest przypadek Maksyma Gorkiego, ktry opisuj
c scen
zabjstwa no
em pad
na pod
, za
na jego skrze, w miejscu zadania ciosu, wyst
a cienka r
Flauberta, gdy pisa
pani Bovary, pojawi
y si
objawy dzia
ania trucizny.
Tego rodzaju fakty s
jeszcze jednym potwierdzeniem spostrze
warunkiem bogatych
wizji transowych jest aktywna wyobra
nia i zw
enie pola
ci. St
podobie
takich dozna
do majakw tu
przed za
ciem i w paradoksalnej fazie snu, a tak
atwo
po-
wstawania iluzji w dzieci
ci. Tym te
mo
na t
umaczy
du
liczb
rzeko-
mych przypomnie
poprzednich wciele
u dzieci hinduskich, w sprzyjaj
cych temu warunkach
wiary w reinkarnacj
Jak to si
jednak dzieje,
e podczas regresji hipnotycznej pojawiaj
si
zupe
ne osobo-
ci, o zachowaniu si
i cechach charakteru odpowiadaj
cych w pe
ni ukszta
towanej indywi-
ci? Klucza do zrozumienia tego niezwyk
ego zjawiska nale
y chyba szuka
we wspo-
mnianej ju
autonomizacji
cej si
w g
bokim transie, tj. podczas daleko
tego zw
enia pola
ci, spowodowanego, jak s
niektrzy psycholodzy,
hamowaniem wy
szych obszarw p
atw czo
owych kory mzgowej. Z bada
eksperymental-
nych, zdaje si
, wynika,
e zachodzi wwczas zjawisko rozszczepienia osobowo
ci, podobne do
tego, jakie wyst
puje w schizofrenii. Oczywi
cie w hipnozie nie ma ono charakteru patologicz-
nego, niemniej jednak podzia
ci jest tu rwnie wyra
ny.
W zjawisku rozszczepienia osobowo
ci ujawniaj
si
jakby dwa r
ne stany
ci czy
e raczej obszary dzia
ania umys
u. Pierwszy z nich charakteryzuj
niezwyk
e zdolno
ci kre-
atywne przy swobodnym dost
pie do zasobw pami
ci
wiadomej i nie
wiadomej. Z utrwalo-
nych w nich informacji (m.in. modeli sytuacyjnych) konstruowane s
przy aktywnym udziale
wyobra
ni twrczej, przemy
lne opisy i wizje, przy czym procesy te przebiegaj
zadziwiaj
szybko i sprawnie.
Drugi obszar (stan?), charakteryzuj
cy si
swego istnienia, nie wie, co dzieje
w pierwszym obszarze umys
u. Docieraj
bowiem do niego ju
gotowe produkty tych proce-
wiadcza
em tego zjawiska niemal z regu
y, gdy pisz
c powie
tworzy
em fabu
bez szczeg
owego konspektu, daj
c si
nie
wyda-
rzeniom i wcielaj
c si
kolejno w dzia
cych bohaterw powie
sto te
ostateczny jej kszta
t i my
l przewodnia odbiegaj
daleko od
pierwotnego projektu, a wzbogacaj
ce tre
pomys
dla mnie samego zaskoczeniem.
sw my
lowych. Istnienie pierwszego obszaru (stanu) mo
na stwierdzi
tylko po
rednio w
przejawach tzw. intuicji twrczej, w przypadkach patologicznego rozszczepienia osobowo
przede wszystkim w czasie eksperymentw hipnotycznych. Przyk
adem empirycznego dowodu
jest tu wynik do
wiadczenia przeprowadzonego w
960 roku przez A.E. Kaplana. Zasugerowa
on zahipnotyzowanemu studentowi,
e jego lewa d
jest nieczu
a na bl, a jednocze
dzie pisa
automatycznie, bez u
wiadomienia sobie tre
ci pisma. Trzykrotne nak
ucie
lewej d
oni studenta, pogr
onego w g
bokiej hipnozie, nie wywo
adnej reakcji na bl. Za
to prawa d
zacz
a gor
czkowo pisa
: Au, do licha, boli mnie!, przy czym student by
zu-
wiadomy tego, co zasz
o, pytaj
c, kiedy rozpocznie si
wiadczenie
ukryta mo
wiele osobowo
ci, z ktrymi w pewnych warun-
kach (chorobie psychicznej, regresji hipnotycznej, autohipnotycznych stanach mistycznych)
identyfikuje si
wiadome
Przypuszczalnym mechanizmem tworzenia si
i ewolucji wielu
ci zajmiemy si
jednak nieco szerzej w nast
pnym rozdziale, podobnie jak niebezpie-
cze
stwami, jakie kryj
w sobie eksperymenty z regresj
hipnotyczn
, ktra bynajmniej nie jest
dzia
tnym dla prawid
owego funkcjonowania o
rodkowego uk
adu nerwowego i
zdrowia psychicznego.
I. Wilson: op. cit. s.
OPOTLIWI SUBLOKATORZY
Czarownica mo
diab
a zada
. Jednej niewie
cie zada
trzech diab
dzona tym nieszcz
ciem w zupe
nej jest zale
ci od owego, wewn
trz niej siedz
cego diab
ktry mo
e mie
wiele pragnienia, by
ob
artym, pop
dliwym i przeciwnie, mo
e by
rz
dnym,
zapobiegliwym, pracowitym, a nawet dochtorem notowa
Oskar Kolberg (
890) wypo-
wiedzi mieszka
udniowych Kujaw, drugiej po
owy XIX wieku
Z wiar
owiek, jego dusza i cia
o, mog
op
tane przez moce piekielne, mo
na si
zreszt
spotka
i w naszych czasach. Oto opis leczenia epilepsji zdarzenia, jakie mia
o miej-
sce w powiecie rypi
O. Kolberg:
Kujawy.
Cz. I, Warszawa
867, s.
00.
B. Baranowski:
egnanie z diab
em i czarownic
965, ss. 9596.
nauka o trzech duszach cz
M. F. Long:
Magia Kahunw.
Skrypt Stow. Radiestetw, ss.
cha, najcz
ciej zmar
ego krewnego, z poleceniem zemsty. Oto taki przypadek, opisany przez
Longa:
em w Honolulu przypadek ataku duchw na mojego przyjaciela, Hawajczyka chi
skiego pochodzenia. Pewna dziewczyna hawajska ura
ona i zrozpaczona zaniedbywaniem jej
przez kochanego cz
owieka zacz
a szemra
, czyli zwrci
do ducha swej babki,
eby po-
Wkrtce m
ody cz
owiek zapad
na dziwn
chorob
zacz
w nie wyja
nionych okoliczno-
ciach doznawa
, co powodowa
o nieraz przykre okaleczenie lub poparzenia. Po
ugich namowach przez matk
Hawajk
odzieniec zwrci
si
do Kahuny, ktry mu od razu
wietli
spraw
. Powiedzia
ody cz
si
prawdziwie ci
kiego grzechu
skrzywdzi
dziewczyn
, ktra mu ufa
Dziewczyna da
w ko
cu przeb
aga
i posz
a z nim do Kahuny. Ten pochwali
dziewczy-
, zawo
do ducha babki,
e grzech zosta
przebaczony, i prosi
o zaprzestanie dalszych ata-
kw. Potem przyst
do ceremonii oczyszczania i zastosowa
bodziec szokowy w celu znisz-
czenia kompleksu w ni
szym ja. Leczenie uda
najzupe
niej i ataki ju
nigdy si
nie po-
wtrzy
y, chocia
obserwowa
em go przez kilka lat
Przypadki ,,op
tania nabieraj
jeszcze wi
kszego dramatyzmu, gdy mamy do czynienia nie
tylko z zewn
trznymi jego przejawami, ale rwnie
relacjami z dozna
zdaj
cych si
wiadczy
o wtargni
ciu si
nieczystych do umys
u nawiedzonego. Jeden z egzorcystw bior
cych
udzia
w s
ynnym przep
dzaniu diab
a z mniszek klasztoru w Loudun, ksi
dz Surin, tak oto opi-
zaatakowanie go przez jednego z diab
Nie jestem w stanie wam okre
, co dzieje si
ze mn
w takich razach i jak ten duch jedno-
czy si
z moim, nie pozbawiaj
c mnie przy tym
ci ani swobody mojej duszy, a jedno-
cze
nie staj
drugim ja, jakbym posiada
dwie dusze. (...) Kiedy chc
mwi
os wi
mi w gardle; przy stole nie mog
unie
sa do ust, przy spowiedzi zapominam nagle grzechy i
czuj
, jak demon porusza si
we mnie jak we w
asnym domu
Takie, nieraz bardzo realistyczne prze
ycia op
tanych nie nale
y do rzadko
ci w czasach,
gdy wiara w demony i czarownice by
a niemal powszechna, a cz
Op. cit. s.
L. S. de Camp i C. C. de Camp: op. dt. s. 207.
dniach wypisana ze szpitala: spokojna, w nastroju pogodnym, nie wypowiada uroje
, ma ch
do
ycia, wdzi
czna jest za leczenie
Obraz op
tania przez diab
a mo
e w oczach przygodnych badaczy nabra
szczeglnej wiary-
godno
ci, gdy towarzysz
mu stygmaty, maj
ce dowodzi
materialnie obecno
ci z
ego ducha.
Oto relacja z takiego zdarzenia, zaczerpni
ta z ksi
ki Tadeusza Felsztyna Poza czasem i prze-
strzeni
926 roku ksi
niczka Wassilko-Serecka przywioz
a z Rumunii do Anglii trzynastoletni
dziewczynk
, Eleonor
Zgun. Dziewczynka ta
a w ustawicznym l
ku, twierdz
e diabe
prze
laduje. (...) W dniu 4 pa
dziernika, w obecno
ci
wiadkw, Eleonora zacz
a nagle krzy-
cze
. Na r
ce jej ukaza
si
wyra
ny
szenia. Obecny przy tym kapitan Neil Gow poleci
dziewczynce, aby si
ugryz
lad jej w
asnego ugryzienia by
zupe
nie inny ni
uk
szenia przez diab
a. W pi
minut p
niej dziecko znw podnios
o krzyk. Kapitan Gow patrzy
przez ca
y czas, tak
e bezwzgl
dnie wyklucza si
, aby dziecko mog
samo
. A jednak, gdy dziewczynka odwin
kaw, na r
ce jej by
szereg d
ugich
zadrapa
ugo
o 5 cali), ktre za chwil
nabrzmia
y w d
ugie bia
gi.
Przez nast
godzin
nie zasz
o nic nowego i dziewczynka, jak si
wydawa
o kapitanowi
Gow, uspokoi
zupe
nie. Gdy jednak podnios
a fili
herbaty do ust, szybko opu
aczem. Na przegubie pojawi
y si
wyra
lady uk
szenia; oba rz
dy z
bw by
y wyra
widoczne. To samo powtrzy
dwana
cie dni p
niej w obecno
ci innego
wiadka, kapitana
Z. Jaroszewski:
Choroby, ktre m
rozum i budz
lek.
PZWL, Warszawa
, s. 76.
T. Felsztyn: op. cit. s.
79.
nikt si
nie obroni. Jestem silniejszy od ciebie. Jak b
chcia
zwariujesz. Jak b
chcia
cisz kurek od gazu i pope
nisz samobjstwo. Tylko ode mnie zale
y, co si
z tob
stanie.
dzie straszny, straszniejszy ni
mj w
asny, i nikt nie potrafi ci
obroni
. To wiesz
ty i wiem ja. Jeste
ca
kowicie w moich r
kach. B
ci
prze
ladowa
w dzie
i w nocy. Nie
Doktor Matson odbywa
seanse i rozmawia
z duchem o innych istotach,
yczliwych i lep-
szych, do ktrych on mg
by do
czy
, gdyby dziewczyn
opu
. Poza tym odmawia
modlitwy
i medytowa
. (...) Pocz
tkowo duch kategorycznie zaprzecza
, jakoby lepsze duchy w ogle ist-
y. Stara
si
przeszkodzi
doktorowi w jego usi
owaniach kl
twami i nieprzyzwoitymi roz-
e leczenie trwa
o przesz
roku. Dopiero wwczas duch zdawa
si
na tyle naprowa-
dzony na dobr
drog
e mo
na by
o z nim rozmawia
normalnie. Nie zaprzecza
ju
istnieniu
duchw dobrych. Nawet sam obieca
wyj
z dziewczyny i da
jej spokj. Gotw by
rwnie
wyja
swj przypadek. (...) Pija
stwo doprowadzi
o go do szale
stwa i kiedy
, w przyst
ataku sza
u i zamroczenia umys
si
. (...) Chocia
on ju
na tamtym
wiecie, nadal
nie wiedzia
, co robi. Teraz jednak dzi
kuje za modlitwy i starania, ktre pozwoli
y mu wyrwa
z tego strasznego stanu
W innym zupe
L. Szuman: op. cit. ss.
56.
e widzi ich po raz pierwszy. W szafie znajdowa
a sukienki, ktrych z pewno
nie kupo-
a (kupowa
a jako inna osobowo
). Zaczyna
a malowa
obraz (uda
o jej si
uko
czy
szko
artystyczn
) i nagle stwierdza
e kto
go doko
czy
niezgodnie z jej zamierzeniem i techni-
Zdaj
c sobie spraw
e cierpi na jakie
zaburzenia psychiczne, gdy mia
a dwadzie
cia lat,
wbrew sprzeciwom matki, zwrci
o pomoc do wybitnej nowojorskiej psychoanalityczki i
psychiatry dr Cornelii Wilbur, ktra zaj
ni
z wielk
troskliwo
. Wykry
a ona u Sybil
szesna
cie r
nych osobowo
ci (w tym dwie m
skie, o cechach jej ojca), maj
cych w wyobra
Sybil odmienne cechy fizyczne i psychiczne. W ci
gu
-letniej terapii psychoanalitycznej, mi
dzy innymi z pomoc
hipnozy, uda
dr Wilbur sprowadzi
wszystkie wtrne osobowo
ci do
ich powstania (tj. prze
powoduj
cych kompleksy) i spowodowa
ich zanik, a tym sa-
mym pomy
lnie zako
czy
kuracj
Trzeba tu doda
e w literaturze medycznej mo
na znale
ponad dwie
cie tego rodzaju
przypadkw rozszczepienia czy mo
e raczej pomno
enia osobowo
J. Salij: op. cit. s. 44.
K. Rahner, H. Yorgrimier:
ownik Teologiczny.
PAK, Warszawa
987, s. 302.
Je
li czuj
si
zagro
ony jakim
op
li ulegam ciemnym nami
ciom albo po-
em w jaki
na
g, tym bardziej powinienem szuka
Chrystusa! On jeden ma moc doprowa-
dzi
bszej wolno
ci
Podobne stanowisko wobec op
tania i rozszczepienia osobowo
ci zajmuj
teologowie prote-
stanccy. Niektre chrze
cija
skie wsplnoty religijne przywi
zuj
ce szczegln
wag
do tekstu
Biblii w jego dos
ownym brzmieniu, jako jedynego
a prawdziwej wiedzy, sk
onne s
do
przypisywania szatanowi powodowania wszelkich chorb psychicznych, w tym rwnie
obja-
ci (patrz: uzdrowienie op
tanego Mk 5, 9).
W religiach Wschodu, a zw
aszcza lamaizmie, nie odrzuca si
mo
ci,
zwierz
mog
by
op
tane przez demony. Ich natura bywa jednak r
nie wyja
niana: demony
pochodzi
z pozaludzkich
wiatw, by
kamarup
(osobowo
pozosta
po
mierci cia-
a), a przede wszystkim ,,my
form
istot
tworem my
li. Tego rodzaju nawie-
dzenia nast
np. w tybeta
skim rytuale inicjacyjnym
w ktrym ucze
ofiarowuje de-
monom i dzikim zwierz
tom na po
arcie swe w
asne cia
o, a nast
pnie poskramia je si
wy-
ni. Ucze
jako buddysta wielkiej drogi wie bowiem,
wiat jest nierealny, a wi
c za-
rwno jego cia
o, jak i wszelkie bstwa i demony s
wytworem jego w
asnego umys
Wiara w duchy nawiedzaj
ce oraz demony i mo
ich manifestowania si
poprzez op
tanie istnieje tak
e w islamie i judaizmie. Przyk
adem mo
e tu by
nauka kabalistw o dybbu-
kach wcieleniach obcych dusz w cia
a innych ludzi. Stanowisko wsp
czesnych reformistw
ydowskich jest zbli
one do przedstawionego tu stanowiska teologw chrze
cija
Spiryty
ci:
Jak naucza
Emanuel Swedenborg (
688-
772), ojciec nowo
ytnego spirytyzmu, anio
owie i
duchami zmar
ych ludzi znajduj
cymi si
w stanie: w pierwszym przypadku zbawie-
nia, w drugim pot
pienia. Manifestuj
poprzez media spirytystyczne, a rzadziej przez tzw.
nawiedzenia, osobowo
ci nie s
wi
c obcymi, demonicznymi istotami.
rd komunikatw, dostarczonych nam przez duchy pisze Allan Kardec spotykamy
prawdziwe dokumenty m
ci, dobroci,
yczliwo
ci, ale nie brak te
dokumentw wulgarnych,
frywolnych, spro
nych,
wiadcz
cych o przewrotnych instynktach... Bo obok dobrych duchw s
e duchy. Skoro duchy nie s
niczym innym jak duszami zmar
ych ludzi, nie mog
sta
si
do-
ymi przez to tylko,
e porzuci
y cia
o. Dopki nie post
wy
ej, zachowuj
niedoskona-
ycia cielesnego i dlatego obserwujemy r
ne stopnie dobroci i z
ci, wiedzy i ignoran-
cji
W bogatych do
wiadczeniach spirytyzmu mo
na dzi
szuka
rwnie
wyja
nienia fenomenu
ci. Podobna wielo
duchw manifestuje si
do
cz
sto u mediw transo-
wych. Istnieje te
pewna analogia mi
dzy osobowo
cznikow
w przypadkach wielorakich
ci a
guide
opieku
czym duchem-przewodnikiem medium. W niektrych przypadkach
rzuca si
te
w oczy podobie
stwo wcielenia do okre
lonej osoby zmar
ej (przyk
ad: babka Sy-
bil). Oczywi
cie, wiele zaobserwowanych faktw wymaga dalszych bada
i w
ciwej interpre-
tacji, jak na przyk
ad r
ny zakres
ci i zasobw pami
ci u manifestuj
cych si
du-
chw w przypadku mediw spirytystycznych i ludzi cierpi
cych na rzekome rozszczepienie oso-
ci.
J. Salij:
Szukaj
cym drogi.
Wyd. Polskiej Prowincji Dominikanw W drodze, Pozna
988, ss. 80, 82.
M. Eliade:
Tematy inicjacyjne w wielkich religiach. Indie.
W zbiorze:
Buddyzm.
op. dt. s. 43.
L. Szczepa
ski: op. dt. ss. 2930.
Okulty
ci:
Zjawisko op
tania przez szatana lub inne demony oraz fenomen zwielokrotnionych osobowo-
ci mog
by
wywo
ywane r
nymi przyczynami. W warunkach zaburzaj
cych funkcjonowanie
organizmu psychicznego (najcz
ciej s
to stresy i kompleksy) nast
puje rozlu
nienie wi
zi cia
astralnego z cia
wywo
anych wyobra
eniem urazw spowodowanych przez demona lub urojone wypadki.
Znacz
ce przejawy uzdolnie
paranormalnych (telepatii, jasnowidztwa, prekognicji) s
tu do
rzadkie i brakuje wiarygodnej dokumentacji w tym zakresie.
Wyra
ne podobie
stwo mi
dzy manifestowaniem si
rzekomych poprzednich wciele
pod-
czas regresji hipnotycznej a ujawnianiem si
wielorakich osobowo
ci nie mo
e by
przypadkowe
i mechanizm tych zjawisk jest najprawdopodobniej taki sam. Wyniki bada
nad wielorakimi oso-
ciami prowadz
c rwnie
do weryfikacji hipotez dotycz
cych reinkarnacji.
ugiwanie si
duchami i s
ce temu celowi magiczne praktyki mo
na wyja
psycho-
logicznie i parapsychologicznie, bez uciekania si
do hipotezy si
supranaturalnych. Modlitwa
mierci i szemranie stosowane przez Kahunw przynosz
zamierzone skutki poprzez przeka-
zan
w nich telepatycznie sugesti
, czemu sprzyja poczucie winy u odbiorcy. Mo
ci zdal-
nego, my
lowego przekazywania sugestii dowodz
m.in. tego rodzaju eksperymenty przeprowa-
dzane ze Stefanem Ossowieckim w okresie mi
dzywojennym
Naukowcy sceptycy:
daleko jeszcze do zadowalaj
cego wyja
nienia psychofizjologicznego mechanizmu
zjawiska wielorakiej osobowo
ci, liczne przypadki tego rodzaju schorze
K. Boru
, K. Boru
-Jagodzi
ska: op. dt. ss.
46
I. Wilson: op. cit. s.
54.
ci i rzekome przypomnienie poprzednich wciele
, a tak
e wielorakie osobowo
w hipnozie lub rzadziej spontanicznie. Przyczyn tworzenia si
wtrnych osobowo
ci nale-
y chyba szuka
w spychanych do pod
ci (czyli do owego niedost
pnego
obszaru psychiki) nie roz
adowanych ostrych stresw, pochodz
cych zazwyczaj z okresu dzieci
stwa, gdy tworz
osobowo
jest szczeglnie podatna na dzia
anie czynnikw zewn
trz-
nych, za
absza. Autonomiczna inteligencja tworzy wwczas, niejako na
ycze-
ci pierwotnej (prymarnej), osobowo
ci zast
pcze, lepiej przystosowane do znosze-
nia stresw, od ktrych
wiadomo
osobowo
ci prymarnej nie potrafi si
uwolni
. Trzeba tu
ta ostatnia nie wie nic o istnieniu inteligencji autonomicznej i jej
yczenia maj
nie spe
nionych pragnie
Op. cit. ss.
62.
oddzielnym mzgiem, o w
asnej zdolno
ci postrzegania, w
asnej mo
wykorzystywania informacji werbalnej, a tak
asnej
ci i samo
normalnych warunkach, u zdrowego psychicznie cz
kule mzgowe wsp
pracuj
ze sob
, czerpi
c informacje ze
wiata i pami
ci, opracowuj
c je w sobie w
ciwy sposb i wy-
mieniaj
c wyniki analiz dokonywanych w wyspecjalizowanych strukturach. W ten sposb doko-
integracja tych wynikw, a jej wyniki z kolei, wraz z decyzjami dotycz
cymi sposobu
dalszego przetwarzania informacji, s
przesy
. Nie ma wi
c konfliktu mi
dzy
kulami, a tym samym tak
e mi
dzy
ciami, ktre w nich powsta
y. Je
czymy
to z faktem, i
my
limy zazwyczaj werbalnie (s
owami), i to w sposb logiczny dominacja
ci wytworzonej w p
kuli zawiaduj
cej mow
staje si
zrozumia
Sprbujmy dalej i
tym tropem, zdaj
c sobie oczywi
cie spraw
e jest to tylko nie zweryfi-
kowana naukowo hipoteza. To co nazywane bywa zmian
stanu
ci, spowodowan
organicznymi zmianami w mzgu, chorob
psychiczn
lub dzia
aniem narkotykw, b
te
czy po prostu paradoksaln
faz
snu, polega prawdopodobnie na swoistym
zak
ceniu wsp
pracy mi
dzy p
kulami mzgowymi. W stanach takich dochodz
do g
osu wy-
niki procesw przebiegaj
cych poza sfer
ci dominuj
cej i, by
mo
e, nale
oby szu-
tajemniczej autonomicznej inteligencji w
nie w p
kuli prawej, ktra bynajmniej nie jest
tylko siedliskiem
dz i nami
ci.
Manifestowanie si
r
nych wciele
i op
trudno traktowa
jako rozszczepienie osobowo-
ci. Jest to produkt bardzo z
onych procesw kreatywnych, przebiegaj
cych w niedost
pnych
ci obszarach psychiki, procesw o bardzo wa
nym znaczeniu
yciowym, ktre w
pewnych nienormalnych warunkach przybieraj
posta
patologiczn
. Rzecz w tym, i
istnienie
ci nie
wiadomej i nie
wiadomych procesw przetwarzania informacji niezb
dnych dla
owego i sprawnego funkcjonowania organizmu oznacza odci
enie
ci od
nadmiaru dozna
i niebezpiecznego op
W. Budohoska:
Dwie p
kule jeden mzg.
Problemy nr
989, ss.
42
Op. cit. s. 2
DUCH W MASZYNIE
Marzenia o odkryciu tajemnicy
ycia i skonstruowaniu sztucznej istoty ludzkiej si
gaj
cza-
ytnych. Grecki pisarz i filozof Lukian z Samosat (
90) wspomina o egipskim ka-
anie, ktry pono
stworzy
sobie sztucznego s
kna praska legenda o Golemie i wielkim
rabbim Loewe pozostaje do dzi
ywa w literaturze i filmie.
Golema istoty ludzkiej ulepionej z mu
u i gliny, o
ywionej magicznym dzia
aniem
kabalistycznego tetragramu z niewypowiadalnym imieniem Boga przewija
w
ydowskich
podaniach ludowych na d
ugo przed prask
legend
. Golem, stworzony przez rabbiego Loewe
ben Becalela
, by
jednak najs
ynniejszym i najdoskonalszym z Golemw. Odznacza
si
nad-
ludzk
si
i odporno
; nie by
jednak prawdziwym cz
owiekiem, gdy
nie potrafi
mwi
rozumowa
ani te
odzi
potomstwa. Jego zadaniem by
a obrona spo
eczno
ci
ydowskiej
przed prze
ladowaniami i wype
swe obowi
zki do czasu, a
pewnego dnia wpad
w sza
Zacz
wwczas na o
lep niszczy
wszystko wok
i rabbi Loewe musia
go zg
adzi
, a wszystko
to nale
y uzna
za przestrog
e tylko Bg ma prawo tworzy
ycie.
Idea stworzenia sztucznego cz
owieka wraca
a zreszt
od XIII wieku nieustannie, przybieraj
materialn
form
w konstruowaniu mechanicznych lalek androidw, obdarzanych zdolno
ladowania niektrych do
skomplikowanych czynno
ci cz
owieka, jak na przyk
ad pisania,
rysowania, gry na instrumentach, co jeszcze w XVIII wieku grozi
o czasem konstruktorom
eniem o czary. Post
p w budowie maszyn cieplnych i elektrycznych zmniejszy
, co praw-
da, w XIX wieku zainteresowanie androidami, jako nieu
ytecznymi technicznie konstrukcjami,
ale marzenie o stworzeniu rzeczywi
cie m
drej maszyny, a nie tylko nakr
canych zabawek, po-
wtarzaj
cych w k
ko te same ruchy, nadal pozostaje
ywe, co znajduje odbicie rwnie
w lite-
raturze i muzyce.
Nowego, realniejszego kszta
tu nabiera idea Golema w wieku XX, chocia
nadal jej urzeczy-
wistnienie zdaje si
pozostawa
tylko marzeniem. Wizja sztucznych istot cz
ekopodobnych i ich
buntu przeciw ludzko
ci, zawarta w dramacie
R.U.R.
czeskiego pisarza Karola
apka (
Juda Loewe ben Becalel (
526-
609), rabin kabalista, jest postaci
historyczn
astronomem i alchemikiem cesarza Rudolfa II, zapalone-
go alchemika i astrologa. Pe
obowi
zki rabina nie tylko Pragi czeskiej, ale od
592 r. przez pi
lat rwnie
nadrabina Polski, z siedzib
Poznaniu.
owo robot zosta
o wprowadzone do s
ownictwa przez
apka w tym w
nie dramacie, staj
c si
terminem mi
dzynarodowym, oznaczaj
cym automat, mog
cy zast
cz
owieka w niektrych funkcjach, zw
aszcza mechanicznych.
medycyna i informatyka otwieraj
w tej dziedzinie przed cz
owiekiem jeszcze bardziej osza
miaj
ce perspektywy.
Oto coraz doskonalsza technika przeszczepw sprawia,
e niezad
ugo stanie si
mo
liwa re-
alizacja naukowej bajki o monstrum Frankensteina. Nie chodzi oczywi
cie o konstruowanie no-
wych ludzi z fragmentw organizmw ludzi zmar
ych, lecz o ratowanie
ycia cz
owieka drog
transplantacji jego g
owy czy nawet tylko mzgu do innego, obcego cia
a. Nie jest to tylko
mrzonka naukowcw fantastw.
wiadcz
o tym prby przeszczepw g
w ju
dokonywane na
zwierz
tach.
Rzecz jasna, mo
przeprowadzania takich operacji ma rwnie
aspekt filozoficzny: je
mzg jest cielesnym siedliskiem osobowo
ci, identyfikowanej z dusz
, wwczas pod
czenie
mzgu do obcego cia
a jest przeszczepem duszy. Kwesti
otwart
pozostaje sprawa, w jakim
przeniesiona z mzgiem do innego cia
a zachowa rzeczywi
cie swe poprzed-
nie indywidualne cechy. Ukszta
bowiem nie tylko warunki zewn
trzne,
rym przeszczep wychowa
si
i dzia
, ale rwnie
jego w
asne cia
zane niezliczony-
ami informacyjnymi i energetycznymi z mzgiem. Czy nie powstanie tak
e swoisty kon-
flikt genetyczny mi
dzy DNA mzgowia i DNA nowego cia
a-nosiciela, zw
aszcza
e pami
trwa
a, a wi
c chyba tak
e pami
nie
wiadoma, jest prawdopodobnie zapisem biochemicznym
w strukturach kwasw dezoksyrybonukleinowych. Czy wi
c po pewnym czasie b
dzie to ta sama
dusza, czy mo
e jaka
inna, przeobra
mo
e zreszt
wszystkie te problemy niezgodno
ci biologicznej i psychologicznej oka
w przysz
ci nieistotne, je
p techniczny umo
liwi zast
pienie organizmu
ywego
tworem sztucznym i zamiast k
opotw z przeszczepami oddzielon
od cia
umiesz-
cza
si
dzie na tu
T. Unkiewicz:
Skradzione g
owy.
Powie
. Iskry, Warszawa
958.
K. Boru
Toccata.
Opowiadania. KAW, Warszawa
980, ss.
59-
72.
, w czym prawdopodobnie nale
y szuka
podstawowych mechanizmw
asnego istnienia, samowiedzy i rozwi
zywania problemw drog
my
lowego modelowania.
Tak rozumiana osobowo
jest w istocie dynamicznym, zmieniaj
cym si
stopniowo i do
wolno, lecz nieustannie, informacyjnym zapisem prawid
ci stanowi
cych odbicie naszego
osobistego
trznego i zewn
trznego w neuronowej strukturze mzgowia. Bez mate-
rialnego no
nika zapis ten, a wi
nie mo
e. O jej niepowtarzalno
ci i ci
ci istnienia decyduje jednak tre
zapisu, a nie materia, w jakiej zosta
utrwalony. A je
li tak jest
rzeczywi
cie, czy nie mo
na by tego zapisu przenie
na inny no
adu o podobnej
funkcjonalnie strukturze?
Zadanie zdaje si
przekracza
mo
K. Boru
Prg nie
miertelno
ci.
Powie
. Iskry, Warszawa
975, ss. 205-206.
Neurodyna jest tworem fantazji i, by
mo
e, nigdy nie zostanie wytworzona. Czy jednak
podobnej operacji stopniowego przeniesienia osobowo
ci nie mo
na dokona
ywaj
n-tej generacji?
Od czasu pierwszych maszyn licz
cych, zwanych dumnie sztucznymi mzgami, upo-
wszechni
mniemanie,
e komputer jest pewnego rodzaju, nieco uproszczon
i w
sko wy-
specjalizowan
kopi
mzgu ludzkiego,
e rozwi
zywanie zada
tu i tam wymaga tych samych
e chocia
zbudowana z innego materia
u ich struktura pod wzgl
dem oglnych
zasad przetwarzania informacji jest podobna. Wydawa
e po osi
gni
ciu odpowiedniego
ci i pojemno
ci pami
ci komputer b
dzie mg
prze
cign
cz
owieka nie tyl-
ko w operacjach matematycznych, ale wr
cz w ka
dej dziedzinie pracy umys
zadanie mzg ludzki dokonuje bardzo szybko rozpoznania, i to w sposb
ciowy nieanalitycznie ocenia r
nego rodzaju podobie
stwa, korzysta w sposb niemal
natychmiastowy z dost
pnych
ci zasobw pami
ci. Mzg ten jest zbudowan
na in-
nych zasadach ni
komputer, bardzo jeszcze dla nas tajemnicz
my
maszyn
. Jak napisa
kanadyjski informatyk, profesor Anton W. Colijn, w artykule poddaj
cym krytycznej ocenie do-
tychczasowy rozwj bada
nad sztuczn
inteligencj
(...) je
li AI przypomina drzewo, na ktre bardzo trudno wej
, nie od rzeczy b
dzie rwnie
zapyta
, czy to aby w
ciwe drzewo
c nie tylko odmienno
strukturalna, ale i funkcjonalna przemawia przeciw mo
ci transplantacji osobowo
ci cz
owieka do komputera. Nie znaczy to jednak, i
tym samym
adna maszyna,
aden twr my
li technicznej cz
owieka nie mo
e by
siedliskiem osobowo
ci.
Droga do tego celu zdaje si
prowadzi
poprzez konstruowanie urz
dze
mo
liwie wiernie imi-
cych dzia
anie struktur nerwowych wyst
cych w korze mzgowej. Pierwszymi budowa-
nymi ju
w latach pi
dziesi
tych urz
dzeniami tego rodzaju by
y samoorganizuj
ce si
sieci
oraz perceptrony, b
ce zautomatyzowanymi uk
adami rozpoznaj
cymi, tj. samo-
czynnie dokonuj
cymi klasyfikacji obiektw obserwacji wed
ug ustalonych kryteriw. Na przy-
ad najbardziej znany samoorganizuj
cy si
perceptron, skonstruowany przez ameryka
skiego
psychologa i in
yniera elektronika Franka Rosenblatta, dokonywa
klasyfikacji znakw (liter,
A. W. Colijn:
ce maszyny.
Problemy nr
989, s. 29.
Sieci neuronalne modele matematyczne lub fizyczne sieci neuronowej, z
one z elementw o w
ciwo
ciach informatycznie zbli
onych
do w
ciwo
ci neuronw.
Dziel
eksperymentalnych zjawiska (co ju
czyni
), ale tak
w przysz
ci g
bsze zrozu-
mienie zasad, na jakich dzia
a psychika ludzka
cznie z genez
osobowo
ci, oraz tajemni-
czymi obszarami
ci ukrytej i autonomicznej inteligencji.
W takich inteligentnych systemach konekcyjnych sam przebieg procesw przetwarzania in-
formacji jest niemal z regu
y niedost
pny badaczom, podobnie jak przebieg procesw w
ywym
mzgu.
W samoucz
cych si
sieciach wielowarstwowych ingerencja konstruktora (a tym samym
ograniczaj
cy wp
yw jego wyobra
ni) sprowadza si
do ustalenia wst
pnej (wej
tecznej (wyj
ciowej) reprezentacji; o tym, jak z pierwszej uzyska
drug
decyduje sama.
Znajdowane przez ni
rozwi
zania po
z regu
y nieoczywiste, a cz
sto bardziej eleganc-
kie i sprytniejsze ni
te, ktre konstruktorom przychodz
do g
owy pisze polski psycholog
Kalina Doma
mo
e zreszt
w owej wielowarstwowo
ci i rozproszonym rwnolegle przetwarzaniu in-
formacji w mzgu nale
y szuka
ograniczono
ci naszych dozna
introspekcyjnych. W istocie nie
tylko to, co dzieje si
w pod
ci, ale rwnie
prawie wszystkie procesy poznawcze s
pne naszej
ci, do ktrej docieraj
tylko ko
cowe ich wyniki.
Trudno jeszcze oceni
, czy inteligentne systemy konekcyjne, rozbudowane i udoskonalone,
poszukiwanymi my
cymi tworami techniki, do ktrych mo
na by pod
czy
ywe mzgi.
dzie to z pewno
sprawa nie
atwa, i to nie tylko dlatego,
e trzeba stworzy
odpowiednie
warunki fizyczne i fizjologiczne ,,transplantacji
wiadomo
ci, ale i dlatego,
e w takim mzgo-
podobnym komputerze musi si
znale
miejsce rwnie
na ogromne zasoby naszej pami
ci nie-
wiadomej i jej ukrytego dysponenta. Przeniesienie do sztucznego mzgu tylko
wiadomej
ci duszy by
oby przecie
niedopuszczalnym zubo
eniem psychiki, podwa
cym sens takiej
Powstanie inteligentnych maszyn, zdolnych do my
lenia twrczego i obdarzonego osobowo-
, otwiera nie tylko perspektyw
M. Haman:
Inteligentne systemy konekcyjne
(I). Problemy nr 3/
989, ss.
4, (V) nr 6/
989, ss. 22-26.
K. Doma
ska:
Inteligentne systemy konekcyjne
(III). Problemy nr 4/
989, s. 2
drodze do
wiadomego my
lenia robotw. Je
wszystkie te zjawiska, i wiele innych,
twiejszych do na
ladowania, uda si
wywo
w jakiej
niezmiernie skomplikowanej maszynie
konekcyjnej, czy wizje fantastw nie stan
si
rzeczywisto
, ze wszystkimi filozoficznymi i
ecznymi konsekwencjami tego faktu?
Stanis
aw Lem w jednej ze swych wcze
niejszych powiastek filozoficznych demonstruje nie-
zwyk
e skrzynie profesora Corcorana, w ktrych bytuj
sztuczne osobowo
ci. Ka
da z nich pod-
czona jest z pomoc
receptorw, dzia
cych analogicznie jak nasze narz
dy zmys
owe, do
wiata zewn
trznego w postaci b
bna, zawieraj
cego specjalne ta
my z zarejestrowanymi
cami elektrycznymi, takimi, ktre odpowiadaj
tym stu czy dwustu miliardom zjawisk, z
jakimi cz
spotka
w najbardziej bogatym we wra
enia
yciu. Los skrzy
nie jest
ustalony z gry to, z ktrej serii ta
wra
enia, zale
y od wprowadzonego
czynnika losowego, a tak
e od samych skrzy
cych w pewnym zakresie wp
ywa
na to,
d, z jakiej ta
my czerpi
informacje. Skrzynie nie s
w stanie stwierdzi
wiat ich dozna
jest iluzj
wytwarzan
przez b
ben, nieprawid
ci za
i zak
cenia, spowodowane zawodno-
aparatury, przybieraj
zjawisk paranormalnych czy wr
cz nadprzyrodzonych.
Corcoran mwi do Tichego:
,,Kiedy
bardzo dawno temu zw
em w realno
wiata. By
em wtedy jeszcze dziec-
kiem. Tak zwana z
rzeczy martwych, Tichy kto jej nie do
wiadczy
? Nie mo
emy
znale
jakiego
drobiazgu, cho
pami
tamy, gdzie
my go widzieli po raz ostatni, nareszcie od-
najdujemy go gdzie indziej, z uczuciem,
e przy
apali
my
wiat na gor
cym uczynku jakiej
nie-
ci, bylejako
, oczywista,
e to pomy
ka i naturalna nieufno
dziecka zostaje w ten sposb st
umiona... Albo to, co nazywaj
sentiment du dja vu
enie,
e w sytuacji niew
tpliwie nowej, prze
ywanej po raz pierwszy, ju
si
kiedy
by
e sys-
temy metafizyczne, jak wiara w w
drwk
dusz, w reinkarnacj
y w oparciu o te zjawi-
ska. A dalej: prawo serii, powtarzanie si
zjawisk szczeglnie rzadkich, ktre tak chodz
parami,
e lekarze nazwali nawet to w swoim j
zyku:
A wreszcie... duchy, o ktre
pana pyta
em. Czytanie my
li, lewitacja, i ze wszystkich najbardziej sprzeczne z podstawami
ej naszej wiedzy, najbardziej niewyt
umaczalne przypadki, prawda,
e rzadkie przepowia-
dania przysz
ci... fenomen opisywany od najdawniejszych czasw, wbrew wszelkiej mo
ci, gdy
ka
dy naukowy pogl
d na
wiat go wyklucza. I co to jest wszystko? Co to znaczy?
Powie pan czy nie...? Brak panu jednak odwagi, Tichy... Dobrze. Niech pan spojrzy...
ek wskaza
na najwy
skrzyni
To jest wariat mojego
wiata powiedzia
i jego twarz odmieni
w u
miechu. Czy pan
wie, do czego doszed
w swym szale
stwie, ktre odosobni
o go od innych? Po
si
szuka-
niu zawodno
ci swego
wiata. Bo ja nie twierdzi
em, Tichy,
e ten jego
wiat jest niezawodny.
y. Najsprawniejszy mechanizm mo
czasem zaci
, to jaki
przeci
g rozko
ysze
kable i zetkn
si
na mgnienie, to znw mrwka dostanie si
do wn
trza b
bna... i wie pan, co on
wtedy my
li, ten szaleniec?
e telepati
wywo
uje lokalne krtkie spi
cie drutw nale
cych do
nych skrzy
e ujrzenie przysz
ci zdarza si
, gdy czerpak, rozchwiany, przeskoczy
nagle z w
ciwej ta
my na t
, ktra ma si
dopiero rozwin
za wiele lat...
e on sam jest
ela-
skrzyni
, tak jak wszyscy, co go otaczaj
e ludzie s
tylko urz
dzeniami w k
cie starego,
zakurzonego laboratorium, a
wiat, jego uroki i zgrozy to tylko z
udzenia (...)
tu przytacza
argumentw za lub przeciw przypuszczeniu,
e jeste
my skrzyniami
profesora Corcorana. Twierdzenia zawartego w paradoksie przedstawionym w opowie
ci Lema
na obali
ani potwierdzi
empirycznie. Niemniej jednak pytanie, czy obraz
wiata wyni-
St. Lem:
Ze wspomnie
Ijona Tichego
(l). Z tomu:
Ciemno
i ple
WL, Krakw
988, ss. 22-25.
cy z naszych dozna
zmys
owych mo
na uzna
za prawdziwy, jest w ksi
ce zajmuj
cej si
sporami o duchy nader istotne. Zanim jednak po
cimy nieco wi
cej uwagi problemowi istnie-
nia za
uchajmy, co o chirurgicznej i cybernetycznej metempsychozie s
Teologowie:
Transplantacja
ywej g
owy ludzkiej lub samego
ywego mzgu do obcego cia
dze-
nia technicznego, umo
liwiaj
cego utrzymanie mzgu przy
yciu, mo
e by
sprzeczna z prawem
dego cz
owieka do nienaruszalno
ci cia
J. Stacewicz: op. cit. s.
Buddyzm a nauka wsp
czesna.
W zbiorze:
Buddyzm.
Op. cit. ss. 225, 227.
wania ducha, wyzwolonego ca
kowicie z cia
a fizycznego, na materi
nieorganiczn
dowodz
przecie
zjawiska zwane
Nie wydaje si
mo
liwe sztuczne stworzenie ducha w maszynie. Je
li tego rodzaju ekspery-
menty doprowadz
do wywo
ania w niej przejaww osobowo
by
one b
zr
czn
imitacj
psychiki, b
spowodowaniem zasiedlenia maszyny przez ducha jakiej
osoby zmar
ej.
W tym drugim przypadku konieczne by
oby unowocze
nienie niektrych hipotez spirytystycz-
nych.
Okulty
ci:
Przeniesienie mzgu do innego cia
a, w
wietle wiedzy tajemnej oraz do
wiadcze
eksteriory-
zacyjnych, by
oby znacznie bardziej z
onym zjawiskiem, ni
wyobra
sobie psycholodzy i
fizjolodzy. Nie chodzi tu bowiem bynajmniej o proste przemieszczenie osobowo
tylko nie jest czym
sta
ym i niezmiennym, ale sk
adaj
si
na ni
co najmniej trzy cia
a paraso-
matyczne niematerialne (w odr
nieniu od materii fizycznej): eteryczne, astralne i mentalne, o
nej i zmiennej sile oddzia
ywania. Je
li miejscem koncentracji tych cia
w czasie opuszczania
przez nie cia
a fizycznego jest jak to zaobserwowa
S. J. Muldoon mzg, a nie splot s
onecz-
ny, przeniesienie wraz z nim cia
parasomatycznych, okre
lanych potocznie jako duch, powinno
mo
liwe. Istotne znaczenie dla powodzenia takich przenosin b
dzie mia
o zachowanie p
powiny astralnej
cej mzg z eksterioryzuj
cym astrosomem w okresie od oddzielenia si
od
dawnego cia
a fizycznego do po
czenia z nowym. Zerwanie tej p
powiny spowodowa
oby prze-
cie
mier
mzgu.
Czy i w jaki sposb mo
na by
oby przemie
cia
a parasomatyczne do sztucznego organi-
zmu, jest pytaniem, na ktre odpowiedzi udzieli dopiero empiria. Podobnie ja
owe by
oby two-
rzenie hipotez na temat kreowania sztucznych cia
parasomatycznych.
Parapsycholodzy:
Problemami przenoszenia osobowo
ci i samoorganizacji sztucznej inteligencji interesuje si
psychotronika przede wszystkim z uwagi na mo
weryfikacji hipotez parapsychologicz-
nych dotycz
cych
ci i pami
ci utajonej oraz interakcji (oddzia
ywania wzajemnego)
dzy organizmami
ywymi i ich
rodowiskiem. Chocia
bowiem wsp
czesna psychologia
Fenomeny dermooptyczne zdolno
rozpoznawania barw, rysunkw i tekstw z pomoc
receptorw skrnych, bez udzia
u wzroku. Prowa-
cy badania nad tym zjawiskiem w Polsce L. E. Stefa
ski i A. Bernat zwrcili uwag
na podobie
stwo dzia
ania receptorw w skrze widz
cych palcw do zasad dzia
ania cybernetycznych modeli sieci neuronalnych imituj
cych rozpoznawanie granicy czerni i bieli (L. E. Stefa
ski,
M. Komar):
Od magii do psychotroniki.
WP, Warszawa
980, ss.
63-
66).
Cyborgizacja (akronim: cybernetyka-organizm) po
czenie organizmu
ywego z urz
dzeniami technicznymi, zast
puj
cymi
ywe organa
wewn
trzne, zapewniaj
ce utrzymanie rwnowagi wewn
trzustrojowej (homeostazy). C. medyczn
jest czasowe zast
powanie funkcji niektrych
organw dzia
aniem uk
adw technicznych podczas zabiegw klinicznych i utrzymywania przy
yciu organizmu pacjenta w celu reanimacji.
Jak g
gaj
powi
zania mi
dzy osobowo
i
a wszystkimi komrkami
organizmu,
wiadcz
zjawiska ideoplastii organicznej.
nie jest tylko sum
odruchw warunkowych zapisanych w strukturze bioche-
micznej i biofizycznej mzgowia, lecz fenomenem przyrodniczym, w ktrym podstawow
rol
odgrywaj
nie zbadane dot
d formy materii i energii. Mnogo
interakcji mi
dzy organizmami
ywymi i ca
ym
wiatem materialnym decyduje o indywidualnych cechach osobowo
ci i jej dy-
namicznych przeobra
eniach. W tych warunkach przeniesienie osobowo
ci cz
owieka do sztucz-
nego mzgu trzeba uzna
za niemo
liwe, a je
li nawet uda
oby si
przekaza
takiemu mzgowi
niektre cechy osobowo
ci, zapisane w pami
ci
ywego mzgu, by
by to transfer osobowo
3. Zjawiska okre
lane jako psychiczne nie mog
by
w pe
ni, zadowalaj
co wyja
nione od-
krytymi ju
prawid
ciami fizykalnymi i fizjologicznymi. Nie brak bowiem faktw wskazu-
cych na istnienie zjawisk niedost
pnych nie tylko naszym zmys
om, ale i przyrz
obszary pod
ci, jak i nad
ci kryj
wiele tajemnic psychiki, a w
rwnie
spostrzegania pozazmys
owego i psychokinezy. A przecie
obszary te stanowi
jeszcze
nadal teren niemal dziewiczy dla psychologii, fizjologii i fizyki. Tworzenie sztucznych osobowo-
ci obdarzonych
oznacza
oby wi
c tylko bardzo nieudoln
imitacj
niektrych
przejaww
ycia psychicznego.
Naukowcy sceptycy:
Od marze
do ich urzeczywistnienia droga bywa bardzo daleka, a nierzadko cel okazuje si
mira
niektre z przedstawionych w tym rozdziale pomys
w mog
doczeka
si
realizacji w tej czy innej formie, nale
y przestrzec przed nadmiernym optymizmem.
Dotychczas przeprowadzane eksperymenty z przeszczepianiem g
w ssakw przypominaj
raczej umieszczanie paso
ytw na ciele zwierz
cia ni
przeszczep narz
cego ca
organizmem. G
owa taka jest co prawda w
czona w krwiobieg, mo
e widzie
i s
ysze
, ale nie
ada ona ko
czynami i nie otrzymuje informacji z powierzchni cia
a i organw wewn
trznych,
ktre nadal posiadaj
czenie w
kien nerwowych zapewniaj
ce sprawne
dzia
anie takiego zespolonego systemu to jeszcze odleg
a przysz
Bardzo trudnym problemem przy prbach przeszczepu samego mzgowia b
dzie pod
czenie
wszystkich narz
cznie z narz
dami wzroku, s
uchu, rwnowagi itp. Chocia
bowiem na-
zanie kontaktu z izolowanym mzgiem ludzkim drog
prostej sygnalizacji, jak we wspo-
mnianym opowiadaniu fantastycznonaukowym, by
oby ju
dzi
prawdopodobnie mo
liwe, nie
yciowych, odczu
i sposobw reagowania czystemu mzgowi sztucznemu sposobami przypo-
minaj
cymi wychowanie i kszta
cenie, co rwnie
jest przedsi
wzi
ciem beznadziejnie skompli-
kowanym i czasoch
onnym. W jednym i drugim przypadku by
oby to zreszt
tworzenie kopii
ci, bez zachowania ci
ci
ycia psychicznego.
zyk my
li, in. , J
zyk umys
u zbir elementarnych symboli (b
cych danymi pochodz
cymi z receptorw wzroku, s
uchu itp., prze
onymi na wyra
enia symboliczne), z ktrych za pomoc
regu
sk
adniowych konstruowane s
one wyra
enia.
U PROGU ZA
WIATW
Przedstawione w tej ksi
ne, nierzadko kra
cowo odmienne stanowiska, dotycz
ce zja-
cych jakoby przejawem dzia
alno
ci duchw czy te
form
ich bytowania, nie dostar-
czaj
w istocie rozstrzygaj
cych argumentw za lub przeciw istnieniu duszy jako niematerialnej,
cej wraz z cia
em fizycznym cz
ci istoty ludzkiej, obdarzonej w
nie dzi
ki niej
i
. Rzecz w tym, i
nauki przyrodnicze zajmuj
tylko tym, co
pne jest ich narz
K. Rahner, H. Vorgrimler: op. cit. s. 267.
Op. cit. ss. 463, 272-273.
W. Granat:
Katolicyzm AZ.
Ksi
garnia
w. Wojciecha, Pozna
982, s. 289.
Coraz wi
cej faktw odkrywanych przez nauk
przemawia za tym,
e obraz
wiata, tworz
cy si
w sposb naturalny w naszym umy
le, odbiega bardzo daleko od orygina
u. Chodzi nie tylko o
e oczy nasze pozostaj
lepe na niemal ca
e ogromne widmo elektromagnetycznych promie-
wype
cych rzeczywisty wszech
wiat, a wiele dozna
ma z pewno
charakter su-
biektywny. Szczeglnie wymownym
wiadectwem ograniczenia naszych zdolno
ci poznawczych
jest stwierdzenie sprzecznych korpuskularnych i falowych w
ciwo
ci materii czy niewy-
alno
faktu,
a w pr
ni jest sta
a, niezale
na od kierunku i wzgl
ci
a i obserwatora.
Oczywi
cie nale
y pami
e nauka nie odkrywa praw natury i prawdy o
wiecie; tworzy
ona tylko modele rzeczywisto
ce uporz
dkowanym wed
ug pewnych regu
opisem zaob-
serwowanych zjawisk i prawid
ci, jakie w nich wyst
, i to opisem dokonanym pod
pewnym okre
lonym k
tem, na podstawie ograniczonego zasobu informacji. To samo zjawisko
e by
opisane w inny sposb, gdy przedmiotem opisu jest inny, albo te
wi
kszy lub mniej-
szy zbir informacji, dotycz
cych tego zjawiska. Opisem takim s
rwnie
prby wyja
przyczyn i mechanizmu powstawania zjawiska.
Modelowy charakter prawid
ci odkrywanych przez nauk
nie oznacza jednak bynajm-
one bezwarto
ciowe poznawczo, naukowy obraz
wiata jest iluzj
, a prawdziwa mate-
rialna rzeczywisto
nie istnieje lub jest nam niedost
pna. Je
li odrzucimy jako bardzo ma
prawdopodobne, hipotezy solipsyzmu
i skrzy
Corcorana, nie brak dowodw,
wiat nie jest
tylko wytworem naszego umys
Przekonywaj
cych argumentw na rzecz wiarygodno
ci wiedzy o
wiecie zdaje si
dostarcza
ewolucyjna teoria poznania, tak sugestywnie przedstawiona przez Hoimara von Ditfurtha
. Jej
tez
da istota
ywa, przystosowuj
c w procesie ewolucji swe w
ciwo
narz
dw do warunkw
rodowiska, reaguje takim przystosowaniem na informacje
ce z tego
rodowiska. Jak pisa
znakomity austriacki zoolog Konrad Lorenz ka
przystosowanie biologiczne jest aktem poznania. St
d szukaj
c przyczyn powstania okre
nych cech i funkcji (nie tylko fizycznych, ale i psychicznych) szukamy jednocze
nie informacji o
rzeczywisto
ci i prbujemy oceni
, w jakim stopniu to, co postrzegamy, mo
na uzna
za praw-
dziwe.
Solipsyzm doktryna filozoficzna g
osz
e istniej
tylko ja sam, a wszystko inne jest moim z
udzeniem.
H. von Ditfurth:
Duch nie spad
z nieba.
PIW, Warszawa
979;
Nie tylko z tego
wiata jeste
my.
PAX, Warszawa
985.
Nisza ekologiczna poj
cie szersze ni
poj
cie siedliska, rozumiane nie tylko jako przestrze
fizyczna zajmowana przez
ywy organizm, ale
rwnie
jako funkcje tego organizmu w biocenozie i zale
od czynnikw fizycznych i chemicznych bytowania (temperatury, wilgotno
PPH, zasolenia itp.).
temu wyj
z tej niszy poprzez budz
si
samo
i gromadzon
wiedz
o obiek-
tywnie istniej
cym
wiecie.
Ograniczono
poznania tego
wiata, powsta
a w procesie ewolucji, nadal jednak si
utrzy-
muje i dotyczy nie tylko mechanizmw steruj
cych prostymi odruchami obronnymi czy zaspo-
kajaniem energetycznych potrzeb organizmu, ale rwnie
sposobw postrzegania i my
kategoriach przestrzeni, czasu i przyczynowo
ci. Jak zauwa
a von Ditfurth: Wpojony naszemu
leniu od urodzenia przymus pojmowania wszystkiego w porz
dku przyczynowym jest pewn
wrodzon
wiedz
o samym
wiecie. Zosta
a ona nabyta w toku ewolucji naszego gatunku dzi
stopniowemu genetycznemu przystosowaniu do selekcjonuj
cych warunkw
rodowiska. Ale
przecie
ka
de przystosowanie odbija cz
realnego
wiata. Dotyczy to nie tylko ko
pyt, ptasich skrzyde
i rybich p
H. von Ditfurth:
Nie tylko z tego
wiata jeste
my.
Op. cit. s.
69.
K. Boru
, S. Manczarski: op. cit. ss. 254-255.
zosta
prb i b
dw ju
we wczesnym dzieci
stwie. Noworodek bowiem nie widzi, gdy
nie kojarzy pobudze
W. Starkiewicz:
Psychofizjologia wzroku.
PZWL, Warszawa
960, ss. 82-9
Elekroftalm aparat optyczno-dotykowy do orientacji przestrzennej, skonstruowany w latach pi
dziesi
tych przez W. Starkiewicza i T.
Kuliszewskiego w Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Zasadnicz
cz
ĊĞü
e. stanowi
o sztuczne oko o siatkwce z
onej z fotoele-
mentw. Powstaj
ce w nich pod wp
ywem
wiat
a impulsy elektryczne, po wzmocnieniu powodowa
y ruch dotykade
, umieszczonych na czole
niewidomego. Rozpoznawanie kierunku, sk
d pada
wiat
o i kszta
tu o
Naturze pospieszy jaka
nowa in
ynieria filogenetyczna, co jednak mo
e budzi
powa
ne w

Приложенные файлы

  • pdf 18144515
    Размер файла: 1 MB Загрузок: 0

Добавить комментарий